To pasja, prędkość i poświęcenie stanowią o jej wyjątkowości.
Kategorie: Wszystkie | DAKAR 2013 | RAJDY | Z INNYCH AREN | felieton | legendy | mistrzowie świata | newsy
RSS
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Moto GP Grand Prix USA

Dzisiejszy wyścig F1 w Bahrajnie mnie nie zachwycił, w przeciwieństwie do zawodów w królewskiej klasie motocykli.

Na początek warto zaznaczyć, iż zawody były rozegrane na tym samym torze w Austin, na który odbywają się wyścigi Formuły 1. O ile jesienią zeszłego roku obiekt ten wydał mi się mało interesujący, to ujęcia z niedzielnej transmisji pokazały jego duży potencjał. Trzeba przyznać, iż Jankesi potrafią budować obiekty, a potem umiejętnie umieszczać na nich prestiżowe imprezy. Koszt toru to trochę ponad 400 milionów $, prawie o połowę mniej niż wyniosła ostateczna kwota wydana na nasz Stadion Narodowy, do tego w ciągu 10 lat Amerykanie spodziewają się zysku w wysokości 4-5 miliardów $.

Wracając jednak do wyścigu, to wygrał go młody Marc Marquez i tym samym przeszedł do historii MotoGP jako najmłodszy zwycięzca w historii serii, do tego dokonał to w swoim zaledwie drugim starcie. Podobnych sukcesów nie miał żaden z czołowych obecnie zawodników! Świetna postawa debiutującego 20-latka owocuje tym, iż wraz z zespołowym kolegą, Danim Pedrosą, aktualnym mistrzem świata Jorge Lorenzo oraz głodnym sukcesów Valentino Rossim tworzą ciekawy kwartet zacięcie walczący podczas każdy zawodów o czołowe lokaty. Przy jak na razie bladym sezonie w F1, tegoroczne wydarzenia w MotoGP zapowiadają się nad wyraz ciekawie.

Na sam koniec warto dodać, iż królewska seria motocykli planuje dalszy rozwój w ciekawy moim zdaniem kierunku. Za rok zawodnicy mają zagości do Argentyny, a na sezon 2015 szykowane jest Grand Prix Brazylii na nowo budowany torze. To dużo ciekawsze kierunki niż nudne zawody F1 w Korei, Bahrajnie czy Abu Zabi.

sobota, 06 kwietnia 2013
Volkswagen Castrol Cup 2013

Volkswagen poza dużym programem rajdowych start w  WRC szykuje też dla polskich kibiców i zawodników niespodziankę. Jest nią Volkswagen Castrol Cup, w którym kierowcy będą rywalizować w Golfach GTI, z silnikami o mocy 310 km. Łącznie czeka nas 7 rund z czego 3 zostaną rozegrane w Polsce, a po jednej na Słowacji, Węgrzech, w Austrii oraz Czechach. Z polskich zawodników zobaczymy m.in. Mateusza Lisowskiego oraz Macieja Steinhoffa.

foto: vwracing.pl

wtorek, 23 października 2012
Marco Simoncelli

Teraz miałby 25 lat i z pewnością z pasją walczył o kolejne miejsca na podium. Niestety od roku nie ma go już wśród nas.

foto: www.zigwheels.com

Dzisiaj cały świat motosportu wspominał zmarłego tragicznie przed rokiem włoskiego motocyklistę Marco Simoncelli'ego. To co zdarzyło się na drugim okrążeniu Grand Prix Malezji na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Dla Valentino Rossiego to szczególny dzień, ponieważ bardzo przyjaźnił się z popularnym ,,Supersic", a do tego on i Colin Edwards byli zaangażowani w tą tragiczną kolizję na torze.

Podobnie jak tragedia Ayrtona Senny powinna posłużyć do podniesienia poziomu bezpieczeństwa. Niestety motocykle to nie bolidy F1, w których jak w autach drogowych można dopracować strefy zgniotu lub poprawić pasy bezpieczeństwa.

Jednocześnie niebezpieczeństwo to przyciąga tłumy kibiców na tory na całym świecie. Tylko w ostatni weekend na rozegranych w Malezji zawodach było około 70 tys. fanów i to przy padającym mocno deszczu, praktycznie przez cały weekend. Jak bardzo warunki były trudne najlepiej świadczy fakt, iż aż 8 zawodników zaliczyło upadki, a bliski był go też sam Jorge Lorenzo.

obie foto: www.gearheadexchange.net

Wracając jednak do Marco, możemy tylko domyślać, iż gdyby był dalej wśród nas i jeździł z taką pasją jak zawsze, mógłby w 2013 roku zająć drugi motocykl w zespole Yamahy lub Hondy zamiast powracającego Rossiego albo debiutującego Marca Marqueza.

Niestety statystyki zawodnika z numerem 58 zatrzymały się na zawsze na dwóch podiach oraz 2 pole position wywalczonych w 2011 roku...


sobota, 15 września 2012
3. Verva Street Racing 2012

To już kolejna impreza sponsorowana przez polskiego paliwowego giganta, obecnego co raz bardziej w światowym motosporcie.

(boski RB7, 12 zwycięstw w 19 wyścigach i 18 pole position, w tym 15 Vettela - nowy rekord)

Bez wątpienia największą atrakcją tegorocznej odsłony Vervy miała być profesjonalna konferencja prasowa z długą listą kierowców. Już na początku była niemiła niespodzianka, nie pojawił się głośno zapowiadany szef zespołu Red Bull Racing Christian Horner. Jeżeli zaś chodzi o sam medial call to kolejno do tablicy byli wywoływani Jakub Przygoński, Kuba Giermaziak, Jean-Eric Vergne oraz Mika Hakkinen. Bez wątpienia najlepiej z tej czwórki zaprezentował się nasz kierowca z Porsche Supercup, który ciekawie odpowiadał na pytania redaktora Adama Kornackiego i bardzo komplementował swojego kolegę z teamu, Patryka Szczerbińskiego, który jego zdaniem jako pierwszy w porównaniu do wcześniejszych kierowców Verva Racing Teamu, nawiązał z nim realną walkę. Jak widać ani Robert Lukas, ani Stefan Rosina, nie byli zbyt wysoko oceniani przez Kubę.

Jeżeli zaś chodzi o gwiazdy tej imprezy, czyli obecnego i byłego kierowcę F1, pierwszy zawiódł totalnie. Udzielił całkowicie nudnego i poprawnego wywiadu, jakich udziela setki w ciągu całego roku. Hakkinen starał się żartować, ale przybył na salę w towarzystwie dwóch rosłych ochroniarzy, po czym błyskawicznie zniknął.

(Mika Hakkinen, 2x MŚ F1, jedyny człowiek, którego w F1 na torze bał się Schumacher)

Największym minusem konferencji był realny brak możliwości zadania pytań zawodnikom F1. Odpowiedzieli oni tylko na pytania redaktora Adama i ulotnili się. Pozostali zaś na sali zawodnicy, to stali bywalcy Vervry i niestety stanowili dużo mniejszą atrakcję jeżeli chodzi o ciekawe wywiady. Nie było też tak lubianego przez kibiców Krzysztofa Hołowczyca.

Ciekawie za to w tym roku prezentował się park maszyn. Mogliśmy podziwiać ubiegłoroczny RB7, oryginalny bolid, którym Sebastian Vettel startował w Grand Prix, nie testówka. Były również zabytkowe rajdówki, w tym legendarna Lancię Deltę Integrale HF, wyścigowe Porsche i Ferrari startujące w przeszłości w le Mans 24h. Nie zabrakło oczywiście współczesnych super samochodów. Gratką dla mediów oraz VIP-ów, obecna była m.in. Anna Mucha oraz Michał Żebrowski, była możliwość podziwiania aut zgromadzonych w paddocku, po jego oficjalnym zamknięciu dla tłumów zwiedzających.

(legendarna Lancia Delta Integrale HF, 6 tytułów MŚ wśród konstruktorów - niepobity do dziś rekord, ustawiona obok...FSO Poloneza 2000)

Same przejazdy podczas tegorocznej Vervy podzielono kategoriami np.: legendy Monte Carlo lub American Musclecar, podczas których auta pokonywał po kilka okrążeń. Nie było żadnej namiastki pucharu lub innego ścigania jak miało to miejsce w latach ubiegłych. Przeplatane to było pokazami stuntów, akrobacji, w wykonaniu motocyklistów oraz m.in specjalnie przerobionego ciągnika siodłowego ,,ciężarówki" na auto, pojazd do driftu, wrażenia niesamowite.

Prawdziwą gratką były trzy krótkei, liczące 2-3 kółka, przejazdy Jean-Eric Vergne'a podczas, których kręcił bączki w RB7 przed publicznością zgromadzoną na Placu Teatralnym.

Moim skromnym zdaniem impreza w tym roku odrobinę rozczarowała, przez co nie dotrwałem do kończącego ją wyścigu Hakkinen-Giermaziak, a może to przez pogodę? Wielkie słowa uznania należą się za świetnie zorganizowany paddock. Minus to na pewno sam program, chociaż pokazywane w przerwach filmiki objaśniające były moim zdaniem bardzo pomocne dla osób nie interesujących się motosportem na co dzień.

(jeszcze raz dzieło genialnego Adriana Newey'a, najlepiej dopracowany aerodynamicznie bolid ubiegłego sezonu, warto zwrócić uwagę na skomplikowany układ lotek w przednim skrzydle)

Może na 4. Verva Street Racing zobaczymy innego ambasadora marki Mercedes...Michaela Schumachera! oraz bolidy ich zespołu. A może wpadnie Robert Kubica?

Wielkie podziękowania za wytrwałość na imprezie i cudowne zdjęcia dla mojej kochanej Martuni! :)

wtorek, 21 sierpnia 2012
MotoGP Grand Prix Indianapolis

W oczekiwaniu na koniec wakacyjnej przerwy w F1 zajrzałem po raz kolejny na królewską scenę w rywalizacji motocyklistów. Wizyta ta pokazała, że w pewnych kwestia MotoGP ma zdecydowaną przewagę nad współczesną Formułą 1 i bliżej jej do emocjonującej rywalizacji rodem z lat 80-tych.

Po pierwsze ku mojemu wielkiemu zdziwieniu kierowcy albo raczej jeźdźcy nie mają aż tak wielkich kagańców medialnych. Mówią często to co myślą o rywalach. Widać to szczególnie wyraźnie w kwestii powrót Valentino Rossiego do Yamahy i komentarz Casey'a Stonera, a propo pobytu Włocha w ekipie Ducati. Tak samo jak znane są nieukrywane animozje między Lorenzo, a Pedrosą, chociaż obaj z sezonu na sezon ocieplają stosunki. W F1 możemy raczej obserwować wzajemne poklepywanie się po plecach, a bardziej kontrowersyjne wypowiedzi, udzielana najczęściej ,,na gorąco" po wyścigu, kończą się poniedziałkowymi przeprosinami. Ewentualne frustracje lub animozje są pokazywane w delikatny i zakamuflowany sposób jak słynny komentarz Webbera po zwycięstwie w Grand Prix Wielkiej Brytanii w 2010 roku:,,nieźle jak na kierowcą numer 2". Raczej nie należy się spodziewać, aby któryś kierowca otwarcie powiedział, iż chce być liderem zespołu i żeby zespół miał tylko jednego lidera, a nie dwóch. Tak jak to miało miejsce na linii Lorenzo-Rossi kiedy obaj startowali 2 late temu razem dla Yamahy. W F1 wszyscy mówią, iż wewnątrz zespołowa rywalizacja motywuje ich do jeszcze lepszych startów.

Po drugie zawodnicy MotoGP mają po prostu jaja i to dużo większe niż nawet Mark startujący z kontuzją w 2010 roku. Najlepszym przykładem tego jest niedzielny start Casey'a Stonera, któy uległ ciężkiej kontuzji podczas wywrotki w kwalifikacjach. Jak ujął to komentator:,,jego prawa kostka wygląda tak jakby wybuchł w niej granat". Połamane kości, zerwane ścięgna i skręcony staw. Mimo tego australijski dwukrotny mistrz świata wystartował i przez cały czas walczył o najniższe miejsce na podium, niestety ukończył zawody na 4 pozycji. Sam start zasługuje na wielki podziw i szacunek, ponieważ po zawodach kiedy zjechał do boksów, potrzebował pomocy aby zsiąść z motocykla. Nie wspominając o licznych innych przypadkach złamań, po których kierowcy wracali na tor w ciągu mniej więcej miesiąca. Prawdziwym rekordzistą jest Hector Barbera, który powrócił do ścigania po zaledwie 26 dniach od momentu złamania kości piszczelowej i strzałkowej prawej nogi.

Kolejną kwestią, która uatrakcyjnia widowisko chociaż jest strasznie frustrująca dla zainteresowanych są awarie. Auta F1 są po prostu niezawodne, chociaż doświadczyliśmy awarii podczas Grand Prix Europy. W MotoGP zdarzają się one dużo częściej i to nawet najlepszym przez co zawody są tak nieprzewidywalny. Idealny przykładem jest tutaj Ben Spies. W niedzielę prowadził w wyścigu jednak nie dojechał do mety z powodu wybuchu silnika. Nie ukończył również wcześniejszych zawodów, gdyż rozpadło się całkowicie tylne zawieszenie w jego fabrycznej Yamasze. Tego typu sytuacji raczej nie oglądamy w F1. Częściej możemy zaobserwować awarie spowodowane ludzkim błędem podczas pit stopów.

Ostatnią rzeczą, na którą chciałbym zwrócić uwagę, a której niestety nie było zbyt wiele podczas zawodów na torze w Indianapolis jest naturalne wyprzedzanie. Nie ma KERS-u, ani DRS-u. Zawodnicy po prostą walczą ze sobą i często jest rywalizacja na zasadzie, ty mnie to ja ciebie. Dzięki temu tworzą niepowtarzalne widowisko i wszyscy czekają do ostatniego okrążenia czy zawodnik zdecyduje się na kolejny atak. W F1 nie ma co się oszukiwać, często ostatnie okrążenia polegają po prostu na dowiezieniu korzystnego rezultatu do mety. Nie twierdzę, iż w MotoGP emocje są zawsze gwarantowane, ale tylko te 4 wymienione przeze mnie czynniki sprawiają, że sport ten ogląda się często z dużo większymi wypiekami na twarzy.

Szkoda, że kolejna runda na torze w Brnie nakłada się z tak wyczekiwanym przeze mnie Grand Prix Belgii na torze Spa i mam nadzieje w końcu rewelacyjnym występie Michaela Schumachera!

piątek, 17 sierpnia 2012
Valentino Rossi odchodzi z Ducati!

To już pewne, włoski mistrz świata odchodzi z Ducati wraz z końcem obecnego sezonu, tym samym stało się to o czym spekulowano od początku tego roku.

foto: www.eurosport.pl

Wiadomość tą potwierdziła zarówna włoska stajnia, sam zainteresowany, jak i nowy-stary pracodawca Rossiego czyli Yamaha.

Dotychczasowy dorobek Doctora w barwach Ducati to zaledwie 2 miejsca na podium. Nie można jednak winić za to samego zawodnika, który w sprzyjających okolicznościach, niczym Alonso w Malezji, wykorzystywał nadarzające się okazje do podjęcia walki z Jorge Lorenzo i jeźdźcami Hondy. Niestety nie udało się odbudować potęgi włoskiej marki z włoskim mistrzem w siodle.

Za brak dostatecznego zaangażowania, podjęcia jazdy na limicie oraz nie chęć do jazdy motocyklem, który nie jest perfekcyjnie przygotowany, skrytykował włoskiego zawodnika Casey Stoner, który w 2007 roku zdobył tytuł z Ducati i jeździł dla nich włącznie do sezonu 2010. Jednocześnie dodał, że jest mu przykro i współczuje Ducatu, ponieważ Valentino przyszedł do nich i nie zrobił nic przez 2 lata, poza narzekaniem.

foto: www.2wheeltuesday.com

Duet Lorenzo-Rossi to bez wątpienia najmocniejsza para kierowców w stawce. Startowali już razem 2 lata temu. Każdy z nich zasługuje na miano lidera. Tym razem jednak Jorge będzie bardziej doświadczonym partnerem dla Valentino niż pierwszym razem, a przez to może spokojniejszym jeżeli chodzi o relacje między zawodnikami, chociaż pewnie nie mniej ambitnym. Wszystko też zależy czy uda mu się w tym roku zdobyć po raz drugi mistrzostwo.

Rossi z kolei wciąż ma szansę do końca roku na wygraną dla Ducati, a tym samym przejdzie do historii jako pierwszy zawodnik, który odniósł 3 zwycięstwa z trzema różnymi markami. Z kolei cel na przyszły sezon z japońską stajnią to 8 tytuł i wyrównanie rekordu legendarnego Giacomo Agostiniego.

Dorobek Valentino z Yamahą to 4 mistrzowskie tytuły, wicemistrzostwo, dwa 3 miejsce, do tego 46 wygranych w 117 startach!

poniedziałek, 25 czerwca 2012
Porsche Supercup 5. runda w Walencji

Wielki sukces Roberta Lukasa! Trzecie miejsce w Walencji.

Sukces jest tym większy, iż jest to pierwsze podium polskiego zawodnika w historii jego startów w Pucharze Porsche Supercup. Cieszy to tym bardziej, iż do tej pory jedyne dobre wyniki robił tylko Kuba Giermaziak, a startujący już 3 sezon Robert raczej jeździł w ogonie stawki. W tym sezonie wynik Lukasa przebija dotychczasowe osiągnięcia Kuby, który jeździ słabo, w Hiszpanii był dopiero 10.

Cieszy za to fakt, iż mamy 2 zespoły w tej serii i aż 4 polskich kierowców, ponieważ poza Verva Racing Team jest też Foerch Racing z całkowicie polskim składem. Do Roberta, na miejsce Stefana Rosiny, dołączył Mateusz Lisowski, który zanotował w Walencji fantastyczny występ w swoim debiucie. Niestety w uzyskaniu zdobyczy punktowej szyki pokrzyżowała przebita opona. Nie mniej Polak dzielnie przebijał się z końca stawki, po drodze pokonał m.in. Patryka Szczerbińskiego, który powoli pobiera nauki i jest 3 w klasyfikacji debiutantów. Patrząc po formie i woli walki jaką zaprezentował Mateusz pierwsze punkty powinny być tylko kwestią czasu.


środa, 13 czerwca 2012
Roland Garros 7. triumf Nadal

W oczekiwaniu na kilka uwag z Grand Prix Kanady, które grzecznie czeka, aż je w końcu obejrzę, postanowiłem wrzucić 2 zdjęcia z zakończonego w poniedziałek turnieju Wielkiego Szlema rozgrywanego na paryskich kortach. Dodatkowy smaczkiem jest fakt, iż mój ulubieniec, Rafael Nadal wygrał go po raz 7 poprawiając tym samym rekord wielkiego Bjorna Borga (6 zwycięstw), a uczynił to walcząc w finale z nielubianym przeze mnie Novakiem Djokoviciem. Na ceremonii wręczenia trofeów obecny był komentator stacji Eurosport, a w przeszłości 3 krotny zwycięzca French Open, Mats Wilander.

foto: www.canada.com


poniedziałek, 04 czerwca 2012
MotoGP Grand Prix Katalonii oraz Guy Martin i wyścigi TT

Niedzielny wyścig na torze Catalunya to miłe przypomnienie emocji z wyścigu Formuły 1 na tym obiekcie sprzed kilku tygodni.

Jednak w przeciwieństwie do F1 w MotoGP emocje były związane nie tylko z osobą zwycięzcy, ale przede wszystkim z pasjonującą walką na torze. Rywalizacja dwóch wielkich, hiszpańskich zawodników, Lorenzo i Pedrosy, elektryzowała publiczność. Zwłaszcza, że Dani pochodzi spod Barcelony, a urodzony co prawda na Majorce Jorge mieszka w niej od lat. Dlatego dla obu był to domowe zawody.

Liczne manewry wyprzedzania oraz zmiany liderów wyścigu stanowią o pięknie tego sportu. Tak samo jak nieoczekiwane błędy zawodników, chociażby Bena Spiesa zaraz po tym jak objął prowadzenie, spadł na koniec stawki. Dzięki temu mogliśmy obserwować jego szaleńczą pogoń zakończoną 10 miejscem.

Niestety takich emocji od dawna nie ma w F1. Pomijając te związane z użyciem przycisku DRS. Jednak trudno sobie wyobrazić sytuację, aby np.: Hamilton po własnym błędzie spadł na 2 miejsce, po czym odrabiał dziesiąte części sekundy by w końcu dopaść rywala i go wyprzedzić. A coś takiego oglądaliśmy za sprawą Jorge Lorenzo.

Ciekawostką jest fakt, iż obecny mistrz świata Casey Stoner kończąc zawody na 4 miejscu przerwał swoją wspaniałą serię 20 wyścigów ukończonych na podium. Do rekordu Valentino Rossiego zabrakło mu 3 Grand Prix.

Niestety zawody MotoGP, a tym bardziej F1 bledną przy tym co pokazują zawodnicy startujący w TT, czyli Tourist Trophy rozgrywanych na wyspie Man. Powstały na bazie tego film dokumentalny jakiś czas temu miał swoją premierę w Polsce. Film o Sennie zachwycał, ten ogląda się po prostu z niedowierzaniem! Teraz rozumiem zachwyt nad nim jaki wyraził Sir Frank Williams po obejrzeniu tego dzieła. Szaleńcza jazda po publicznych drogach, zamkniętych jedynie dla ruchu, najeżonych krawężnikami. Do tego ponad 230 śmiałków, a może raczej szaleńców zginęło startujący w tych zawodach podczas ich ponad 100-letniej historii.

Rywalizacja rozkłada się na pięć wyścigów rozgrywanych w różnych klasach np.: Superbike, Stockstock w ciągu zaledwie tygodnia. To jakby jechać Dakar w tempie Formuły 1. Oczywiście najlepsi zawodnicy startują we wszystkich pięciu, a ostatnim z nich jest tzw. wyścig Seniorów. Przy tym wszystkim F1 i MotoGP wydają się być grzeczną zabawą w piaskownicy.


środa, 23 maja 2012
MotoGP Grand Prix Francji

W weekend wolny od Formuły 1 oglądałem drugą moją ulubioną serię wyścigową, kiedyś jeszcze w dobrych czasach nadawaną na kanale Eurosport.

Zawody rozgrywane na zalanym deszczem torze Le Mans miały ten miły aspekt, iż takie warunki niwelowały różnicę w sprzęcie jaka dzieli motocykle Ducati od Hondy oraz Yamahy. Dzięki temu mój ulubieniec Valentino Rossi po pasjonujące walce zajął drugie miejsce. Styl w jakim w drugiej połowie walczył z Casey'em Stonerem przypomniał jego najlepsze lata. Wtedy na ostatnich okrążeniach niszczył takich zawodników jak Max Biaggi, zwany Cesarzem z racji 4 tytułów w klasie 250ccm oraz Sete Gibernau. Co prawda Rossi sam przyznał, iż jego dobry wynik to tak jak wygrana Alonso w Malezji w tym roku, dzieło korzystnych warunków pogodowych. Nie mniej miło było zobaczyć, iż siedmiokrotny mistrz świata w najwyższej klasie rozgrywek nie stracił motywacji do walki.

Warto zaznaczyć, iż było to jego dopiero 2 podium dla Ducati i jednocześnie najlepszy wynik jaki osiągnął z tym zespołem.

Rywalizacja na francuskim torze miała dodatkowy smaczek. Na czwartkowej konferencji dwukrotny mistrz świata Casey Stoner ogłosił, iż po tym sezonie kończy karierę. Jednocześnie Rossi zapowiedział, że zostanie na kolejne 2 lata do 2014 roku i chce zdobyć swój 8 tytuł. Obecnie trwają spekulacje czy zostanie w słabym zespole Ducati, czy może powróci do Hondy, z która odnosił największe sukcesy i zajmie miejsce Stonera, albo również powróci do Yamahy i znowu stworzy duet z Jorge Lorenzo. Młody Hiszpan odniósł przekonywujące zwycięstwo w niedzielę.

Na sam koniec uświadomiłem sobie, iż od kiedy Valentino w swoim drugim sezonie startów zdobył mistrzowski tytuł w 2001 roku tylko 3 zawodników okazało się od niego lepszych na przestrzeni tego czasu. Dwa razy Casey Stoner i po razie Nicky Hayden oraz Jorge Lorenzo. Bez wątpienia jest to niezwykłe osiągnięcie.

Miły akcentem związanym z F1, był fakt, iż puchar dla zwycięskiego zespołu wręczał, nie kto inny tylko obecny na wyścigu Michael Schumacher.

 
1 , 2 , 3
O autorze
F1 Racing
Renault F1 lotus racing shop
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Użyto Bloxie