To pasja, prędkość i poświęcenie stanowią o jej wyjątkowości.
poniedziałek, 10 września 2012
Wielki sukces Kubicy!

Milsza wiadomość nie mogła napłynąć z Włoch, Robert Kubica wygrał rajd Ronde Gomitolo di Lana!

foto: www.sport.wp.pl

Słowo wygrał nie oddaje w pełni tego co się działo. Polak po prostu zdeklasował rywali. Wygrał pewnie wszystkie 4 odcinki specjalne i miał prawię minutę przewagi na koniec rywalizacji, nad drugim kierowcą, który startował bardzo konkurencyjnym Mini WRC, młodszym jeżeli chodzi o specyfikację o mniej więcej 10 lat.

Robert jechał Subaru Impreza WRC S12B, po raz kolejny jego wielki hart ducha oraz niebywałe umiejętności. Wbrew różnym opiniom auto nie było specjalnie przygotowane. Po prosty w Subaru Impreza WRC zmienia się biegi przy kierownicy, o czym mówił Tomek Kuchar.

W najbliższą niedzielę Kubica wystartuje w kolejnym rajdzie, San Martino di Castrozza, eliminacji mistrzostw Włoch!

foto: www.interia.pl

3. RONDE GOMITOLO DI LANA
1. Robert Kubica/Giuliano Manfredi (PL/I) Subaru Impreza WRC S12B 23.32,9
2. Omar Bergo/Alberto Brusati (I) Mini WRC +58,8
3. Pierfranco Uzzeni/Danilo Fappani (I) Subaru Impreza WRC S14 +1.11,6
4. Tiziano Borsa/Carla Berra (I) Citroen C4 WRC +1.30,2
5. Augustino Pettenuzzo/Elio Tirone (I) Ford Focus RS WRC 08 +2.02,2
6. Mauro Miele/Luca Beltrame (I) BMW M3 +2.20,7
7. Massimo Lombardi/Paolo Urban (I) Renault Clio S1600 +2.22,6
8. Paolo Bernardi/Ismaele Barra (I) Peugeot 207 S2000 +2.28,2
9. Vanni Maran/Cristina Biasuzzi (I) Renault Clio RS Williams +2.36,4
10. Pierluigi Baldassari/Elena Savarino (I) Renault Clio R3 +2.46,6

A oto opinie innych uczestników rajdu o Robercie.

Na sam koniec zdjęcie, które wszystkich interesuje najbardziej czyli jak wygląda obecnie prawa ręka Roberta.

foto: www.sport.wp.pl

sobota, 08 września 2012
Kubica dementuje informacje o powrocie w 2014 roku!

Dzisiejsze nudne kwalifikacje przed niedzielnym wyścigiem rekompensuje nam cała masa wiadomości związanych z powrotem Roberta to sportowej aktywności.

foto: www.onet.pl

Kubica w rozmowie z dziennikarzami TVN24, po przejechaniu dzisiejszego prologu rajdu tryskał szczęściem i zdementował informacje podane przez skysport24 jakoby jego celem był powrót do F1 w 2014 roku. Powiedział, iż na razie skupia się przede wszystkim na rehabilitacji i start w ten weekend ma w niej pomoc, tak samo jak podbudować go psychicznie. Jednocześnie uciąć spekulacje, a propo startów w rajdowych mistrzostwach świata. Kończąc jego celem jest wciąż dalsza rehabilitacja i jak największe usprawnienie prawej dłoni.

A to kolejny filmik jaki pojawił się z Robertem, widać jego prawą rękę, w której trzyma telefon.


Wywiad z Kubicą!

Przed dzisiejszym rajdem Robert udzielił wywiadu dla skysport24. Mówi w nim, iż jeśli wszystko pójdzie dobrze to chciałby wrócić do F1 w 2014 roku, ale na razie za wcześniej na prognozy. Nie wyklucza jednak też startów w rajdach samochodowych. Wywiad w całości niestety w języku włoskim.

 


Wielki powrót Kubicy!

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują jednoznacznie! Już jutro Robert Kubica wyruszy na rajdową trasę, by powalczyć na oesach.

foto: www.sokolimokiem.tv/Mikołaj Sokół

Na ten dzień czekaliśmy wszyscy od 6 lutego 2011 i feralnego wypadku naszego mistrza. Tym samym kończą się wszelkie spekulacje i domysły. Informacje o starcie naszego mistrza w rajdzie 3. Ronde Gomitolo di Lana, potwierdzili m.in. Mikołaj Sokół, Cezary Gutowski oraz organizatorzy. Chociaż jak na razie Roberta nie ma na liście startowej.

Polak ma wystartować autem Subaru Impreza WRC S12B, a jego pilotem będzie Giuliano Manfredi. W sobotę zaplanowany jest shakedown oraz honorowy start. Natomiast na oesy kierowcy ruszą w niedzielę o 7.30.

Łza sama kręci się w oku, zwłaszcza po ostatnich co raz mniej optymistycznych wiadomościach dotyczących powrotu Roberta i tym, że po prostu sam nie komentował oraz nie kontaktował się z kibicami, mediami. Na tą chwilę czekali wszyscy Polacy oraz fani motosportu na całym świecie,

Mam nadzieję, iż niedzielny start to początek powrót Roberta na szczyt!

wtorek, 04 września 2012
Grand Prix Belgii

Emocji podczas tegorocznego wyścigu na torze Spa nie brakowało na początku, gorzej było z nimi gdy kierowcy pokonywali kolejne okrążenia.

foto: www.interia.pl

Kolizja na początku zawodów przypomniała mi podobne zdarzenie, które miało miejsce w trakcie wyścigu, a konkretnie podczas Grand Prix Kanady w 2008 roku, kiedy Hamilton wjechał w tył bolidu Raikkonena w pit lane, co potem umożliwiło zwycięstwo Kubicy. Obiektywnie patrząc ten weekend to wielki sukces Button, który powrócił do żywych po słabej pierwszej części sezonu. Lepszego scenariusza nie mógł sobie wymarzyć, zwłaszcza że wszyscy będą gdybać co by było gdyby nie odpadli Alonso i Hamilton, a przede wszystkim superszybki Grosjean, typowany obok Raikkonena do zwycięstwa.

Lewisowi po kwalifikacjach i wyścigu puściły nerwy. Narzekał, że to on odniósłby zwycięstwo gdyby miał tak jak Button nowe skrzydło w swoim bolidzie. Ciekawe, że to właśnie Jenson je dostał, a nie bardziej wspierany przez szefa zespołu Hamiltonu.

foto: www.interia.pl

Zwycięskim ciułaczem punktów okazał się Vettel, podobnie jak zdobywca 6-tego podium w sezonie, Raikkonen. Nie można tego powiedzieć o Webberze, który był sporo od nich wolniejszy i stracił drugie miejsce w klasyfikacji generalnej po niedzielnym wyścigu.

Wracając jednak na chwilę do Romaina to zaczyna on, podobnie zresztą jak Maldonado (jego falstart zostawiam bez komentarza), przypominać jeźdźca bez głowy. Rok temu był nim Lewis, ale trochę wydoroślał chociaż zdarza mu się czasem wdać w głupie przepychanki zamiast dowieźć punkty na torze. Młody Francuz jest szybki w tym roku, ale nie ukończył aż 5 wyścigów! ,,Lepszym" bilansem z kierowców czołowych teamów, może pochwalić się tylko Schumacher, który aż 6 razy nie dojechał do mety. Grosjean za spowodowanie bardzo niebezpiecznego incydentu dostał po wyścigu zakaz startu w jednym wyścigu, przez co nie zobaczymy go na Monzie! Gdyby taka karę w przeszłości dostał Hamilton myślę, że by zmądrzał, podobnie jak Vettel w sezonie 2010. Mam nadzieję, iż Francuz będzie bardziej pojętny uczniem niż jego koledzy i ostudzi to jego temperament. Straconego czasu poza F1 nie da się nadrobić w sezon, a tego typu sytuację dają podstawę do zadania pytania, czy jego powrót to dobre rozwiązanie?

foto: www.interia.pl

Dla Michaela mimo wszystko był to udany weekend. Osobiście żałuję, że nie udało mu się stanąć na podium, wygrana była czystą mrzonką, Nie mniej byliśmy świadkiem kilku ciekawych akcji z jego udziałem, zwłaszcza walka z Raikkonenem była interesująca. Moim zdaniem błędem było wprowadzenie planu B i zmiana opon na miękkie, kiedy do końca pozostało 10 okrążeń. Jazda na 1 pit stop w moim odczuciu dałaby mu wyższe miejsce niż 7. Co innego gdyby dokonali tego z 5 okrążeń wcześniej.

Kończąc chciałbym się podzielić pewną refleksją. Niedzielny wyścig był momentami emocjonujący, ale przede wszystkim zaskoczył wszystkich, gdyż o punkty bardzo mocno walczyły zespoły z końca stawki, jak Toro Rosso czy Force India. Chociaż zazwyczaj życzę im jak najlepiej i wzbudzają one moją sympatię, to nie ukrywam, że podświadomie wolałbym oglądać zaciętą walkę kierowców Ferrari z Mercedesem lub Lotusa z Red Bullem.

sobota, 01 września 2012
Garnd Prix Belgii - Kobayashi powtórzył wynik Kubicy!

Dzisiejsze kwalifikacje obiektywnie patrząc nie były zbyt emocjonujące. Osiągnięto w nich za to kilka ciekawych rezultatów.

foto: www.interia.pl

Przede wszystkim niestety na całej linii zawiodły Mercedes. Od dłuższego czasu czekałem na bardzo dobry wynik Schumachera, a jak nie to chociaż, mniej lubianego przeze mnie, Rosberga. Jednak sobotnie wyniki nie napawają optymizmem przed jutrzejszym wyścigiem. Co prawda Michael jest królem tego toru, ale aby zdobył miejsce na podium lub wygrał musiałby stać się cud albo spaść deszcz, o co niewątpliwie łatwiej w Ardenach.

Nic ciekawego nie działo się od momentu kiedy w Q2 Button osiągnął najlepszy czas, a potem dokonał tego samego w ostatniej części kwalifikacji. Pozostali kierowcy starali się podgryźć Anglika, ale na nie wiele zdał się ich wysiłek. Swoją drogą sukces Jenson pokazuje, iż zawodnik ten posiada ogromny charakter i wolę walki. Słaba pierwsza połowa sezonu w połączeniu z ostatnim wypowiedziami szefa zespołu McLarena, zaczynała stawiać go w roli pomocnika Hamiltona. Wywalczenie P1 oraz zwycięstwo lub chociaż miejsce na podium powodują, iż Mistrz Świata z 2009 roku wraca do gry o kolejny tytuł. Nie pisałbym tego gdyby Lewis nie popełnił błędu przed ostatnim zakrętem i nie zblokował kół, przez co stracił cenne części sekundy i dobre miejsce na starcie, a może nawet pole position!

foto: www.interia.pl

Wracając jednak do tytułu felietonu Kamu Kobayashi dokonał rzeczy niebywałej dla Saubera, ponieważ powtórzył wynik Roberta Kubicy z kwalifikacji z Kanady w 2008 roku. Od tamtej soboty żaden kierowca ekipy z Hinwill nie zanotował tak dobrego rezultatu w kwalifikacjach. Gdyby jeszcze odniósł zwycięstwo zostałby drugim w historii kierowcą, który dokonał tego ze szwajcarskim zespołem. Byłbym to swojego rodzaju prztyczek w nos, bardziej utalentowanego i będącego w tym sezonie ,,na fali" Sergio Pereza. Czy nie przypomina to trochę historii pewnego polskiego kierowcy, który zabrał upragnione zwycięstwo swojemu, bardziej doświadczonemu, niemieckiemu koledze...

czwartek, 30 sierpnia 2012
Toyota powraca na rajdowe trasy!

Legendarna marka powraca na rajdowe trasy za sprawą modelu Yaris w najnowszej specyfikacji R1A.

foto: www.wp.pl

Planowane pierwsze starty odbędą się w przyszłym roku, zaraz po tym jak pod koniec tego roku auto uzyska pełną homologację od FIA. Na razie mogliśmy nacieszyć nią oko podczas niedawno zakończonego Rajdu Niemiec, gdzie startowała jako ,,zerówka".

Auta będą tradycyjnie już budowane w Kolonie, gdzie wcześniej powstawały bolidy F1 tego zespołu oraz auta rajdowe zanim po sezonie 1999 japoński koncern nie wycofał się ze startów.

Warto zaznaczyć, iż podczas 8 lat spędzonych w F1 i corocznego budżetu rzędu 300-400 milionów dolarów udało im się stanąć tylko 13 razy na podium. Dla odmiany pierwsze starty Toyoty w rajdach miały miejsce już w latach 70-tych. Prawdziwe sukcesy stały się jednak ich udziałem w latach 90-tych. W okresie od 1990 do 1999 wywalczyli po 4 tytuły wśród kierowców oraz konstruktorów. W barwach japońskiego zespołu startowały takie gwiazdy jak Carlos Sainz, Juha Kankkunen czy Didier Auriol.

Czarną kartą w historii Toyoty jest sezon 1995 i afera ze sprężynką przy zwężce w układzie dolotowym turbosprężarki. Sprężynka nie działała kiedy silnik był zimny, jednak podczas jazdy gdy wzrastało ciśnienie w układzie dolotowym odchylała zwężkę, przez co do układu dostawało się więcej powietrza, a co za tym idzie rosła moc silnika. Kara była bardzo surowa. Odebrano zespołowi wszystkie zwycięstwa i punkty zdobyte w sezonie oraz zakazano startów na rajdowych oesach przez kolejny rok!

Wracając jednak do czasów współczesnych najbliższe lata, jeśli chodzi o rajdy wyglądają bardzo interesującą. Zwłaszcza, iż od przyszłego roku na trasach pojawi się również Volkswagen Polo prowadzony przez Sebastiena Ogiera. A kolejni producenci również przymierzają się do budowy nowych, tanich aut WRC.

Warto na koniec wspomnieć, iż w tegorocznym rajdzie Niemiec, młody, norweski kierowca, Andreas Mikkelson jako pierwszy w historii zdobył punkty podczas niedzielnego super oesu autem klasy S2000. Jego Fabia dysponuje mniejszą mocą niż Fordy i Citroeny budowano jako WRC. Utalentowany Norweg uzyskał trzeci czas na tym oesie.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012
Kubica testuje Fiestę S2000

Jak podał jeden z portali Robert odbył właśnie 4 dniowe testy z fabrycznym zespołem Forda.

foto: www.sport.wp.pl

Wiadomość tą potwierdził dyrektor techniczny zespołu Christian Loriaux. Kubica testował auto na torze we Francji wraz z dwoma etatowymi kierowcami ekipy, Petterem Solbergiem i Jari-Matti Latvalą.

Jak podaje Loriaux, nasz kierowca wziął udział w testach na własny koszt i spisał się bardzo dobrze, choć sam miał wątpliwości czy wytrzyma je fizycznie.

Biorąc pod uwagę, iż Solbergowi bliżej do końca kariery niż jej początku, a Latvala przeplata fantastyczną jazdę na oesach z dość nieoczekiwanymi błędami i wpadkami, jak w tym roku w Nowej Zelandii czy w 2009 roku podczas Rajdu Polsk, można wysnuć daleko idące przypuszczenie, że gdyby Kubica poświęcił się rajdom, mógłby zdobyć fotel w fabrycznym zespole Forda, a nawet pozycję lidera.

Rajdy cieszą się większą popularnością w Polsce niż F1. Nie ukrywam, iż milej byłoby zobaczyć znowu Roberta w jednomiejscowym aucie, ale jego starty w WRC mogły by się przyczynić do tego, że trzecie raz w historii impreza ta zawitałaby na polskie szutry.

wtorek, 21 sierpnia 2012
MotoGP Grand Prix Indianapolis

W oczekiwaniu na koniec wakacyjnej przerwy w F1 zajrzałem po raz kolejny na królewską scenę w rywalizacji motocyklistów. Wizyta ta pokazała, że w pewnych kwestia MotoGP ma zdecydowaną przewagę nad współczesną Formułą 1 i bliżej jej do emocjonującej rywalizacji rodem z lat 80-tych.

Po pierwsze ku mojemu wielkiemu zdziwieniu kierowcy albo raczej jeźdźcy nie mają aż tak wielkich kagańców medialnych. Mówią często to co myślą o rywalach. Widać to szczególnie wyraźnie w kwestii powrót Valentino Rossiego do Yamahy i komentarz Casey'a Stonera, a propo pobytu Włocha w ekipie Ducati. Tak samo jak znane są nieukrywane animozje między Lorenzo, a Pedrosą, chociaż obaj z sezonu na sezon ocieplają stosunki. W F1 możemy raczej obserwować wzajemne poklepywanie się po plecach, a bardziej kontrowersyjne wypowiedzi, udzielana najczęściej ,,na gorąco" po wyścigu, kończą się poniedziałkowymi przeprosinami. Ewentualne frustracje lub animozje są pokazywane w delikatny i zakamuflowany sposób jak słynny komentarz Webbera po zwycięstwie w Grand Prix Wielkiej Brytanii w 2010 roku:,,nieźle jak na kierowcą numer 2". Raczej nie należy się spodziewać, aby któryś kierowca otwarcie powiedział, iż chce być liderem zespołu i żeby zespół miał tylko jednego lidera, a nie dwóch. Tak jak to miało miejsce na linii Lorenzo-Rossi kiedy obaj startowali 2 late temu razem dla Yamahy. W F1 wszyscy mówią, iż wewnątrz zespołowa rywalizacja motywuje ich do jeszcze lepszych startów.

Po drugie zawodnicy MotoGP mają po prostu jaja i to dużo większe niż nawet Mark startujący z kontuzją w 2010 roku. Najlepszym przykładem tego jest niedzielny start Casey'a Stonera, któy uległ ciężkiej kontuzji podczas wywrotki w kwalifikacjach. Jak ujął to komentator:,,jego prawa kostka wygląda tak jakby wybuchł w niej granat". Połamane kości, zerwane ścięgna i skręcony staw. Mimo tego australijski dwukrotny mistrz świata wystartował i przez cały czas walczył o najniższe miejsce na podium, niestety ukończył zawody na 4 pozycji. Sam start zasługuje na wielki podziw i szacunek, ponieważ po zawodach kiedy zjechał do boksów, potrzebował pomocy aby zsiąść z motocykla. Nie wspominając o licznych innych przypadkach złamań, po których kierowcy wracali na tor w ciągu mniej więcej miesiąca. Prawdziwym rekordzistą jest Hector Barbera, który powrócił do ścigania po zaledwie 26 dniach od momentu złamania kości piszczelowej i strzałkowej prawej nogi.

Kolejną kwestią, która uatrakcyjnia widowisko chociaż jest strasznie frustrująca dla zainteresowanych są awarie. Auta F1 są po prostu niezawodne, chociaż doświadczyliśmy awarii podczas Grand Prix Europy. W MotoGP zdarzają się one dużo częściej i to nawet najlepszym przez co zawody są tak nieprzewidywalny. Idealny przykładem jest tutaj Ben Spies. W niedzielę prowadził w wyścigu jednak nie dojechał do mety z powodu wybuchu silnika. Nie ukończył również wcześniejszych zawodów, gdyż rozpadło się całkowicie tylne zawieszenie w jego fabrycznej Yamasze. Tego typu sytuacji raczej nie oglądamy w F1. Częściej możemy zaobserwować awarie spowodowane ludzkim błędem podczas pit stopów.

Ostatnią rzeczą, na którą chciałbym zwrócić uwagę, a której niestety nie było zbyt wiele podczas zawodów na torze w Indianapolis jest naturalne wyprzedzanie. Nie ma KERS-u, ani DRS-u. Zawodnicy po prostą walczą ze sobą i często jest rywalizacja na zasadzie, ty mnie to ja ciebie. Dzięki temu tworzą niepowtarzalne widowisko i wszyscy czekają do ostatniego okrążenia czy zawodnik zdecyduje się na kolejny atak. W F1 nie ma co się oszukiwać, często ostatnie okrążenia polegają po prostu na dowiezieniu korzystnego rezultatu do mety. Nie twierdzę, iż w MotoGP emocje są zawsze gwarantowane, ale tylko te 4 wymienione przeze mnie czynniki sprawiają, że sport ten ogląda się często z dużo większymi wypiekami na twarzy.

Szkoda, że kolejna runda na torze w Brnie nakłada się z tak wyczekiwanym przeze mnie Grand Prix Belgii na torze Spa i mam nadzieje w końcu rewelacyjnym występie Michaela Schumachera!

piątek, 17 sierpnia 2012
Valentino Rossi odchodzi z Ducati!

To już pewne, włoski mistrz świata odchodzi z Ducati wraz z końcem obecnego sezonu, tym samym stało się to o czym spekulowano od początku tego roku.

foto: www.eurosport.pl

Wiadomość tą potwierdziła zarówna włoska stajnia, sam zainteresowany, jak i nowy-stary pracodawca Rossiego czyli Yamaha.

Dotychczasowy dorobek Doctora w barwach Ducati to zaledwie 2 miejsca na podium. Nie można jednak winić za to samego zawodnika, który w sprzyjających okolicznościach, niczym Alonso w Malezji, wykorzystywał nadarzające się okazje do podjęcia walki z Jorge Lorenzo i jeźdźcami Hondy. Niestety nie udało się odbudować potęgi włoskiej marki z włoskim mistrzem w siodle.

Za brak dostatecznego zaangażowania, podjęcia jazdy na limicie oraz nie chęć do jazdy motocyklem, który nie jest perfekcyjnie przygotowany, skrytykował włoskiego zawodnika Casey Stoner, który w 2007 roku zdobył tytuł z Ducati i jeździł dla nich włącznie do sezonu 2010. Jednocześnie dodał, że jest mu przykro i współczuje Ducatu, ponieważ Valentino przyszedł do nich i nie zrobił nic przez 2 lata, poza narzekaniem.

foto: www.2wheeltuesday.com

Duet Lorenzo-Rossi to bez wątpienia najmocniejsza para kierowców w stawce. Startowali już razem 2 lata temu. Każdy z nich zasługuje na miano lidera. Tym razem jednak Jorge będzie bardziej doświadczonym partnerem dla Valentino niż pierwszym razem, a przez to może spokojniejszym jeżeli chodzi o relacje między zawodnikami, chociaż pewnie nie mniej ambitnym. Wszystko też zależy czy uda mu się w tym roku zdobyć po raz drugi mistrzostwo.

Rossi z kolei wciąż ma szansę do końca roku na wygraną dla Ducati, a tym samym przejdzie do historii jako pierwszy zawodnik, który odniósł 3 zwycięstwa z trzema różnymi markami. Z kolei cel na przyszły sezon z japońską stajnią to 8 tytuł i wyrównanie rekordu legendarnego Giacomo Agostiniego.

Dorobek Valentino z Yamahą to 4 mistrzowskie tytuły, wicemistrzostwo, dwa 3 miejsce, do tego 46 wygranych w 117 startach!

O autorze
F1 Racing
Renault F1 lotus racing shop
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Użyto Bloxie