To pasja, prędkość i poświęcenie stanowią o jej wyjątkowości.
środa, 30 października 2013
Grand Prix Indii

Veni, vidi, vici, tak, niczym Cezar, może powiedzieć po ostatnim weekendzie Sebastian Vettel, nowy Mistrz Świata!

foto: interia.pl

Dominacja młodego Niemca w ostatnich latach nie podlega dyskusji. Podobnie jak jego zespołu, który czwarty raz z rzędu zapewnił sobie mistrzowską koronę. Wyniki godne podziwu i bez wątpienia nasuwające porównania z latami dominacji Schumachera. Michael był jednak wtedy znacznie starszy, bardziej dojrzały od kierowcy Red Bulla i wciąż mam wrażenie, że lepszy.

Niesamowite serie zwycięstw Vettela, przy jednocześnie heroicznej postawi Alonso w 2010 i 2012 roku, powodują, iż ciągle twierdzę, że to Hiszpan jest lepszym kierowcą, a ogranicza go jedynie jakoś sprzętu dostarczanego przez Scuderię. Stąd pogłoski o jego powrocie do McLarena wydają się nad wyraz ciekawe. Co prawda angielski zespół jest obecnie lekko pogrążony w kryzysie, jednak w przeciwieństwie do włoskiej stajni, po roku niepowodzeń potrafi się podnieść z kolan. Włochom zajmuje to niestety trochę dłużej, parę lat. Podobnie jak zanotowali przerwę w sukcesach po latach z Laudą i Scheckterem, a przed erą Schumachera. Wtedy również tak znakomity kierowca jak Alain Prost nie dał rady im pomóc i po swój czwarty tytuł musiał iść do Williamsa.

foto: img.kehlnama.com

Pytanie czy Hiszpan rozczarowany w ostatnim czasie postawą zespołu, postąpi podobnie. Najbliższy rok, po zmianie silników, będzie decydujący. Pokaże jak Ferrari odrobiło pracę domową oraz jak będzie się układa współpraca na linii Alonso- Raikkonen. W 2015 do F1 i McLarena wraca Honda, a to może być ich ogromnym atutem.

Jeżeli chodzi o ostatnie 3 wyścigi w sezonie, to jak zawsze z chęcią obejrzę zawody na Interlagos. Z kolei Grand Prix USA oraz Abu Zabi z racji ,,fascynujących" torów można spokojnie odpuścić, a obejrzeć emocjonujące starcie w MotoGP na torze w Walencji, gdzie Lorenzo powalczy z Marquezem o Mistrzostwo Świata.

poniedziałek, 28 października 2013
Rajd Hiszpanii

To co wszyscy przewidywali stało się faktem, MAMY MISTRZA ŚWIATA!

foto: wp.pl

Robert Kubica w swoim siódmym starcie odniósł piąte zwycięstwo i zapewnił sobie tytuł w klasie WRC-2. Bez wątpienia jest to największe osiągnięcie w historii polskich rajdów. Nasz rodak dokonał tego praktycznie z marszu. Mając wcześniej jedynie parę startów w asfaltowych rajdach, wszedł w sezon mistrzostw świata. Poza trudnym początkiem w Portugalii potem nie schodził z pierwszych dwóch miejsc podium. Startował nie tylko na nieznanych mu trasach, ale przede wszystkim na nawierzchniach, na których miał się uczyć i zdobywać doświadczenie, a od razu odnosił sukcesy.

Chociaż wiele osób może się ze mną nie zgodzić, ale dużo cenniejsze niż 5 wygranych jest drugie miejsce w Finlandii, gdzie musiał stawić czoła lokalnym kierowcom, uznawanym za jednych z najlepszych na świecie.

Teraz przed Robertem już tylko start w Rajdzie Wielkiej Brytanii kończącym sezon, ale od dawna zgodnie z zapowiedziami szefa Citroena, było wiadomo, iż w imprezie tej pojedzie on już autem klasy WRC. Nie należy spodziewać się wspaniałego wyniku. Brytyjskie, a w zasadzie walijskie trasy są śliskie, brudne i mokre. Łatwo na nich o błąd i już nie raz podczas tego rajdu ważył się losy mistrzowskiego tytułu. Wystarczy przypomnieć chociaż sezon 1998 i dramat Carlosa Sainza, 300 metrów przed metą, kiedy zapalił się silnik jego Corolli, a tytuł przypadł Makinenowi, który odpadł wcześniej z imprezy.

W najbliższych miesiącach czeka nas fala spekulacji, a propo przyszłości Kubicy. Czy powróci do wyścigów? Pytanie tylko jaka seria poza F1 by spełniała jego oczekiwania. Patrząc po tym co mówi od pewnego czasu, nie ma takowej. Zdjęcia jego kasku w malowaniu zespołu Lotusa, jakie pojawiły się jakiś czas temu rozbudziły nadzieję na jego powrót na światowe tory. Osobiście uważam, iż jeżeli nie jest możliwe, aby ścigał się w F1, powinien skupić się na rajdach gdzie również ma szansę na walkę o mistrzostwo świata, szczególnie, iż jak na razie Ogier nie osiągnął poziomu dominacji Loeba, a Robert szybko się uczy i adaptuje na nowych trasach.

wtorek, 15 października 2013
Grand Prix Japonii

Tytuł felietonu sugeruje, iż skupię się głównie na wydarzeniach jakie rozegrały się w ostatni weekend na torze Suzuka. Nic bardziej mylnego.

foto: smh.com.au

Nie chcę jednak rozczarować osób czytających tego posta, dlatego zacznę od wielkich gratulacji dla Estebana Gutierreza, który w końcu zdobył swoje pierwsze punkty w F1 i to od razu w liczbie 6. Przed teoretycznie możliwym za rok Grand Prix Meksyku to tylko woda na młyn dla latynoskich kibiców.

Na marginesie dodam tylko, iż patrząc na obecną tabelę i różnicę ,,aż" 5 pkt. między Ricciardo, a Vernem, zastanawiam się czym kierował się Helmut Marko typując na drugi fotel w Red Bullu Australijczyka. Jedyne wytłumaczenie to zbyt duże wymagania Kimiego, ponieważ w mojej ocenie żaden z adeptów, przepraszam kierowców Toro Rosso nie zasługuje na miejsce w ekipie, która czterokrotnie zdobywa mistrzostwo w ostatnich latach. Z pewnością też poziom młodzieży z akademii Red Bulla nie podziała zbyt motywująco na pewnego swych umiejętności i sprzętu Vettela, tym lepiej dla jego rywali, że uwierzy w swój sukces.

foto: ultrapassagem.org

Pisząc ten felieton chciałem poruszyć inną kwestię. SEZON 2013 TO KONIEC PEWNEJ EPOKI I TO NIE TYLKO W WYMIARZE V8. Mam raczej na myśli, iż odchodzą kierowcy startujący jeszcze w latach 90-tych lub początku 2000, tworząc klimat i historię tego motosportu w ciągu ostatnich 15 lat.

W polskiej prasie odejście Webbera zostało praktycznie przemilczane. Miło, iż F1 Racing poświęcił mu jeden z ostatnich numerów. Z kolei o Massie milczą wszyscy. Może Brazylijczyk nie był drugim Schumacherem, ale jego walka z Hamiltonem w 2008 roku przeszła do historii F1, tak samo jak pojedynki w kolejnych latach. Ze ,,starej ekipy" został jeszcze Button, Raikkonen i Alonso. O ile Hiszpan próbuje przełamać dominację Vettela, zobaczymy jak mu to będzie wychodzić za rok z Kimim u boku, o tyle Brytyjczyk zajmuje się głównie odcinanie kuponów jako mistrz świata, a de facto najbardziej zabiera sławę Lewisowi, który był pierwszym brytyjskim mistrzem od czasów Hilla.

Odchodzą kierowcy walczący na torze z takimi zawodnikami jak Michael czy Mika, a świat F1 milczy i skupia się na dopchnięciu kolejnego wyścigu do kalendarza, który będzie rozgrywany w trzecim świecie, jeżeli chodzi o motosport. Po czym jak Indie lub Korea zostanie odstawiony na boczny tort.

Dominacja Vettela i Red Bulla nuży jak odcinki Mody na sukces i w przeciwieństwie do czasów Scuderii i Schumachera, austriacki zespół, tak jak Benetton ma szansę zniknąć jednym pociągnięciem swoich włodarzy.

O autorze
F1 Racing
Renault F1 lotus racing shop
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Użyto Bloxie