To pasja, prędkość i poświęcenie stanowią o jej wyjątkowości.
wtorek, 26 listopada 2013
TO JUŻ JEST KONIEC, DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM !

Wiele jest rzeczy, o których chciałbym tutaj napisać. Przede wszystkim jednak chciałbym podziękować tym wszystkim, którzy czytali i wspierali mnie przez ten czas.

Od kiedy zacząłem pisać Vettel zaczął wygrywać. Obserwowałem jak narodziła się nowa gwiazda Formuły 1. Teraz odchodzę definitywnie, może ze mną odejdą też sukcesy Sebastiana i zespołu Red Bulla. Nie mówię tego złośliwie. O ile zespół zdobył mój szacunek i podziw jako rywal, lubianych przeze mnie teamów, o tyle nie mogę tego samego powiedzieć o Vettelu. Fakt, jest szybki, ale nie zbudował tego szacunku, a wręcz na odwrót. Moim zdaniem w bezwzględności jest gorszy niż Schumacher, który zdobywał moje serce do 2002 roku, a potem na nowo odzyskał je dopiero po wyścigu w Sao Paulo w 2006 roku. Nie podoba mi się jego brak szacunku do Webbera, przy którym i moim zdaniem dzięki, któremu dorósł jako kierowca i mistrz świata. Mając dziś chwilę w pracy odświeżyłem sobie statystyki z sezonu 2010. Schumacher i Ferrari dominowali bo mieli u swojego boku posłusznego Barrichello. W Red Bullu mam wrażenie od kolizji w Turcji zapomnieli o Marku. Dlatego chciałbym mu podziękować za te wszystkie sezony i m.in. za twardą walkę z Robertem podczas kwalifikacji do wyścigu w Monako, 3 lata temu.

Szkoda, że go już nie ma. Mógłby przejść do Williamsa i razem z Massą stworzyć parę kierowców, którzy chcą jeszcze pomieszać innym szyki. Z drugiej strony odchodzi jeżdżąc w czołowym zespole ostatnich lat i z trzema trzecimi miejscami w klasyfikacji generalnej.

Przez te 4 lata byłem też świadkiem eksplozji możliwości Roberta, jego upadku oraz ponownego wejścia na szczyt. Uważam, że rok w Renault to był jego najlepszy sezon w F1. Był od początku do końca numer 1 w zespole. Pietrow nie istniał, a Kubica mógł spokojnie realizować swój plan, wyciskania wszystkiego co najlepsze z przeciętnego auta. Nie był związany dziwnymi układami i decyzjami jak w BMW. Faktem jest, iż pierwsze lata w niemieckim zespole pomogły mu dorosnąć w F1. Gdyby miał takie wsparcie jak Vettel w Red Bullu, mógłby osiągnąć z nimi znacznie więcej, a zachęcony tym koncern nie wycofałby się z F1. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Mistrzostwo Świata WRC-2 w debiutanckim sezonie to wielki sukces. Mam nadzieję, iż Robert wie co robi i nie rozmieni się na drobne, w oczekiwaniu na powrót do F1, tylko zaatakuje w rajdach i zostanie pierwszym zwycięzcą F1, który wygrał też rajd MŚ. Jeżeli był ktoś przed nim poprawcie mnie. Dodam tylko od siebie, iż patrząc na jego karierę, jeden mały błąd czasem kosztuje przez całe życie niestety.

foto: f1fanatic.co.uk

Martwi mnie obecna postaw Ferrari. Sądzę, iż szanse Alonso na tytuł, po przyjściu Raikkonena, maleją. Fin już raz tego dokonał ze Scuderią i może to powtórzyć, o ile Włosi przygotują odpowiednie auto. Jak na razie mam co do tego duże wątpliwości. Wyjściem dla Hiszpana może być McLaren. Anglicy otrząsnęli się po fatalnym sezonie i potrafią uczyć się na błędach. Do tego za rok wspomoże ich Honda, a to jak wiemy z historii jest układ idealny. Para Alonso-Magnussen, o ile Kevin okaże się super debiutantem może być bardziej prawdopodobna, niż Alonso-Button. Jenso jest świetnym kierowcą, ale moim zdaniem brakuje mu determinacji, aby zdobyć kolejny tytuł. Fernando tego pragnie i pożąda. Może powtórzy sukces Laudy z teamem z Wooking.

foto: blogs.revistascrath.com

Rok temu przeszedł na emeryturę Schumacher, F1 rozszerzyła się na nowe obiekty, takie jak w Korei czy Teksasie. Rosberg, w którego nie wierzyłem dorósł i zaczął wygrywać Grand Prix, a Hamilton ,,dziecko McLarena" zmienił zespół. Pewne rzeczy się zmieniają, a inne nie. Obserwowałem to wszystko, i żyłem tym sportem przez cały czas, a szczególnie od piątku do niedzieli. Niestety teraz mam inne priorytety. Kiedy coś robię to angażuję się w 100%, co widać po moich starych tekstach i pomysłach na posty - wychuchane i dopracowane. Ostatnio pisane, nieregularnie, były gorsze i bez polotu, to mnie bolało. Dlatego czas powiedzieć, BASTA! i ADIEU!

P.S.

Odchodzę ja, odchodzi też, wszystko na to wskazuje, Formuła 1 z polskich domów. Nastąpi powrót do korzeni, RTL, BBC, również SKY SPORTS. To dobrze, bo niestety z końcem Kubicy w F1, skończył się też rozwój F1 w Polsce. Lepiej nie kaleczyć tego, tak jak w ostatnich sezonach i zostawić garstce pasjonatów, a cała reszta niech ogląda mecze naszych Orłów. Promyczkiem nadziei są potencjalne sukcesy Roberta w WRC, bo Polacy z motosportu kochają tylko rajdy.

P.S. 2

Dla mojej, kochanej Marty :*

sobota, 21 września 2013
Alonso testuje LaFerrari

W ramach oczekiwania przed kolejnym Grand Prix, na jak że porywającym torze w Singapurze, polecam ciekawy filmik z testów LaFerrari.

foto: hispaniclondon.worldpress.com

Tradycja testowania drogowych aut Ferrari przez ich wyścigowych kierowców jest długa niczym historia samej marki. Wystarczy przypomnieć chociażby ogromny wkład Schumachera w rozwój specjalnych edycji modeli F430. Tym bardziej nie dziwią testy nowego LaFerrari z udziałem Alonso.  Warto popatrzeć na piękne, nowe super auto, którego moc ma oscylować w granicach 900KM.


W międzyczasie pojawiły się dwie ciekawe informacje warte skomentowania. Po pierwsze podobno Fernando wiedział o rozmowach prowadzonych na linii Ferrari, Raikkonen. Z jednej strony świadczy to o jego pozycji w zespole, z drugiej o świadomości ryzyka jakie wiąże ze sobą zgoda Hiszpana na taki ruch zespołu. Kimi ma jasny cel, przyszedł po drugi tytuł mistrzowski i pierwszy od 2007 roku dla włoskiego teamu, kiedy zdobył go właśnie fiński zawodnik.

Drugim newsem była wypowiedź szefa zespołu McLarena, Martina Whitmarsha, iż przyszłości chcieliby znowu zobaczyć Alonso w swoim zespole. Wszyscy od razu zastanawiają się w jak bliskiej przyszłości. Fernando ma kontrakt do 2016, pytanie czy zdecyduje się na wcześniejsze odejście. Poza tym McLaren jest obecnie jeszcze bardziej pogrążony w kryzysie niż Scuderia. Może od 2015 roku polepszy się ich sytuacja, dzięki nowym silnikom dostarczanym przez Hondę.

piątek, 22 marca 2013
Kubica w Rajdzie Wysp Kanaryjskich

Myślę, iż ten on-board najlepiej pokazuje dominację Polaka podczas pierwszego dnia rajdu, nad dużo bardziej doświadczonym i utytułowanym Janem Kopecky'm. Robert po prostu frunie z przewagą ponad minuty po 6 oesach nad drugim Czechem.


poniedziałek, 04 marca 2013
Kubica w WRC2

Nastał nam ten piękny dzień, że Robert w końcu podjął decyzję, a propo swoich startów w sezonie 2013.

(Citroen DS3 RRC, uboższa wersja DS3 WRC)

foto: getfastly.com

Tak jak się spodziewaliśmy postawił rajd. Zaskakujący, przy najmniej dla mnie, jest fakt, iż będzie startował w kategorii aut WRC2. Oczywiście Citroenem DS3 w specyfikacji RRC (Regional Rally Car).

W przeciwieństwie do aut WRC ma on mniejszą zwężkę dolotu powietrza do turbosprężaki, przez co jego moc jest o 5% mniejsza. Posiada również skromniejszy spoiler, a pozostałe elementy nadwozia ma również mniej ,,napompowane". Identyczny jest za to 1,6 litrowy silnik oraz turbosprężarka. Dodatkowo Kubica będzie miał po lewej stronie manetkę do zmiany biegów, którą zatwierdziła mu FIA.

Jeżeli chodzi o program to tak jak inni zawodnicy WRC2 weźmie udział w 7 z 13 rund WRC. Do klasyfikacji zalicza się 6 najlepszych wyników, dlatego chociaż zacznie swoje starty od 4 rundy ma szansę na mistrzostwo świata w tej kategorii. Poza tym będzie startował w wybranych rajdach ERC. Ciekawe czy skusi się start we wrześniu na mazurskich szutrach?

Ciekawe jak tą decyzję Polaka teraz skomentuje Walter Rohl, dwukrotny rajdowy mistrz świata, który nie dawno stwierdził, iż Kubica zabije się startując w rajdach bo po F1 nie ma wyczucia. Dodał też, że w ogóle kierowcy nie powinni zmieniać swoich serii wyścigowych czego przykładem są słabe występy byłych kierowców F1 w DTM. Na sam koniec stwierdził, iż jedynym kierowcą F1, który mógłby sobie spokojnie poradzić w rajdach jest...Sebastian Vettel. Wypowiedzi niemieckiej legendy rajdów nie komentuję, ponieważ bardzo go do tego momentu szanowałem. Zaś mój komentarz mógłby być tylko jednostronny, tak jak jego wypowiedź.

sobota, 09 lutego 2013
F1 zniknie z Polsatu? - jestem za!

Informacja jaką podały media w ostatnim czasie, że Polsat przeniesie transmisje F1 z otwartego kanału do TV 4 lub Polsatu News, zelektryzowała mnie na tyle, iż przerwałem milczenie...

(Grand Prix Węgier 2006)

foto: f1fanatic.co.uk

Chociaż wielu to zaskoczy ZDECYDOWANIE POPIERAM taką decyzję, co więcej zrezygnowałbym w ogóle z transmisji F1 prowadzonych w tej stacji z obecnym składem komentującym. Panie Prezesie szkoda na to Pana i reklamodawców pieniędzy!

Od dawna wydarzenie weekendu jakim jest Grand Prix było okaleczane przez ekspertów ze stacji po odejściu Mikołaja Sokoła. Dzisiaj internet jest praktycznie pod każdą strzechą i oglądanie transmisji prowadzonych przez Sky, BBC lub RTL nie stanowi, aż takiego problemu. Oczywiście pozostaje kwestia legalności tego typu działań, ale to temat na inną historię.

Nie mniej popularność sportu takiego jak F1 w Polsce spada, a i tak w szczytowym jego momencie, kiedy Robert tryumfował w Montrealu większość widowni obgryzała paznokcie oglądając występ naszych ,,Orłów" w meczu z Niemcami podczas Euro 2008.

Dlatego uważam, iż sensownie jest obejrzeć występy Kubicy w DTM, o ile tam będzie, na Sport Klubie lub dokonania Polaka w ERC pokazywane na kanale MOTOR TV, a przede wszystkim podczas Rajdu Polski w Mikołajkach, niż namiastkę dobrej relacji z Grand Prix, podczas której dyskutuje się o wszystkim, tylko nie o tym co najważniejsze, czyli tym co dzieje się na torze.

Jeśli F1 zniknie z otwartego Polsatu to w symboliczny sposób zamyka to też nasze, rozbudzone przez Roberta, nadzieje na polskie sukcesy w tej dyscyplinie sportów motorowych. To jedno zwycięstwo to nasza narodowa duma i inspiracja dla przyszłych kierowców. Jednocześnie pokazuje to też nasze obecne miejsce w szeregu, pojedyncze sukcesy sportowców takich jak Agnieszka Radwańska czy Robert, którym nikt poza bliskimi nie pomógł w dojściu na szczyt. Nie ma systemu szkolenia i potencjalnych następców. Buduje się za to skocznię w Wiśle, dwa duże stadiony w Warszawie oddalone od siebie o 2km, ale nie ma funduszy na nowoczesny tor wyścigowy z prawdziwego zdarzenia.

Co kilkanaście lat jesteśmy jedynie w stanie przez przypadek wypuścić po jednym bardzo dobrym piłkarzu, Boniek, Dudek czy obecnie zmierzający ich śladem Lewandowski. Odnosimy za to przypadkowe sukcesy w, nie obrażając nikogo niszowych, dyscyplinach jak skoki czy biegi narciarski, ale i tutaj to zasługa bliskiego otoczenia tych osób, Małysza czy Kowalczyk, a nie działań polskich działaczy lub systemu szkolenia.

Dlatego mniej więcej 5,5 milionowa Finlandia ma 4 tytuły mistrzowskie w F1 i wiele więcej w rajdach, a 38 milionowa Polska jedno zwycięstwo, które zawdzięcza temu, iż Robert w odpowiednim młodym wieku szybko stąd wyjechał do Włoch...

Kończąc światełkiem w tunelu jest to co robi Orlen i Verva Racing Team w Porsche Supercup, ale potrzeba większego zaangażowania polskich sponsorów i działaczy, bo za parę lat okaże się, iż lata 2006-2012 to był złoty okres polskiego motosportu w wyścigach, który się skończył.

poniedziałek, 24 grudnia 2012
Życzenia Świąteczne!

Radosnych i spokojnych Świąt w rodzinnym gronie. Szczęśliwego Nowego Roku 2013! Sukcesów Roberta w rajdach oraz trzeciego mistrzowskiego tytułu dla Alonso i jeszcze więcej emocji w kolejnym sezonie!

wtorek, 02 października 2012
Kubica na liście F1 Racing

W jubileuszowym 200, angielskim, wydaniu magazynu F1 Racing opublikowano 200 chwil, które wstrząsnęły Formułą 1.

Na tej liście znalazły się wszystkie ważne wydarzenia od sezonu 1996, kiedy ukazał się pierwszy numer czasopisma, aż do chwili obecnej. Sześć pozycji jest bezpośrednio związanych z Robertem Kubicą, z czego w aż czterech przypadkach możemy być z niego po prostu bardzo, bardzo dumni!

nr 156

,,GP Włoch 06/08/06

Robert Kubica od razu potwierdza słuszność zastąpienia nim Jacques'a Villeneuve'a. Po dyskwalifikacji na Węgrzech traci zdobyte w debiucie punkty, ale w trzecim wyścigu na Monzy, staje na podium."

nr 88

,,GP Monako 15/05/10

Robert Kubica popisuje się bezbłędnym panowaniem nad samochodem na krętych ulicach, zdobywając drugie pole startowe. F1 bez niego jest o wiele uboższa."

foto: www.f1wolf.com

nr 80

,,GP Kanady 08/06/08

Robert Kubica pokonuje zespołowego kolegę Nicka Heidfelda i odnosi pierwszy triumf w F1. To pierwszy taki sukces ekipy BMW Sauber, a Polak po siedmiu rundach obejmuje prowadzenie w mistrzostwach."


nr 77

,,GP Japonii 2007 i 2008

Wspaniały triumf Hamiltona w deszczu, walka Kubicy z Massą na ostatnim okrążeniu, kolizja Toro Rosso Vettela z Red Bullem Webbera - wydarzeniach z dwóch świetnych GP na Fuji."

Numery 42 i 29 dotyczą wypadków Roberta. Odpowiednio w Kanadzie w 2007 roku oraz tego ostatniego, po tym którym cały świat F1 i motosportu zamarł, a nasz kierowca powoli wraca do formy.

źródło: F1 Racing nr 99 październik 2012

piątek, 28 września 2012
Hamilton przechodzi do Mercedesa!

To o czym plotkowano od dłuższego czasu stało się faktem. Lewis Hamilton ,,dziecko McLarena" przechodzi do Mercedesa!

foto: www.guardian.co.uk

Jednocześnie w nowym zespole Anglik otrzyma status kierowcy numer 1 i trzy letni kontrakt. Tym samym zostało przesądzone odejście Michaela Schumachera, a Nico Rosberg mimo bardzo dobrej postawy w ciągu ostatnich lat dalej będzie grał drugoplanową rolę.

Niestety dorobek siedmiokrotnego mistrza świata w niemieckim zespole jest dość skromny, to raptem jedno trzecie miejsce w Walencji oraz pole position w Monako. Nico odniósł pierwsze zwycięstwo i zdobył pierwsze P1 dla teamu w tym roku w Chinach, jednak jak widać nie usatysfakcjonowało to szefostwa.

Na razie nie wiadomo gdzie będzie startował Michael. Trwają spekulacje, iż jest po słowie z Sauberem, z którego po tym roku do McLarena odchodzi Sergio Perez. Młody Meksykanin podpisując wieloletni kontrakt z angielskim zespołem jak na razie zamknął sobie drogę do Ferrari, z którym był wiązany od dłuższego czasu, jako że jest uczestnikiem ich akademii młodych kierowców. Podąża on szlakiem, który przetarł przed nim Kimi Raikkonen, jednak nie z angielskim zespołem Fin zdobył swój tytuł. Pytanie czy po latach uda się to popularnemu ,,Checo".

foto: www.sportinglife.com

Na sam koniec warto przypomnieć, że Lewis debiutował w F1 w barwach McLarena w 2007 roku u boku Fernando Alonso, od którego okazał się lepszy, co było wielką niespodzianką. Ich relacje przypominały wojnę innej słynnej pary kierowców z Wooking, Senny i Prosta. W 2008 roku Hamilton zdobył mistrzowski tytuł po pasjonującej walce z Felipe Massą trwającej do ostatniego okrążenia Grand Prix Brazylii. Od tego momentu Anglika i jego zespół trapiły dziwne wypadki oraz awarie, a ostatni sezon i nieukończone wyścigi z powodu problemów technicznych, tak jak ostatni w Singapurze, przelały czarę goryczy.

Moim zdaniem Hamilton ,,...zamienił siekierkę na kijek", o ile Ross Brawn nie wyczaruje cudownego auta na kolejny sezon, będzie to zdecydowany regres jeżeli chodzi o poziom dla Lewisa. Jedyną sensowną opcją wydawało się przejście do Red Bulla, ale dopiero w 2014 roku.

Jednocześni warto zwrócić uwagę jak bardzo McLaren szanuje Jensona Buttona stawiając w przyszły roku na niego i młodego Pereza, kosztem gwiazdy - Lewisa. A przecież Button jest po 30-stce i ten sezon ma delikatnie mówiąc średni. Teraz angielski zespół będzie miał duet dwóch ,,delikatnie" jeżdżących kierowców, którzy potrafią umiejętnie dbać o opony.

Wielka szkoda Schumachera, zdecydowanie nie powinien przechodzić do Saubera. Po co miałby to robić? Chyba tylko, żeby pobić rekord Barrichello w ilości startów w Grand Prix. Niestety wygląda, że jego powrót do F1 nie okazał się tak udany jak Niki Laudy czy Alaina Prosta.

piątek, 14 września 2012
Zmar prof. dr Sid Watkins

Dzisiaj nadeszła smutna wiadomość, w wieku 84 lat odszedł człowiek, bez którego zaangażowania F1 nie byłaby tak bezpiecznym sportem jak jest dzisiaj, z systemem HANS i całą resztą.

foto: www.motorsport.com

Profesor Sid Watkins, były delegatem medycznym FIA. Przez ponad 25 lat kariery, Watkins, pieszczotliwie zwany w padoku jako "prof", pomógł uratować życie niezliczonych kierowców takich jak Rubens Barrichello, Gerhard Berger, Mika Hakkinen i inni.

Watkins był tym, który pierwszy dotarł do Ayrtona Senny po jego katastrofie w 1994 podczas Grand Prix San Marino, a po tym śmiertelnym weekendzie na Imoli, co również kosztowało życie Rolanda Ratzenbergera, angielski neurochirurg pracował nad ustanowieniem ciała znanego jako Instytut FIA dla Bezpieczeństwa Sportów Motorowych.

W 1978 roku Berni Ecclestone zaoferował mu rolę delegata medycznego F1, w czasie, gdy standard placówek medycznych różniły się ogromnie między poszczególnymi miejscami rozgrywania wyścigów, pomimo poważnych wypadków i urazów, będących codziennością.

foto: www.theglobeandmail.com

Przez 26 lat Watkins pracował niestrudzenie nad poprawą tej sytuacji, pomagał doprowadzić do ustalenia uniwersalnych standardów medycznych, zespołów i samochodów oraz obowiązkowej obecności medycznego helikoptera podczas weekendów F1.

Watkins z aktywnego udział w pracy wycofał się w 2005 roku, ale w dalszym ciągu prowadził kampanię na rzecz poprawy bezpieczeństwa w sportach motorowych jako pierwszy prezydenta w wyżej wymienionym Instytucie FIA. Odszedł z tego stanowiska w 2011 roku, zachowując honorową rolę.

"To jest naprawdę smutny dzień dla rodziny FIA i całej społeczności sportów samochodowych", powiedział Jean Todt, prezydent FIA. "Sid był kochany i szanowany w równym stopniu przez wszystkich tych, którzy go znali i pracowali z nim. Zawsze będziemy wdzięczni za dziedzictwo bezpieczeństwa, że które zostawił dla naszego sportu."


źródło: Formula1.com

środa, 12 września 2012
Niemcy doceniają Kubicę!, a co z Heidfeldem?

Wiem, tytuł dość ryzykowany, ale ma swoje uzasadnienie w niemieckiej, poniedziałkowej prasie, niezwykle przychylnej Robertowi, co czasem aż dziwi.

foto: Rally Che Passione

Wszyscy pamiętam różne przygody naszego kierowcy z BMW Sauber i wydawałoby się nie do końca zawsze postawę fair wobec niego ze strony zespołu. Chociażby przegrane 3 miejsce w klasyfikacji generalnej sezonu 2008, a wystarczyło w Chinach tylko zamienić kolejność zawodników na mecie, co zrobiły inne czołowe zespoły i Robert miałby 1pkt. więcej niż Kimi Raikkonen.

Wracając jednak do bardziej pozytywnych kwestii i niedzielnego sukcesu Polaka, jego wyczyn nie pozostał bez echa. Bardzo pozytywnie wypowiada się o nim niemiecka prasa oraz media, zwłaszcza berliński Die Welt oraz RTL. Snują one również spekulacje, mówiąc że Robert jednak przejdzie do Ferrari i powróci do F1 na sezon 2013. Zwłaszcza, iż Felipe Massie kończy się kontrakt, a włoski team nie skorzystał na razie z klauzuli umożliwiającej jego przedłużenie. Jednocześnie przed Grand Prix Włoch Luca di Montezemolo jasno dał do zrozumienia, że postawa Brazylijczyka na Monzie będzie decydować o jego dalszym losie w Scuderii. Pytanie czy przekonał swoich szefów?


Czemu nagle wspomniałem o ,,szybkim Nicku"? Dlatego, ponieważ ten sam RTL, który chwali Kubicę, zamieścił obok wywiad z byłym kierowcą F1, w którym to m.in. rozmawiają o tym czy powróci on jeszcze kiedyś do gry. Jednocześnie, co mnie osobiście mocno zdziwiło, padają niewygodne pytania o niechlubny rekord Heidfelda, największą liczbę podiów wywalczonych przy jednoczesnym braku zwycięstwa. Nick pociesza się faktem, że inni nie byli tyle razy w ogóle na podium. Mówi też, iż czas Schumachera jako czołowego kierowcy skończył się - szczery do bólu Nick, który sam marzy o tym żeby wrócić. Moim zdaniem marzenia Heidfelda o powrocie to głos wołającego na puszczy, chyba że kupi sobie miejsce w HRT lub Marussi na kilka wyścigów.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45
O autorze
F1 Racing
Renault F1 lotus racing shop
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Użyto Bloxie