To pasja, prędkość i poświęcenie stanowią o jej wyjątkowości.
poniedziałek, 23 września 2013
Grand Prix Singapuru

Osobiście nie zamierzam szczególnie komentować siódmego zwycięstwa w sezonie Sebastiana Vettela.

foto: www.bbc.co.uk

Najlepszym komentarzem wydaje się być podwiezienie Marka Webbera do pitlane na bolidzie Alonso. Ewidentnie Ferrari w tym roku jest na poziomie taksówki, łapiącej klientów. Niestety ale 60 punktów przewagi Niemca nad Hiszpanem, przy całej dramaturgii jaka zawsze towarzyszącej F1, wydaj się być praktycznie nie do odrobienia na tym etapie sezonu. Zwłaszcza, że wkraczamy w decydującą część sezonu i dalej jest tak jak było, wygrywa Vettel. Było to jego trzecie zwycięstwo z rzędu.

Dla osłody filmik z podwózką Marka Webbera. Zresztą nie pierwszy raz w historii coś takiego miało miejsce. Na kolejnym filmie widać jak Nigel Mansell, po Grand Prix Wielkiej Brytanii 1991, udzielił gościny Ayrtonowi Sennie w swoim Williamsie.

Niestety miły ,,incydent" z Australijczykiem zakończył się dla niego karą przesunięcia na starcie o 10 pozycji do tyłu podczas kolejnego wyścigu, tym razem na ,,emocjonującym" obiekcie w Korei. Swoją drogą Mark w swoim ostatnim sezonie pokazuje dużą dawkę luzu do w stosunku do nudnawej, sztucznej i poprawnej politycznie F1. Podczas zawodów MotoGP, różne wydarzenia z udziałem zawodników, flag i kibiców są na porządku dziennym w trakcie rundy honorowej. Dyskusja o tym czym Formuła 1 zmierza w dobrym kierunku, to temat na innego posta. Dodam tylko, iż sponsorzy co i rusz odchodzą, a nie przychodzą.

Pozostaje mieć tylko nadzieję, iż zgodnie z filozofią słynnego Murraya Walkera, którego można usłyszeć na filmiku powyżej, F1 jest zawsze nieprzewidywalna do końca. Myślę, iż nam kibicom zapewni to jeszcze dużo emocji. a Sebastianowi nie zapewni czwartego z rzędu tytułu.

sobota, 21 września 2013
Alonso testuje LaFerrari

W ramach oczekiwania przed kolejnym Grand Prix, na jak że porywającym torze w Singapurze, polecam ciekawy filmik z testów LaFerrari.

foto: hispaniclondon.worldpress.com

Tradycja testowania drogowych aut Ferrari przez ich wyścigowych kierowców jest długa niczym historia samej marki. Wystarczy przypomnieć chociażby ogromny wkład Schumachera w rozwój specjalnych edycji modeli F430. Tym bardziej nie dziwią testy nowego LaFerrari z udziałem Alonso.  Warto popatrzeć na piękne, nowe super auto, którego moc ma oscylować w granicach 900KM.


W międzyczasie pojawiły się dwie ciekawe informacje warte skomentowania. Po pierwsze podobno Fernando wiedział o rozmowach prowadzonych na linii Ferrari, Raikkonen. Z jednej strony świadczy to o jego pozycji w zespole, z drugiej o świadomości ryzyka jakie wiąże ze sobą zgoda Hiszpana na taki ruch zespołu. Kimi ma jasny cel, przyszedł po drugi tytuł mistrzowski i pierwszy od 2007 roku dla włoskiego teamu, kiedy zdobył go właśnie fiński zawodnik.

Drugim newsem była wypowiedź szefa zespołu McLarena, Martina Whitmarsha, iż przyszłości chcieliby znowu zobaczyć Alonso w swoim zespole. Wszyscy od razu zastanawiają się w jak bliskiej przyszłości. Fernando ma kontrakt do 2016, pytanie czy zdecyduje się na wcześniejsze odejście. Poza tym McLaren jest obecnie jeszcze bardziej pogrążony w kryzysie niż Scuderia. Może od 2015 roku polepszy się ich sytuacja, dzięki nowym silnikom dostarczanym przez Hondę.

poniedziałek, 16 września 2013
70. Rajd Polski gorzkie slowa Kubicy

Impreza zakończyła się w niedzielę,  ale jej echo nie milknie, szczególnie po wypowiedzi Roberta, który ją odpowiednio podsumował.  

foto: www.rajdpolski.pl

Niestety zacznę od krótkiego komentarza dotyczącego wypowiedz Kajetanowicza, który ciesząc się ze zwycięstwa w rajdzie stwierdził, iż sukces smakuje dużo lepiej, ponieważ pokonał europejską czołówkę. Niestety przy całym szacunku i sympatii do niego, polemizowałby z tą tezą. Oczywiście jego walka z Bouffierem i Kubicą była pasjonująca, ale poza Francuzem ze ścisłej czołówki ERC mieliśmy tylko Kopeckiego i Breena. Czech jechał bardzo ostrożnie, głównie po to aby dowieźć jak najwięcej punktów do mety i ukończyć zawody przed irlandzkim rywalem. Udało mu się to w 100%. Niestety zawodnik z zielonej wyspy w ogóle się nie odnalazł podczas tych zawodów, a jego główna bytność na antenie ograniczała się do peanów wygłaszanych przez komentatorów pod adresem jego belgijskiej pilotki. Najważniejszą wiadomością było, iż Lara Vanneste potrafi dyktować opis trasy w aż 4 językach obcych oraz że jej zdaniem najlepszy tego jest śpiewny język francuski, co najbardziej cieszyło komentatorów.

Nie umniejszając sukcesu Kajty, europejska czołówka była dość ograniczona. Miło, iż wygrał po raz trzeci Rajd Polski, a czwarty raz z rzędu zdobył Mistrzostwo. Jednak jeżeli chodzi o tą ostatnią kwestię to od lat nie ma godnych rywali. Nie są nimi okazyjnie startujący w Polsce Kościuszko, Sołowow, Bouffier czy trapiony od lat pechem i problemami technicznymi, jeden z moich ulubionych kierowców, Tomek Kuchar. Niestety ale czasy rywalizacji w jednym miejscu na polskich oesach takich tuzów jak Hołowczyc, Kuzaj i ś.p. Kulig minęły bezpowrotnie. Jeżeli Kajetanowiczowi nie uda się znaleźć sponsorów na przebicie do Europy, a może i świata to jego statystyki na lokalnej arenie będą martwe.

Wracając jednak do meritum czyli wywiad z Robertem, odsyłam do strony Mikołaja Sokoła.

(stan parku serwisowego podczas rajdu)

foto: www.wprost.pl

Opinie Kubicy są trudne i gorzkie, ale moim zdaniem szczere i prawdziwe, ponieważ Rajd Polski od pewnego czasu niestety, ale przynosi wstyd. Tak samo jak zakulisowe wypowiedz innych kierowców o stanie trasy w tym roku, zbieżne z tym co mówił otwarcie były kierowca F1. Jednak to nie tylko kwestia trasy, ale i samej organizacji. Chociażby tego, że faktycznie park serwisowy jest umieszczony w błocie i na żwirze, nie wspominając, że jest strasznie ciasny, a do tego ceny biletów za wejście dla Kowalskiego są astronomiczne. Tak samo jak niezabezpieczone oesy, na które sprzedaje się wejściówki, a można na nie de facto wejść przez pole, las prosto pod pędzące auta. Po co w takim razie nacinać kibiców na nic nie dające wejściówki. Nie wspominając o  praktycznie całkowitym braku dodatkowych atrakcji dla kibiców towarzyszących imprezie. Jeszcze w 2009 z okazji MŚ można było zobaczyć z bliska polskie i zagraniczne zabytkowe rajdówki, poczynając od Syrenki, a kończąc na Focusie WRC Janusza Kuliga.

Jednocześnie podniosły się głosy, iż Robertowi odbiła sodówka i że nawykł do zachodnich standardów, a to jest Polska i tutaj tak musi być. Tak samo tłumaczenie, że zawsze pada deszcz o tej porze i że trzeba przywyknąć są niedorzeczne. Jeżeli organizatorzy ,,wielkiej imprezy" jak mówią o rajdzie, wiedzą o tym, a wiedzą bo co roku pada chociaż przez jeden dzień zawodów, powinni od razu odpowiednio przygotować trasy albo zmienić termin jego rozgrywania lub też nie organizować go na szutrze tylko na asfalcie. Natomiast tak wielkie wpadki i to podczas rocznicowej imprezy, transmitowanej na cały świat, uważam za skandal.

Dla mnie najlepszym podsumowaniem postawy i wieloletnich kompleksów jest wypowiedź jednego z organizatorów podczas otwarcia rajdu w 2009 roku, że Teleexpress ma ,,odszczekać", iż wątpił w sukces organizacji rajdowych MŚ w Mikołajkach. Nic dodać, nic ująć.

Do tego ,,wielka impreza" jest praktycznie niedostępna dla dziennikarzy-hobbystów, którzy kochają motosport, a prowadzą swoje blogi lub strony. Sam tego doświadczyłem z kolegą chcą zrobić ciekawy video projekt w 2011 roku (i to mając sponsorów), a zostałem odprawiony z kwitkiem. Jeżeli chodzi o możliwości akredytacji i wejścia z kamerą, to są one zarezerwowane tylko dla ,,prawdziwych mediów", które robią 1-2 minutowe relacje w swoich serwisach sportowych. Mi rzucono na otarcie łez jedną akredytację, z komentarzem iż jeśli sadzę, że jestem dziennikarzem bo coś napisałem to się mylę. Nie uważam się za niego, mimo tego, iż przez ponad 2 lata miałem swój wkład w chociażby polską edycję F1 Racing. Do tego oczywiście kultura organizatorów ,,na najwyższym poziomie". A potem dziwią się, że u nas nie ma fajnych projektów, czy stron internetowych o motosporcie jak zagranicą. Pozostaje tylko kręcenie na oesach z krzaków i zero szans na dwa zdania z kierowcami.


W sieci pojawił się filmik z udziałem Kubicy, który zwraca uwagę kibicom, że powodują korek na drodze obserwując jak kończy wymieniać koło w samochodzie. Oczywiście zaraz posypały się gromy na niego, iż gwiazdorzy zamiast rozdawać autografy. Moim zdaniem Robert postąpił słusznie. Sam byłem wielokrotnie na rajdzie i spotykałem różne załogi na trasie, jednak nigdy nie zatrzymywałem się z tego powodu w sposób utrudniający ruch. Kubica stoi spokojnie w zatoczce, tym czasem kibica zaparkowali na drodze. A mazurskie drogi, są kręte i jednojezdniowe co automatycznie nie tylko powoduje korki ale stwarza zagrożenie w ruchu dla przemieszczających się między odcinkami kibiców oraz zawodników. Do tego na filmie widać, iż miało to miejsce tuż przed zakrętem, a droga była śliska. Oczywiście najlepsza jest krytyka Roberta, który zachował się słusznie.

niedziela, 15 września 2013
70. Rajd Polski dzień 2. i dla mnie ostatni

Co prawda rajd trwa jeszcze dzisiaj, to jest w niedzielę, ale dla mnie jako ważne wydarzenie zakończył się on w sobotę wieczorem. Tak wiem wpisuję się tym samym w krąg ,,kubicomani" i jestem tego całkowicie świadom.

foto: www.sport.fakty.pl

Istotą jubileuszowego 70. Rajdu Polski było porównanie naszych lokalnych i najlepszych europejskich kierowców z możliwościami oraz postępami czynionymi przez Roberta. Wiele osób może mi zarzucić brak obiektywizmu czy wręcz infantylne podejście. Ważne były różnice w sprzęcie. W końcu Kubica jechał Citroenem DS3 RRC, który ma zwężkę 30mm ograniczając pobór powietrza, a tym samym moc, przy 34mm we Fieście R5 Kajetanowicza czy Kościuszki. Ten ostatni w ogóle nie liczył się jak do tej pory w rywalizacji nękany przez problemy techniczne i błędy na trasie. Pomiędzy autami tych panów plasuje się Peugeot 207 S2000 z dwulitrowym atmosferycznym silnikiem i mocą około 280KM, którym podróżuje Bryan Bouffier.

Warto odnotować, iż na najdłuższym oesie w rajdzie, Mrągowo 1, najpierw wszystkich objechał Bouffier, a potem dołożył swoje 2 sekundy Kubica i to w jakich warunkach! Jednocześnie jednak podczas drugiego, feralnego przejazdu tego samego odcinka specjalnego, Robert stracił przednie prawe koło, co spowodowało, iż wycofał się ostatecznie z imprezy. Z powodu zbyt dużych uszkodzeń nie udało się naprawić auta i wystartować ponownie dzięki systemowi SuperRally.

foto: epa

Zanim zostanę zakrzyczany trzeba przypomnieć, iż ,,polski Francuz" jak nazywają Bryana oraz Kajto to trzykrotni mistrzowie polski. Do tego ten pierwszy wygrał Rajd Monte Carlo w 2011, kiedy była to runda IRC, a nie WRC. Nie będę wspominał o sukcesach ,,Hołka" bo ich lista jest dłuższa niż ten post, a i Sołowow to wielokrotny medalista RSMP i ERC. Przy tym wszystkim Robert to rajdowy amator, który prawdziwe ściganie zaczął raptem wiosną tego roku. A mimo to od samego początku i to w słabszym aucie potrafił być w czołowej trójce imprezy. Dlaczego tak się dzieje?

Dzieję tak, ponieważ on jest profesjonalistą. O ile nasi zawodnicy, nie umniejszając Kajetanowiczowie, jak sam mówi jedzie, żeby się bawić i czerpać radość z jazdy wymarzoną Fiestą, a do tego uczyć się tego auta. O tyle Kubica jedzie po zdobycie doświadczenia, ale jedzie na maksa, jeśli warunki na trasie pozwalają, albo nie jedzie wcale. Nie jeździ po to, aby dojechać do mety, tylko po to żeby się dowieźć. On jedzie po to żeby rywalizować i to cały czas. Jest to może bardziej wyścigowe podejście, ale podczas zawodów WRC walke trwa od pierwszego do ostatniego oesu. Tym czasem u nas część zawodników startuje bardziej familijnie, jak emerytowanie rajdowcy, Hołowczyc i Staniszewski.

Tutaj chodzi o inne mentalnie podejście, pomijając same umiejętności. Dlatego często niestety naszym zawodnikom nie tylko w rajdach, ale w ogóle w sporcie brakuje do światowej czołówki. Potem przyjeżdża taki Kubica albo Bouffier i jest lepszy...(chociaż aktualnie Kajto wyprzedził w generalce Francuza, rajd trwa).

NA SAM KONIEC wielkie brawa i szacunek dla Kajty za wygraną oraz czwarty z rzędu tytuł Mistrza Polski. Mam nadzieję, że zobaczymy go w końcu w Europie, bo jeśli nie to będzie kolejne typowo polskie marnowanie talentu. Szkoda Bouffiera, mam nadzieję, że uda mu się wygrać za rok. Również wielkie podziękowania dla niego za podniesienie poziomu na polskich trasach i sprawienie, iż był motywacją do jeszcze lepszej jazdy naszych kierowców.

piątek, 13 września 2013
70. Rajd Polski - zapowiedź

Minęła godzina 16.00 więc załogi powoli ustawiają się na starcie do superoesu na torze w Mikołajkach. 70-ty jubileuszowy rajd, okraszony dodatkowo występem Roberta Kubicy, miał być powodem do dumy i święta. Tym czasem jeszcze przed startem pewne wydarzenia zakłóciły ten stan.

foto: rallynews.pl

Robert zawsze uchodził za trzeźwo myślącego i realnie oceniającego sytuację kierowcę, choć lubiącego ryzyko, jak każdy zawodnik. Dlatego jego uwagi o nieodpowiednim zabezpieczeniu trasy trzeba potraktować bardzo poważnie. Wiadomo jak skończyły się niedopatrzenia służb porządkowych, rozkręcona bariera, podczas rajdu Ronde di Andoria w 2011 roku. Osobiście byłem trzykrotnie w latach 2009-2011 na Rajdzie Polskim. Niestety z roku na rok poziom zabezpieczenia zdecydowanie spadał. O ile w wiekopomnym roku 2009, kiedy gościliśmy światową czołówkę WRC wszystko było na odpowiednim poziomie. O tyle powrót do ME w kolejnych latach sprawił, iż tylko rozsądek stojących przy trasie kibiców zapobiegł niejednokrotnie tragedii. Mówiąc dosłownie, w wielu miejscach można było sobie wbiec pod pędzące auto. A na niektórych oesach autach grzęzły w błocie i wodzie, odsyłam do filmikow na YouTubie.

Dla odmiany chciałbym organizatorów pochwalić za zmianę sponsora tytularnego imprezy z Orlenu na Lotos to krok w dobrym kierunku. Biorąc pod uwagę fakt, iż są oni sponsorem trzech najlepszych obecnie polskich kierowców, Kajetanowicza, Kościuszki i Kubicy, a przy najmniej najbardziej rozpoznawalnych na świecie. Marketingowo to był świetny strzał.

foto: www.wprost.pl

Jeżeli chodzi o kwestie sportowe to ciężko wyrokować, ale moim zdaniem dużą rolę mogą odebrać zagraniczni kierowcy. Z naszych rodaków sadzę, iż najgroźniejszy będzie Kajto, startujacy wyjątkowo nową Fiestą R5. Sołowow będzie jechał autem RRC tak jak Robert. Kościuszko z kole jest po kontuzji,  a dla Hołowczyc to bardziej zabawa i frajda dla kibiców niż walka o wynik. Ciekaw jestem jak zaprezentuje się trzykrotny mistrz polski, Bryan Bouffier, który nawet gorszym sprzętem potrafił ,,objeżdżać" naszych rodzimych zawodników. Na pewno wszyscy liczą na to, iż w stawce namiesza Kubica. Patrząc po tym jakie postępy robi na szutrze oraz że zła pogoda nie jest mu straszna, co pokazał w Niemczech, myślę iż może pojawić się na czołowych lokatach. O ile nie przytrafi mu się jakiś błąd jak podczas testów. Z pewnością umie jeździć pod presją, więc poradzi sobie z oczekiwaniami kibiców.

wtorek, 10 września 2013
Grand Prix Włoch

Kiedy ostatni raz pisałem o wyścigu F1 w tym sezonie? Szczerze mówiąc sam nie pamiętam. Niestety jedne z moich ulubionych zawodów nie były, zbyt pasjonujące w ostatnią niedzielę.

zdjęcie: www.interia.pl

Cały sezon jest dalej nudnawy. Co prawda zdarza się pewien element ryzyka, niepewności czy może niespodzianki. Jednak prowadzenie Vettela oraz szósta wygrana w sezonie zdają się potwierdzać tezę, iż zmierza po kolejny tytuł. Nie ma godnego rywala na jego drodze, albo raczej auta.

Ferrari jest pogrążone w kryzysie. Brakuje im kogoś takiego jak Jean Todt, kto odpowiednio poskładałby wszystkie klocki. Zmieniają pion techniczny, co jest jakimś rozwiązaniem ale same dobre auto to jedno, a wykorzystanie go w weekend Grand Prix to inna kwestia. O ile Alonso wyciska z tegorocznego, jak i poprzednich modeli, 110% normy, o tyle cała otoczka, strategia wyścigowa itp. Pozostawia wiele do życzenia.

Najbardziej obawiam się, iż przyszłoroczna rewolucja techniczna wcale nie zmieni układu sił w stawce, a jeszcze bardziej go potwierdzi. Nie od dziś wiadomo jaka firma ma największe tradycje  w budowaniu najlepszych silników z turbo, jest nią Renault, które i tak obecnie dostarcza te jednostki napędowe zespołowi Red Bulla. Zakładając,iż geniusz Adriana Neweya nie ulotni się w przerwie zimowej, wszystko może zostać po staremu. Moim zdaniem po Renault najlepszy silnik może mieć Mercedes, a w rok po powrocie Honda.

zdjęcie: www.interia.pl

Ostatnio pojawiły się co raz bardziej potwierdzane plotki, iż Kimi Raikkonen podpisał kontrakt z Ferrari, od przyszłego sezonu. Powrót syna marnotrawnego jest nader ciekawym wydarzeniem z dwóch powodów.

Po pierwsze, od razu nasuwa się pytanie kto z obecnych kierowców jest idealnym partnerem, giermkiem, dla Fernando Alonso. Takim kimś był dla Schumachera Rubens Barrichello, a wcześniej Eddie Irvine, który w kryzysowej sytuacji potrafił zastąpić Niemca i zdobywać punkty dla zespołu. Podobnie Brazylijczyk regularnie kolekcjonował miejsca na podium za Michaelem. Niestety Massa od czasu wypadku na Węgrzech ma z tym problem. Pytanie czy to wina jego formy, czy raczej auto jest tak słabe, że nie gwarantuje nawet regularnie ,,zdobywanych" czwartych miejsc. Druga teza potwierdzałaby tylko genialność Alonso, wygrywającego czerwonym bolidem od czasu do czasu.

Wracając jednak do głównego wątku, druga kwestia jaka nasuwa mi się po informacji o przejściu Fina, to czy może on faktycznie wierzy w potencjał zespołu z Maranello. W końcu Lotus, po mimo niezbyt dużego budżetu potrafi zbudować szybkie auto. Może zamiast byłego mistrza świata włoski team powinien zatrudnić za gigantyczną gażę Adriana Neweya, dla którego byłoby to ukoronowanie i tak wspaniałej kariery w F1.

zdjęcie: www.interia.pl

Pewnym promyczkiem nadziei w tym sezonie jest postawa Mercedesa, który chociaż trochę chimerycznie, ale miesza w spolaryzowanej od lat stawce F1. Do tej pory mieliśmy pary, w stylu Ferrar-Renault, Ferrari-Williams albo McLaren. Teraz poza czołową dwójką jest też Mercedes, który z nieznanych nikomu przyczyn nie potrafi jeszcze zawsze, skutecznie przekuć fantastycznej prędkości w kwalifikacjach, na tempo wyścigowe i ostateczny sukces w Grand Prix. Chociaż Hamilton imponuje i nie stracił pazura, co mnie jego wieloletniego krytyka cieszy.

Na deser, przejście Ricciardo do Reb Bulla uważam za błąd, Przed rewolucyjnym sezonem pozbywają się starej wygi, Webber, na korzyść młokosa, który nawet w połowie nie może być nazwany ,,nowym Vettel". Moim zdaniem powinni byli załagodzić spór, uzdrowić relacje Marka z Sebastianem i trochę utemperować młodego Niemca, który gwiazdorzy.

O autorze
F1 Racing
Renault F1 lotus racing shop
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Użyto Bloxie