To pasja, prędkość i poświęcenie stanowią o jej wyjątkowości.
poniedziałek, 04 marca 2013
Kubica w WRC2

Nastał nam ten piękny dzień, że Robert w końcu podjął decyzję, a propo swoich startów w sezonie 2013.

(Citroen DS3 RRC, uboższa wersja DS3 WRC)

foto: getfastly.com

Tak jak się spodziewaliśmy postawił rajd. Zaskakujący, przy najmniej dla mnie, jest fakt, iż będzie startował w kategorii aut WRC2. Oczywiście Citroenem DS3 w specyfikacji RRC (Regional Rally Car).

W przeciwieństwie do aut WRC ma on mniejszą zwężkę dolotu powietrza do turbosprężaki, przez co jego moc jest o 5% mniejsza. Posiada również skromniejszy spoiler, a pozostałe elementy nadwozia ma również mniej ,,napompowane". Identyczny jest za to 1,6 litrowy silnik oraz turbosprężarka. Dodatkowo Kubica będzie miał po lewej stronie manetkę do zmiany biegów, którą zatwierdziła mu FIA.

Jeżeli chodzi o program to tak jak inni zawodnicy WRC2 weźmie udział w 7 z 13 rund WRC. Do klasyfikacji zalicza się 6 najlepszych wyników, dlatego chociaż zacznie swoje starty od 4 rundy ma szansę na mistrzostwo świata w tej kategorii. Poza tym będzie startował w wybranych rajdach ERC. Ciekawe czy skusi się start we wrześniu na mazurskich szutrach?

Ciekawe jak tą decyzję Polaka teraz skomentuje Walter Rohl, dwukrotny rajdowy mistrz świata, który nie dawno stwierdził, iż Kubica zabije się startując w rajdach bo po F1 nie ma wyczucia. Dodał też, że w ogóle kierowcy nie powinni zmieniać swoich serii wyścigowych czego przykładem są słabe występy byłych kierowców F1 w DTM. Na sam koniec stwierdził, iż jedynym kierowcą F1, który mógłby sobie spokojnie poradzić w rajdach jest...Sebastian Vettel. Wypowiedzi niemieckiej legendy rajdów nie komentuję, ponieważ bardzo go do tego momentu szanowałem. Zaś mój komentarz mógłby być tylko jednostronny, tak jak jego wypowiedź.

środa, 27 lutego 2013
Kubica oddala się od F1...

Ostatnio jakoś dzieje się, iż przerywam milczenie, tylko wtedy kiedy na horyzoncie pojawiają się mało pocieszające wiadomości, budzące duże emocje.

Nie wiem czy to jakieś fatum, czy raczej nasza szara, krajowa rzeczywistość. Czy może zwyczajny brak bardziej optymistycznych wiadomości spowodowany zimowym letargiem w sportach motorowych, szczególnie tych dotyczących zawodów odbywających się na torach. Tegoroczny Dakar również nie był zbyt optymistyczny. Małym pocieszeniem jest triumf Sebastiana Ogiera w Rajdzie Szwecji, nad swoim bardziej utytułowanym imiennikiem ze stajni Citroena. Tak na marginesie dodam, iż trochę straciłem wiarę w Ogiera kiedy startował Skodą Fabią, jak również nie sądziłem, iż Volkswagen tak szybko odniesie swoje pierwsze zwycięstwo. Kończąc ten wątek dodam, tylko iż ciekawe czy kierownictwo Citroena pluje sobie w brodę, że tak lekko oddało rywalom utalentowanego i niepokornego Ogiera, który pod nieobecność na trasach Loeba może na dłuższy czas zdominować rajdy, a który od samego początku rzucał wyzwanie wielokrotnemu mistrzowi świata, nawet będąc jego zespołowym kolegą.

Wracając jednak do meritum, to bardzo zmartwiła mnie wiadomość jaka pojawiła się w kwestii Roberta, w ostatnim czasie. Zakładając, iż rzeczywiście decyzja o jego startach w ERC kosztem DTM jest prawdziwa, moim zdaniem zamyka mu to na zawsze drogę do F1. Dlatego mam nadzieję, że to zwykła dziennikarska kaczka, tym bardziej że po jego odmowie Mercedes przedłuż kontrakt z Ralfem Schumacherem, który nie wiem dlaczego tam jest tak długo trzymany. Aha wiem, dlatego że ma to samo nazwisko, co jego brat, który był legendą i to tyle jeśli chodzi o mój komentarz co do umiejętności młodszego z braci.

zdjęcie: uk.eurosport.yahoo.com

Robert odrzucając ofertę zespołu spod znaku trójramiennej gwiazdy i możliwość startów w serii DTM popełnił duży błąd. Oczywiście warunki jakie oferował mu niemiecki gigant są tajne i mogły być mało korzystne, ale zakładając, że były normalne, nawet niespecjalnie korzystne, ale po prostu takie jakie dla innych kierowców, to odrzucenie ich, a tym samym wsparcie koncernu to poważny błąd. Nie chodzi tutaj tylko o to, że Mercedes poważnie podchodzi do swojej bytności w F1. Świadczy o tym głęboka reforma przed nadchodzącym sezonem, zwolnienie Norberta Hauga, postawienie dalej na Ross Browna i przede wszystkim ściągnięcie Hamiltona. Kubica jeśli powróciłbym do pełni sprawności, mógłby być świetnym partnerem dla Anglika, zamiast mimo wszystko bezbarwnego Rosberga.

Taka, a nie inna decyzja Roberta może też świadczyć, iż zdaje sobie sprawę z nieodwracalności pewnych biologicznych procesów związanych z jego zdrowiem i ręką. Nie chce mi się wierzyć, aby wybrał ERC kosztem DTM i bliskości świata F1, tylko z miłości do rajdów! Byłoby to całkowicie nieracjonalne, a zawsze tego typu działa cechowały naszego kierowcę. Chociaż pewnie wiele osób ma co do tego wątpliwość biorąc pod uwagę konsekwencje jego rajdowego hobby.

(Raikkonen jeszcze Citroenem C4 WRC w Rajdzie Niemiec 2010)

zdjęcie: zimbio.com

Kolejna kwestia, która mnie nurtuje i wiążę się ze startami w ERC, nie wiem czemu jakoś kwestia jego startów w WRC ucichła, jest komunikacja Polaka z kibicami i mediami. Nie mam na myśli robienia widowiska ze swojego bohaterskiego powrotu do zdrowia i tym podobnych rzeczy, na które decydują się celebryci. Nie mniej większy dostęp do informacji i kontakt z kibicami by nie zaszkodził. Co wytknął mu kiedyś redaktor naczelny jednego z branżowych magazynów, iż nie szanuje przez takie zachowanie, milczenie, sowich fanów.

Kończąc jedynym pozytywnym aspektem startów Kubicy w ERC byłaby możliwość zobaczenia go we wrześniu na mazurskich szutrach w Mikołajkach. Dale jednak uważam, iż medialnie dla niego oraz polskiego motosportu w ogóle, byłoby korzystniejsze, aby brał udział w zawodach WRC. Wiadomo, iż Robert chce wszystko robić powoli i stopniowo, żeby dobrze się przygotować. Inaczej postąpił pewny fiński mistrz świata F1. Nie mniej Polak posiada już spore doświadczenie w tej dyscyplinie, większe niż miał Kimi. Dlatego ciekawie byłoby oglądać jego starty na światowych trasach i móc je porównać z dokonaniami Raikkonena sprzed 2 lat.

Cóż zawsze zostaje emocjonowanie się powrotem Valentino Rossiego do Yamahy i jego rywalizacją z Lorenzo oraz Pedrosą...

sobota, 09 lutego 2013
F1 zniknie z Polsatu? - jestem za!

Informacja jaką podały media w ostatnim czasie, że Polsat przeniesie transmisje F1 z otwartego kanału do TV 4 lub Polsatu News, zelektryzowała mnie na tyle, iż przerwałem milczenie...

(Grand Prix Węgier 2006)

foto: f1fanatic.co.uk

Chociaż wielu to zaskoczy ZDECYDOWANIE POPIERAM taką decyzję, co więcej zrezygnowałbym w ogóle z transmisji F1 prowadzonych w tej stacji z obecnym składem komentującym. Panie Prezesie szkoda na to Pana i reklamodawców pieniędzy!

Od dawna wydarzenie weekendu jakim jest Grand Prix było okaleczane przez ekspertów ze stacji po odejściu Mikołaja Sokoła. Dzisiaj internet jest praktycznie pod każdą strzechą i oglądanie transmisji prowadzonych przez Sky, BBC lub RTL nie stanowi, aż takiego problemu. Oczywiście pozostaje kwestia legalności tego typu działań, ale to temat na inną historię.

Nie mniej popularność sportu takiego jak F1 w Polsce spada, a i tak w szczytowym jego momencie, kiedy Robert tryumfował w Montrealu większość widowni obgryzała paznokcie oglądając występ naszych ,,Orłów" w meczu z Niemcami podczas Euro 2008.

Dlatego uważam, iż sensownie jest obejrzeć występy Kubicy w DTM, o ile tam będzie, na Sport Klubie lub dokonania Polaka w ERC pokazywane na kanale MOTOR TV, a przede wszystkim podczas Rajdu Polski w Mikołajkach, niż namiastkę dobrej relacji z Grand Prix, podczas której dyskutuje się o wszystkim, tylko nie o tym co najważniejsze, czyli tym co dzieje się na torze.

Jeśli F1 zniknie z otwartego Polsatu to w symboliczny sposób zamyka to też nasze, rozbudzone przez Roberta, nadzieje na polskie sukcesy w tej dyscyplinie sportów motorowych. To jedno zwycięstwo to nasza narodowa duma i inspiracja dla przyszłych kierowców. Jednocześnie pokazuje to też nasze obecne miejsce w szeregu, pojedyncze sukcesy sportowców takich jak Agnieszka Radwańska czy Robert, którym nikt poza bliskimi nie pomógł w dojściu na szczyt. Nie ma systemu szkolenia i potencjalnych następców. Buduje się za to skocznię w Wiśle, dwa duże stadiony w Warszawie oddalone od siebie o 2km, ale nie ma funduszy na nowoczesny tor wyścigowy z prawdziwego zdarzenia.

Co kilkanaście lat jesteśmy jedynie w stanie przez przypadek wypuścić po jednym bardzo dobrym piłkarzu, Boniek, Dudek czy obecnie zmierzający ich śladem Lewandowski. Odnosimy za to przypadkowe sukcesy w, nie obrażając nikogo niszowych, dyscyplinach jak skoki czy biegi narciarski, ale i tutaj to zasługa bliskiego otoczenia tych osób, Małysza czy Kowalczyk, a nie działań polskich działaczy lub systemu szkolenia.

Dlatego mniej więcej 5,5 milionowa Finlandia ma 4 tytuły mistrzowskie w F1 i wiele więcej w rajdach, a 38 milionowa Polska jedno zwycięstwo, które zawdzięcza temu, iż Robert w odpowiednim młodym wieku szybko stąd wyjechał do Włoch...

Kończąc światełkiem w tunelu jest to co robi Orlen i Verva Racing Team w Porsche Supercup, ale potrzeba większego zaangażowania polskich sponsorów i działaczy, bo za parę lat okaże się, iż lata 2006-2012 to był złoty okres polskiego motosportu w wyścigach, który się skończył.

piątek, 11 stycznia 2013
ZAWIESZENIE - to chyba koniec

Niestety wypadek Hołowczyc na trasie tegorocznego Dakaru zbiegł się z moja decyzją o zawieszeniu działalności na blogu na czasu nieokreślony. To były piękne prawie 3 lata od marca 2010 do chwili obecnej. Wypełnione przede wszystkim sezonami Formuły 1, z czego ten pierwszy jeszcze z udziałem naszego Roberta Kubicy. W tym czasie dane mi było również być m.in. na Rajdzie Polskim oraz Verva Street Racing, nie licząc mniejszych imprez motoryzacyjnych. Zadebiutowałem również na łamach F1 Racing oraz sporadycznie pojawiałem się na stronie www.eurosport.pl oraz w WRC Magazynie. Nie chcę być złym prorokiem, ale to chyba koniec, bynajmniej na jakiś czas. Chociaż moja pasja do motoryzacji i motosportu, która towarzyszy mi od najmłodszych lat nie wygasła i pewnie nigdy nie wygaśnie, to czas jest jeden...teraz śnię o sezonie 2014 i nowych silnikach V6 turbo w Formule 1...

foto: guardian.co.uk

DZIĘKUJE WSZYSTKIM, KTÓRZY CZYTALI I KOMENTOWALI MOJEGO BLOGA! :)

cytując klasyka z pewnego polskiego filmu...,,jeszcze tutaj wrócimy..."

obrazy z tego posta na zawsze pozostaną w moim sercu i one świadczą o pięknie F1 oraz całego motosportu...

kariery Loeba i Schumachera też dobiegły swego kresu...na placu boju pozostał jeszcze niezniszczalny Valentino Rossi...

foto: forbes.com

na samo pożegnanie świetny filmik, genialnego Anttiego, oddający ducha tego co mi bliskie...ze słowami Ayrtona Senny


wtorek, 08 stycznia 2013
Dakar 2013 3. dzień

Na osłodę smutnych wiadomości o wypadku ,,Hołka", który jest nie tylko dramatem zawodnika, ale i nas wszystkich, ponieważ marzenia o sukcesie w tych zawodach trzeba odłożyć na kolejny rok, filmik z tegorocznymi dokonaniami ,,Alaina Prosta" MotoGP, czyli Jorge Lorenzo.



niedziela, 06 stycznia 2013
DAKAR 2013 1. dzień

Początek Noweg Roku to tradycyjnie start najtrudniejszego rajdu terenowego na świecie, czyli Dakaru.

foto: www.wp.pl

Co prawda zawodnicy nie startują już po bezdrożach Afryki, tylko Ameryki Południowej, a i sam start odbywa się trochę później, w tym roku 5 stycznia. Jednak klimat zawodów pozostał, a o zwycięstwie w tej imprezie marzy każdy kierowca na świecie.

Z roku na rok w Dakarze bierze udział co raz liczniejsza grupa Polaków. W tej edycji mamy nawet Poland National Team, w barwach której startują m.in. Hołowczyc, Sonik i Małysz. Dwaj pierwsi wraz z Łaskawcem oraz Przygońskim to zdecydowanie nasi faworyci w walce o najwyższe lokaty w swoich kategoriach. Po pierwszym, krótkim odcinku ,,Hołek" jest 6.

Czarnym koniem może być polski kierowca rajdowy Szymon Ruta, który z powodzeniem startował na krajowym podwórku, jak również w Mistrzostwach Europy. Startuje Toyotą Hilux, dzisiaj był 30-sty. Warto też przyjrzeć się temu jak będzie sobie radził w swoim drugim Dakarze Adam Małysz, który wykręcił na 1 odcinku 14 czas. Polski mistrz również jedzie Toyotą Hilux. W obu przypadkach czołowa 20-stka wydaje się realna, o ile ominą ich awarie oraz błędy, a szczęście będzie po prostu sprzyjać.

poniedziałek, 24 grudnia 2012
Życzenia Świąteczne!

Radosnych i spokojnych Świąt w rodzinnym gronie. Szczęśliwego Nowego Roku 2013! Sukcesów Roberta w rajdach oraz trzeciego mistrzowskiego tytułu dla Alonso i jeszcze więcej emocji w kolejnym sezonie!

wtorek, 18 grudnia 2012
Kubica w ERC?

Jak podają polskie portale za jedną z francuskich gazet, Robert Kubica określił swoją przyszłość na kolejny sezon.

foto: eurosport.com

Po wcześniejszej zgodzie FIA na delikatne modyfikacje zmiany biegów w jego aucie, Polak podobno podjął decyzję, iż w 2013 roku będzie startował w Rajdowych Mistrzostwach Europy samochodem Ford Fiesta RRC budowanym przez M-Sport. Ten sam M-Sport, który buduje Fiestę WRC.

Na razie jest to nie potwierdzona plotka. Podobno Robert ma jeszcze nie wystartować w pierwszym rajdzie cyklu, austriackim Jänner Rally, odbywającym się na początku stycznia. Cykl ERC nie jest ani zbyt medialny, ani zbyt prestiżowy. Dużo częściej w mediach prezentowany jest cykl IRC.

Nasi rodacy mają dobre wspomnienia z Mistrzostwami Europy. Tytuł ten wywalczył chociażby Krzysztof Hołowczyc, a Janusz Kulig był wicemistrzem. Z kolei jeden z najbogatszych Polaków, Michał Sołowow regularnie startuje i już trzykrotnie był drugi w klasyfikacji generalnej, ostatni raz w tym roku.

foto: www.auto123.com

Co dla przeciętnego widza oznacza start Robert w ERC? To nie tylko to, że zobaczymy go najprawdopodobniej na legendarnych trasach rajdów Madery czy Ypres, ale przede wszystkim na jubileuszowym 70 Rajdzie Polskim w Mikołajkach, już we wrześniu!

Osobiście bardziej bym widział Kubicę w piątym Citroenie i startującym w WRC. Można by wtedy porównać jego osiągnięcia z wynikami Raikkonena. Jednak Polak w swoim stylu podąża spokojną drogą ewolucji, a nie rewolucji, która miejmy nadzieję zaprowadzi go na sam szczyt (pierwsze zwycięstwo Polaka w WRC), tak jak w F1.

poniedziałek, 26 listopada 2012
Grand Prix Brazylii

Nie tak miało być! Po prostu nie tak miał się skończyć ten sezon!

foto: www.interia.pl

Ten felieton będzie wyjątkowo nieobiektywny, chociaż zazwyczaj nie jestem obiektywnym, tylko czasem staram się być. Dlatego nie jestem dziennikarzem, który z założenia powinien być obiektywny lub powinien takiego udawać, jak niemieccy dziennikarze z RTL-u zawsze skupiający się na dokonaniach krajanów w poszczególnych Grand Prix.

Wracając jednak do wyścigu, to jak już pisałem nie tak miało to wyglądać! Dalej uważam, iż Vettel nie zasłużył na trzeci mistrzowski tytuł i przejście do historii jako trzecia osoba, która dokonała tego podrząd. Pierwszy był Fangio, a po nim Schumacher. Oczywiście Sebastian jest najmłodszy.

Alonso robił co mógł, wyciągnął w tym roku 200% normy, jak przodownik pracy, z Ferrari, ale to było za mało. Zabrakło punktów, które odebrał mu Lotus, na Spa Grosjean, a w Japonii Raikkonen. Trzeba jednak wspomnieć, iż Vettel stracił punkty w Walencji i na Monzie z powodu awarii auta, czegoś co nie przytrafiło się przez cały sezon Hiszpanowi.

foto: www.interia.pl

Odliczając Fernando dwa nieukończone wyścigi, w pozostałych 18 tylko 5 razy nie stał na podium! Vettel nie ukończył jednego, na Monzie był sklasyfikowany jako 22, ale aż 9 razy dojeżdżał do mety poza czołową trójką.

Alonso zabrakło zwycięstw. Świetnie przebijał się po słabszych kwalifikacjach na czołowe lokaty. Gdyby częściej startował z pierwszych linii, szanse na końcowy sukces byłyby większe. Receptą na to jest, po prostu konieczność zbudowania dobrego auta, które jest w stanie pojechać rewelacyjny pojedyncze okrążenie w kwalifikacjach. W wyścigu i tak Fernando nadrabia swoją walecznością oraz doświadczeniem.

Może czas sięgnąć do kieszeni FIAT-a i kupić Adriana Newey'a, któremu w CV brakuje tylko projektowania aut dla Scuderii, po sukcesach z Williamsem i McLarenem. Warto też pomyśleć czy nie czas dać szansę komuś młodemu, aby poprowadził zespół ze skaczącym koniem po upragnione mistrzostwo. Przykład Christiana Hornera i udany sezon Erica Boulliera w Lotusie dają dużo do myślenia.

foto: www.interia.pl

Jeżeli chodzi o pozytywne kwestie to przede wszystkim wielkie brawa dla Massy. Dzięki jego cudownej jeździe, zmartwychwstał jak James Bond w Sky Fall, Ferrari wydarło wicemistrzostwo konstruktorów McLarenowi - 6 zwycięstw angielskiego zespołu przy 3 włoskiego. Alonso zaś mógł spokojniej walczyć w Sao Paulo o tytuł. Widać wyraźnie, iż Brazylijczyk poprawił swoją jazdę od czasu zawodów na Silverstone, a ostatecznie pokrzepiło go podium w Japonii. Dlatego trzecie miejsce w domowym wyścigu to osłoda trudnego i ciężkiego sezonu, w którym był bardzo mocno krytykowany. Dobrze, że Ferrari przedłużyło  z nim kontrakt. Mam nadzieję, iż za rok zobaczymy go słuchającego brazylijskiego hymnu.

Równie wielki słowa uznania należą się Buttonowi. Wyprzedzając Hamilton pokazał, iż słusznie McLaren postawił na niego i to uwzględniając fakt, iż pierwszą połowę sezonu miał tragiczną, a jego własny zespół sugerował, że będzie tylko pomocnikiem Lewisa w walce o mistrzostwo. Tym czasem ukończył sezon raptem 2 pkt. za kolegą z zespołu. Kolejny sezon może być jego, jeżeli tylko McLaren dopracuje niezawodność swojego auta oraz wyeliminuje błędy podczas pit stopów. Ku zaskoczeniu wszystkich, dla Sergio Pereza Jenson będzie dużo trudniejszym zespołowym kolegą do pokonania niż potencjalnie szybszy, ale czasem tracący zimną krew Hamilton.

MICHAEL NIE ODCHODŹ!

foto: www.interia.pl

Na sam koniec warto wspomnieć o Nico Hulkenbergu. Tegoroczne Grand Prix pokazało ,iż tor Interlagos mu odpowiada. Jeżeli Sauber przygotuje równie dobre auto za rok, może on odnieść duży sukces na tym obiekcie. Czy będzie równie konkurencyjny na innych torach? Przekonamy się, ale nie wiem czemu ale jakoś nie przekonuje mnie talent młodego Niemca.

piątek, 23 listopada 2012
Grand Prix USA

Mdławy wyścig w Teksasie dawno za nami. Warto jednak wspomnieć o nim przed decydująca rozgrywka, która odbędzie się w ten weekend w Brazylii.

foto: www.interia.pl

Osobiście czekałem z niecierpliwością na wrażenia z nowego toru w Austin. Liczyłem na temperamentnych kowbojów, którzy pokażą charakter. A jedynym elementem, który mi się podobał była ładna aleja serwisowa. Cała reszta wyszła dużo gorzej niż Abu Zabi, nie mówiąc o Singapurze. Gorsza jest chyba tylko Korea.

W kwestii samego wyścigu to najbardziej zainteresowała mnie reakcja Vettela, po tym jak wyprzedził go Hamilton. Sebastian zachował się, mówiąc krótki jak panienka. Denerwował się, że to był głupi manewr wyprzedzenia. W odpowiedzi na co jego inżynier wyścigowy kazał mu się w domyśle uspokoić i skupić na tym co ma robić. Niestety ale nie tak zdobywał się mistrzowskie tytuły. Przykładem z F1 jest na pewno Alain Prost, który kalkulował, kalkulował i jeszcze raz kalkulował. Świeższym przykładem jest rówieśnik Vettela, również dwukrotny mistrz świata MotoGP, Jorge Lorenzo. Chociaż jest Hiszpanem i powinien słynąć z temperamentu, w drugiej połowie sezonu po prostu kalkulował i nie frustrował się faktem, iż po mimo dobrego startu i P1 wyprzedzał go Dani Pedroza. Dojeżdżając na drugich miejscach i wygrywając kiedy odpadał Pedroza, zapewnił sobie tytuł na wyścig przed końcem sezonu. Co więcej we wszystkich zawodach, które ukończył, nie stawał na miejscu niższym niż drugie! Dwa razy tylko nie dojechał do końca, z czego drugi miał miejsce w ostatnim wyścigu sezonu, kiedy jechał w ogóle nie kalkulując i miał kolizję z dublowanym zawodnikiem.

foto: www.interia.pl

Vettel, podobnie jak w 2009 roku na Spa kiedy wyprzedził go Kubica lekko spychając z toru, dał upust swojej frustracji przez radio. Nie wiem czy tak zachowuje się człowiek, który ma jak Schumacher zdominować F1?

Mówiąc chwile o Robercie warto zwrócić uwagę na fakt, iż nigdy nie wystartował jako kierowca F1 w wyścigu rozgrywanym w USA. W 2007 roku po wypadku w Kanadzie zastępował go Sebastian. Z kolei rok wcześniej był tylko testerem i tylko brał udział w piątkowych treningach. Swoją drogą był kolejno trzeci i drugi na torze w Indianapolis. Dzień później etatowy kierowca BMW Saubera, Jacques Villeneuve, zamknął punktowaną ósemkę w ostatnim wolnym przejeździe.

Na sam koniec zapomniałem dodać, poza gratulacjami dla Red Bulla za mistrzostwo świata konstruktorów, że jedynym pozytywnym aspektem Grand Prix USA jest fakt, iż walka o tytuł trwa nadal i Alonso wciąż ma szansę na tytuł. Czy będzie jak w 2006, czy jak w 2010 roku przekonamy się już w tą niedzielę.

foto: www.interia.pl

P.S.

Na koniec sezonu mógłby Hamilton lub Grosjean wyświadczyć przysługę, wjeżdżając na starcie w Vettela. Drobna kolizja, tzn. chciałem powiedzieć incydent wyścigowy, nikomu nie zrobiłaby różnicy. Zwłaszcza w tak bezwzględnym sporcie jak F1, gdzie kiedyś dosypywano przeciwnikom różnych substancji do baków.

Swoją drogą Formuła 1 kiedyś wydawała się inna, bardziej mistyczna...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 66
O autorze
F1 Racing
Renault F1 lotus racing shop
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Użyto Bloxie