To pasja, prędkość i poświęcenie stanowią o jej wyjątkowości.
sobota, 29 września 2012
Kubica wygrał Rajd Bassano!

Wspaniałe wieści doszły dzisiaj do nas z Włoch. Robert odniósł zwycięstwo w Rajdzie Citta Di Bassano, który był ostatnią eliminacją włoskiej serii International Rally Cup Pirelli.


foto: www.interia.pl

Polak startował z nowym pilotem, Włochem Emanuele Inglesim w dobrze nam już znanym Subaru Impreza WRC. Robert wygrał aż 7 z 9 odcinków specjalnych, z czego osiem sobotnich miało łączną długość prawie 120km.

W imprezie wzięło udział blisko 130 załóg. Zawodnicy musieli zmierzyć się z trudnymi warunkami atmosferycznymi, deszczem i mgłą, a przez to koniecznością odpowiedniego doboru opon. Robert na mecie miał minutę 4,8 sekundy przewagi nad drugim zawodnikiem!

Wszystko wygląda prosto jednak Kubica jechał z przygodami. W trakcie rajdu przytrafił się bączek i spadek na 7 miejsce. Mimo tego nasze kierowca cisnął cały czas i odniósł sukces. Chociaż rywale dysponowali bardzo dobry sprzętem. Wystarczy wymienić tylko takie auta biorące w rajdzie jak Citroen C4 WRC prowadzony przez Manuela Sosselli, który był drugi, czy trzeciego na mecie, ze stratą trzech i pół minuty do Roberta, Valtera Gentilinii w Citroenie Xsara WRC.

wszystkie foto: www.powrotroberta.blogspot.com

Niecierpliwie czekamy na kolejne starty Roberta. Spekulacje a propo jego przyszłości w Ferrari w 2014 roku nabierają co raz bardziej realnych kształtów. Zwłaszcza po przejściu Hamiltona do Mercedesa i sprowadzeniu na mojego miejsce Pereza, który był od dłuższego czasu wiązany z transferem do Maranello.

A jutro czas na MotoGP i Grand Prix Aragonii, z pierwszego miejsca rusza w końcu Jorge Lorenzo, a deszczowy wyścig to szansa na kolejne po San Marino i Francji podium dla Valentino Rossiego na koniec jego przygody z Ducati.

 

piątek, 28 września 2012
Hamilton przechodzi do Mercedesa!

To o czym plotkowano od dłuższego czasu stało się faktem. Lewis Hamilton ,,dziecko McLarena" przechodzi do Mercedesa!

foto: www.guardian.co.uk

Jednocześnie w nowym zespole Anglik otrzyma status kierowcy numer 1 i trzy letni kontrakt. Tym samym zostało przesądzone odejście Michaela Schumachera, a Nico Rosberg mimo bardzo dobrej postawy w ciągu ostatnich lat dalej będzie grał drugoplanową rolę.

Niestety dorobek siedmiokrotnego mistrza świata w niemieckim zespole jest dość skromny, to raptem jedno trzecie miejsce w Walencji oraz pole position w Monako. Nico odniósł pierwsze zwycięstwo i zdobył pierwsze P1 dla teamu w tym roku w Chinach, jednak jak widać nie usatysfakcjonowało to szefostwa.

Na razie nie wiadomo gdzie będzie startował Michael. Trwają spekulacje, iż jest po słowie z Sauberem, z którego po tym roku do McLarena odchodzi Sergio Perez. Młody Meksykanin podpisując wieloletni kontrakt z angielskim zespołem jak na razie zamknął sobie drogę do Ferrari, z którym był wiązany od dłuższego czasu, jako że jest uczestnikiem ich akademii młodych kierowców. Podąża on szlakiem, który przetarł przed nim Kimi Raikkonen, jednak nie z angielskim zespołem Fin zdobył swój tytuł. Pytanie czy po latach uda się to popularnemu ,,Checo".

foto: www.sportinglife.com

Na sam koniec warto przypomnieć, że Lewis debiutował w F1 w barwach McLarena w 2007 roku u boku Fernando Alonso, od którego okazał się lepszy, co było wielką niespodzianką. Ich relacje przypominały wojnę innej słynnej pary kierowców z Wooking, Senny i Prosta. W 2008 roku Hamilton zdobył mistrzowski tytuł po pasjonującej walce z Felipe Massą trwającej do ostatniego okrążenia Grand Prix Brazylii. Od tego momentu Anglika i jego zespół trapiły dziwne wypadki oraz awarie, a ostatni sezon i nieukończone wyścigi z powodu problemów technicznych, tak jak ostatni w Singapurze, przelały czarę goryczy.

Moim zdaniem Hamilton ,,...zamienił siekierkę na kijek", o ile Ross Brawn nie wyczaruje cudownego auta na kolejny sezon, będzie to zdecydowany regres jeżeli chodzi o poziom dla Lewisa. Jedyną sensowną opcją wydawało się przejście do Red Bulla, ale dopiero w 2014 roku.

Jednocześni warto zwrócić uwagę jak bardzo McLaren szanuje Jensona Buttona stawiając w przyszły roku na niego i młodego Pereza, kosztem gwiazdy - Lewisa. A przecież Button jest po 30-stce i ten sezon ma delikatnie mówiąc średni. Teraz angielski zespół będzie miał duet dwóch ,,delikatnie" jeżdżących kierowców, którzy potrafią umiejętnie dbać o opony.

Wielka szkoda Schumachera, zdecydowanie nie powinien przechodzić do Saubera. Po co miałby to robić? Chyba tylko, żeby pobić rekord Barrichello w ilości startów w Grand Prix. Niestety wygląda, że jego powrót do F1 nie okazał się tak udany jak Niki Laudy czy Alaina Prosta.

środa, 26 września 2012
Wielki wyczyn Timo Glocka!

W poprzednim felietonie pisałem o ciekawych przypadkach Vettela i Hamiltona podczas niedzielnego wyścigu.

foto: www.demotix.com

Niestety człowiek jest istotą zawodną i mojej uwadze umknął wielki wyczyn Timo Glocka, którym spłatał figla swoim rywalom z tzw. ,,nowych zespołów" w Formule 1. Dojeżdżając na 12 miejscu dał awans swojemu teamowi na 10 miejsce w klasyfikacji generalnej. Można by powiedzieć niby nie wiele. W końcu wszystkie 3 ostatnie zespoły i tak nie zdobyły jeszcze punktów. Nie mniej awans ten, przy założeniu iż uda się utrzymać tą lokatę, zapewni większe wpływy do zespołowej kasy. Pieniądze z transmisji są dzielone w F1 tylko między 10 pierwszych zespołów, reszta musi się obejść smakiem. Tym samym jak na razie Timo zapewnił Marussi 10 mln dolarów. Dla mały zespołów jest to kwota niebagatelna, nawet mogąca przesądzić o dalszym ,,być lub nie nie być". Najlepszy rezultat, dysponującego najszybszym z trzech ostatnich zespołów bolidem, Caterhama to dwukrotnie 13 miejsce na torach w Monako i Walencji.

Warto przypomnieć, iż zgodnie z przedsezonowymi zapowiedziami malezyjski zespół miał w końcu w tym roku sięgnąć po pierwszy, historyczny i upragniony punkt. Jak na razie dali się prześcignąć najsłabszemu teamowi dwóch ostatnich lat. 12 miejsce udało im się zdobyć tylko raz, w 2010 roku na torze Suzuka za sprawą dobrej postawy Kovalainena.

 foto: www.sidepodcast.com

Ciekawostką jest też fakt, iż Glockowi tor w Singapurze po prostu odpowiada. W swoim debiucie na nim, startując dla Toyoty, wywalczył 4 miejsce. Rok później osiągnął jeden ze swoich najlepszych wyników zajmując drugą lokatę. Z kolei w pierwszym roku startów dla obecnego teamu, znanego wówczas pod nazwą Virgin, długo jechał na 10 miejscu, dzielnie walcząc z kierowcami dysponującymi szybszymi autami. Niestety podobnie jak rok temu, awaria uniemożliwiła mu dojechanie do mety. Gdyby Marussia w tym sezonie wywalczyła punkt byłaby to największa niespodzianka sezonu!

Na razie wszystkie trzy zespoły z dołu stawki mają zerowy dorobek punktowy w historii swoich startów w F1, a przed nim są tak ,,znane" teamy jak startujący przez 2 sezony i 4 wyścigi japoński Super Aguri, włoska Osella czy francuski AGS, dla którego w przeszłości startowała gwiazda wyścigów aut turystycznych Gabriele Tarquini.

foto: www.demotix.com

poniedziałek, 24 września 2012
Grand Prix Singapuru

Formuła 1 nie jest sprawiedliwym sportem. W tą niedzielę było widać to jak na dłoni. Można by rzec, że jest bardziej przychylna jednym niż drugim, ale jak to mówią szczęście sprzyja lepszym, a raczej ciężka praca.

wszystkie foto: www.interia.pl

Dlaczego tak sadzę? Oto przykłady z ostatniego weekendu. Wszystkie treningi padły łupem Vettela, typowanego słusznie na faworyta do końcowego tryumfu w Grand Prix. Jednak to Hamilton okazał się najszybszy w sobotę.

Jednak to czego nie udało się Niemcowi zdobyć w kwalifikacjach, być najlepszym, osiągnął podczas wyścigu. Pechowa awaria Lewisa, który spokojnie prowadził od startu, przyczyniła się do sukcesu Sebastiana, przy okazji wyrównał też wyniki Alonso jeżeli chodzi o liczbę tryumfów w tym wyścigu. Można by zapytać gdzie tu logika? Biorąc pod uwagę jednak fakt, iż poprzedniego wyścigu nie ukończył Vettel właśnie z powodu awarii, historia toczy się kołem.

Małym wyjątkiem, a raczej regułą są w tym sezonie są pechowe awarie lub kolizje Hamiltona, często nie zawinione przez niego, jak w Walencji z Maldonado czy w Spa z Grosjeanem. Czyżby marzenia o drugim tytule trzeba odłożyć na kolejny sezon? Nie chcę o tym teraz wyrokować bo banalne stwierdzenie, iż F1 jest nieprzewidywalna jest najlepszą odpowiedzią. Zwłaszcza podczas najbardziej emocjonującego sezonu w historii tej serii wyścigowej, jak zgodnie oceniają wszyscy eksperci.

Bardziej bym się skupił na fakcie, że Sebastian zaczyna poważnie gonić Fernando, a Ferrari po raz kolejny pod koniec sezonu, jakby stanęło w miejscu. Czyżby powtórka z 2010 roku? Mam nadzieję, że nie. Liczę jednak na trzeci tytuł dla Hiszpana.

(Alonso na tym zdjęciu wygląda jak pewien pan z ubiegłego wieku tytułujący się ,,Duce")

Na sam koniec mała ciekawostka, całkowicie pominięta przez polskie media związane z F1, jak dobrze czasem obejrzeć wyścig na RTL-u. Jak podają tamtejsi dziennikarze, pojawiła się ostatnio interesująca plotka, jakoby Schumacher miał w kolejnym sezonie startować w barwach...Sauber. Dla mnie to lekki absurd, aczkolwiek mniejszy niż to czemu zespół Mercedesa po odniesieniu zwycięstwa i dwóch P1 na początku roku stanął całkowicie w miejscu. Nie dziwi mnie to, że Nico, w przeciwieństwie do jeźdźca bez głowy zwanego Pastorem Maldonado, nie hasa dziko i z werwą po torze, nawet czasem bez sensu, ale z tą lekkością charakteryzującą tych którzy wygrali choć jedno Grand Prix. Dziwi mnie za to czemu nie robią więcej, aby przy jednej z głównych statystyk Michaela pojawiła się liczba 92!

Chociaż podobno to najlepszy sezon w historii F1, jakoś klimat tego sportu mi ucieka ostatnio...

Vettel cieszący się z pierwszego miejsca. Nie wiem co się ze mną dzieję, ale obrazek ten wzbudza moja dużą sympatię.

sobota, 15 września 2012
3. Verva Street Racing 2012

To już kolejna impreza sponsorowana przez polskiego paliwowego giganta, obecnego co raz bardziej w światowym motosporcie.

(boski RB7, 12 zwycięstw w 19 wyścigach i 18 pole position, w tym 15 Vettela - nowy rekord)

Bez wątpienia największą atrakcją tegorocznej odsłony Vervy miała być profesjonalna konferencja prasowa z długą listą kierowców. Już na początku była niemiła niespodzianka, nie pojawił się głośno zapowiadany szef zespołu Red Bull Racing Christian Horner. Jeżeli zaś chodzi o sam medial call to kolejno do tablicy byli wywoływani Jakub Przygoński, Kuba Giermaziak, Jean-Eric Vergne oraz Mika Hakkinen. Bez wątpienia najlepiej z tej czwórki zaprezentował się nasz kierowca z Porsche Supercup, który ciekawie odpowiadał na pytania redaktora Adama Kornackiego i bardzo komplementował swojego kolegę z teamu, Patryka Szczerbińskiego, który jego zdaniem jako pierwszy w porównaniu do wcześniejszych kierowców Verva Racing Teamu, nawiązał z nim realną walkę. Jak widać ani Robert Lukas, ani Stefan Rosina, nie byli zbyt wysoko oceniani przez Kubę.

Jeżeli zaś chodzi o gwiazdy tej imprezy, czyli obecnego i byłego kierowcę F1, pierwszy zawiódł totalnie. Udzielił całkowicie nudnego i poprawnego wywiadu, jakich udziela setki w ciągu całego roku. Hakkinen starał się żartować, ale przybył na salę w towarzystwie dwóch rosłych ochroniarzy, po czym błyskawicznie zniknął.

(Mika Hakkinen, 2x MŚ F1, jedyny człowiek, którego w F1 na torze bał się Schumacher)

Największym minusem konferencji był realny brak możliwości zadania pytań zawodnikom F1. Odpowiedzieli oni tylko na pytania redaktora Adama i ulotnili się. Pozostali zaś na sali zawodnicy, to stali bywalcy Vervry i niestety stanowili dużo mniejszą atrakcję jeżeli chodzi o ciekawe wywiady. Nie było też tak lubianego przez kibiców Krzysztofa Hołowczyca.

Ciekawie za to w tym roku prezentował się park maszyn. Mogliśmy podziwiać ubiegłoroczny RB7, oryginalny bolid, którym Sebastian Vettel startował w Grand Prix, nie testówka. Były również zabytkowe rajdówki, w tym legendarna Lancię Deltę Integrale HF, wyścigowe Porsche i Ferrari startujące w przeszłości w le Mans 24h. Nie zabrakło oczywiście współczesnych super samochodów. Gratką dla mediów oraz VIP-ów, obecna była m.in. Anna Mucha oraz Michał Żebrowski, była możliwość podziwiania aut zgromadzonych w paddocku, po jego oficjalnym zamknięciu dla tłumów zwiedzających.

(legendarna Lancia Delta Integrale HF, 6 tytułów MŚ wśród konstruktorów - niepobity do dziś rekord, ustawiona obok...FSO Poloneza 2000)

Same przejazdy podczas tegorocznej Vervy podzielono kategoriami np.: legendy Monte Carlo lub American Musclecar, podczas których auta pokonywał po kilka okrążeń. Nie było żadnej namiastki pucharu lub innego ścigania jak miało to miejsce w latach ubiegłych. Przeplatane to było pokazami stuntów, akrobacji, w wykonaniu motocyklistów oraz m.in specjalnie przerobionego ciągnika siodłowego ,,ciężarówki" na auto, pojazd do driftu, wrażenia niesamowite.

Prawdziwą gratką były trzy krótkei, liczące 2-3 kółka, przejazdy Jean-Eric Vergne'a podczas, których kręcił bączki w RB7 przed publicznością zgromadzoną na Placu Teatralnym.

Moim skromnym zdaniem impreza w tym roku odrobinę rozczarowała, przez co nie dotrwałem do kończącego ją wyścigu Hakkinen-Giermaziak, a może to przez pogodę? Wielkie słowa uznania należą się za świetnie zorganizowany paddock. Minus to na pewno sam program, chociaż pokazywane w przerwach filmiki objaśniające były moim zdaniem bardzo pomocne dla osób nie interesujących się motosportem na co dzień.

(jeszcze raz dzieło genialnego Adriana Newey'a, najlepiej dopracowany aerodynamicznie bolid ubiegłego sezonu, warto zwrócić uwagę na skomplikowany układ lotek w przednim skrzydle)

Może na 4. Verva Street Racing zobaczymy innego ambasadora marki Mercedes...Michaela Schumachera! oraz bolidy ich zespołu. A może wpadnie Robert Kubica?

Wielkie podziękowania za wytrwałość na imprezie i cudowne zdjęcia dla mojej kochanej Martuni! :)

piątek, 14 września 2012
Zmar prof. dr Sid Watkins

Dzisiaj nadeszła smutna wiadomość, w wieku 84 lat odszedł człowiek, bez którego zaangażowania F1 nie byłaby tak bezpiecznym sportem jak jest dzisiaj, z systemem HANS i całą resztą.

foto: www.motorsport.com

Profesor Sid Watkins, były delegatem medycznym FIA. Przez ponad 25 lat kariery, Watkins, pieszczotliwie zwany w padoku jako "prof", pomógł uratować życie niezliczonych kierowców takich jak Rubens Barrichello, Gerhard Berger, Mika Hakkinen i inni.

Watkins był tym, który pierwszy dotarł do Ayrtona Senny po jego katastrofie w 1994 podczas Grand Prix San Marino, a po tym śmiertelnym weekendzie na Imoli, co również kosztowało życie Rolanda Ratzenbergera, angielski neurochirurg pracował nad ustanowieniem ciała znanego jako Instytut FIA dla Bezpieczeństwa Sportów Motorowych.

W 1978 roku Berni Ecclestone zaoferował mu rolę delegata medycznego F1, w czasie, gdy standard placówek medycznych różniły się ogromnie między poszczególnymi miejscami rozgrywania wyścigów, pomimo poważnych wypadków i urazów, będących codziennością.

foto: www.theglobeandmail.com

Przez 26 lat Watkins pracował niestrudzenie nad poprawą tej sytuacji, pomagał doprowadzić do ustalenia uniwersalnych standardów medycznych, zespołów i samochodów oraz obowiązkowej obecności medycznego helikoptera podczas weekendów F1.

Watkins z aktywnego udział w pracy wycofał się w 2005 roku, ale w dalszym ciągu prowadził kampanię na rzecz poprawy bezpieczeństwa w sportach motorowych jako pierwszy prezydenta w wyżej wymienionym Instytucie FIA. Odszedł z tego stanowiska w 2011 roku, zachowując honorową rolę.

"To jest naprawdę smutny dzień dla rodziny FIA i całej społeczności sportów samochodowych", powiedział Jean Todt, prezydent FIA. "Sid był kochany i szanowany w równym stopniu przez wszystkich tych, którzy go znali i pracowali z nim. Zawsze będziemy wdzięczni za dziedzictwo bezpieczeństwa, że które zostawił dla naszego sportu."


źródło: Formula1.com

czwartek, 13 września 2012
Belgowie w Formule 1

Epizodyczny występ Jerome'a D'Ambrosio, który zastąpił Romaina Grosjeana nasunął mi pewne pytanie. Kiedy ostatni raz kierowca z kraju słynnych czekoladek startował w F1?

foto

Oczywiście trzeba pominąć zeszłoroczny sezon, w który pełny cykl, w ówczesnym zespole Virgin odbył Jerome. Niedzielny wyścig w jego wykonaniu i ,,zdobycie" 13 miejsca należy ocenić, albo raczej można powiedzieć, że nie było ani dobre, ani złe. Po prostu spodziewaliśmy się rezultatu na tym poziomie. Sukcesem byłoby gdyby wywalczył chociaż punkt, autem które umożliwia finisz w pierwszej trójce, a czasem nawet walkę o zwycięstwo, chociaż jeszcze nie zwycięstwo.

Jeżeli Grosjean nie zmądrzeje, to Belg będzie miał jeszcze kilka okazji w tym sezonie do pokazani swoich umiejętności. Obecnie nie pokazał nic ciekawego, jednak sporadyczny udział w piątkowych treningach, czy jeszcze rzadszych testach, to nie to samo co wyścig. Dlatego nie można było mieć wątpliwości, iż nie jest odpowiednio przygotowany, chociaż jest zapasowym kierowcą Lotusa. Pytanie czy jeżeli to co pokazał do tej pory to szczyt jego możliwości, nie lepiej w tym miejscu wziąć młodego, utalentowanego kierowcę, z który może być przyszłością, kogoś jak Valtteri Bottas, zwłaszcza, że Kimi jest po 30-stce, a Romain powoli się do niej zbliża.

Wracając jednak to tematu trzeba jasno powiedzieć dwie rzeczy. Po pierwsze belgijskie sukcesy w F1 kojarzą się w 95% z osobą Jacky'ego Ickxa, a tylko 5% Thierry'ego Boutsena i reszty, kropka.

Po drugie z 23 kierowców pochodzących z Belgii, którzy startowali, większość robiła to w latach 50-tych, 60-tych, czyli wieki temu. Ostatnim czysto belgijskim kierowcą był Philippe Adams. Kupił sobie miejsce, a jakże w Lotusie, na dwa wyścigi w sezonie 1994. Kosztowało go to jedyne 0,5 miliona $. Wyścigu na domowym torze Spa nie ukończył, a w Portugalii był 16, po czym na zawsze zniknął z F1.

Gdyby trochę nagiąć statystyki to ostatnim kierowcą z tego kraju był Bertrand Gachote, ten sam który pośrednio umożliwił debiut niejakiego Michaela Schumachera, traktując gazem łzawiącym londyńskiego taksówkarza. Jednak były kierowca m.in. Jordana, urodził się w Luksemburgu jako syn francuskiego unijnego urzędnika i tylko do roku 1991 startował na belgijskiej licencji, po czym do końca swojej bytności w F1, startował na francuskiej. Dla pocieszenia można dodać, iż większość ze swoich zdobytych 5 punktów oraz najszybsze okrążenie na Hungaroringu osiągnął startując dla kraju słynnych czekoladek i pralin.

foto

O Ickxie, który startował m.in. dla wszystkich trzech zespołów zaliczanych do tzw. wielkiej trójki słyszał każdy kibic Formuły 1. Ponad to przez 14 lat udało mu się odnieść wiele sukcesów. Ciekawszą postacią wydaję się mnie znany Thierry Boutsen, startujący chociażby dla Benettona czy Williams. Pod koniec kariery Belg miał wątpliwą przyjemność jeździć Ligierem napędzanym rzadkim w F1 i mało udanym silnikiem V12 wyprodukowanym przez Lamborghini. Napędzał on przez 5 lat niezbyt utytułowane zespoły jak Larrousse czy Minardi. Wyjątkiem w tym gronie był Lotus, ale wówczas miał on dawno lata świetności za sobą.

Co ciekawe inny Belg, Eric van de Poele wraz z Włochem Nicolą Larinim byli jedynymi kierowca oficjalnego zespołu Lamborghini w F1, który startował pod nazwą Modena Team i został zapamiętany z tego, iż startował tylko przez rok, a jego obaj kierowcy łącznie! zakwalifikowali się tylko do 6 z 16 wyścigów, z czego Ericowi udało się to tylko 1 raz!

Na sam koniec warto wspomnieć, iż obecnie trzeci kierowca Force India, Jules Bianchi, to syn bratanka urodzonego we Włoszech belgijskiego kierowcy Luciena Bianchi, który może poszczycić się najniższym stopniem podium wywalczonym w Monako w 1968 roku dla Coopera pod koniec jego przygody z F1.

Gdyby chociaż tyle można było napisać o startach kilku Polaków...jak na razie niespełnione marzenie.

środa, 12 września 2012
Niemcy doceniają Kubicę!, a co z Heidfeldem?

Wiem, tytuł dość ryzykowany, ale ma swoje uzasadnienie w niemieckiej, poniedziałkowej prasie, niezwykle przychylnej Robertowi, co czasem aż dziwi.

foto: Rally Che Passione

Wszyscy pamiętam różne przygody naszego kierowcy z BMW Sauber i wydawałoby się nie do końca zawsze postawę fair wobec niego ze strony zespołu. Chociażby przegrane 3 miejsce w klasyfikacji generalnej sezonu 2008, a wystarczyło w Chinach tylko zamienić kolejność zawodników na mecie, co zrobiły inne czołowe zespoły i Robert miałby 1pkt. więcej niż Kimi Raikkonen.

Wracając jednak do bardziej pozytywnych kwestii i niedzielnego sukcesu Polaka, jego wyczyn nie pozostał bez echa. Bardzo pozytywnie wypowiada się o nim niemiecka prasa oraz media, zwłaszcza berliński Die Welt oraz RTL. Snują one również spekulacje, mówiąc że Robert jednak przejdzie do Ferrari i powróci do F1 na sezon 2013. Zwłaszcza, iż Felipe Massie kończy się kontrakt, a włoski team nie skorzystał na razie z klauzuli umożliwiającej jego przedłużenie. Jednocześnie przed Grand Prix Włoch Luca di Montezemolo jasno dał do zrozumienia, że postawa Brazylijczyka na Monzie będzie decydować o jego dalszym losie w Scuderii. Pytanie czy przekonał swoich szefów?


Czemu nagle wspomniałem o ,,szybkim Nicku"? Dlatego, ponieważ ten sam RTL, który chwali Kubicę, zamieścił obok wywiad z byłym kierowcą F1, w którym to m.in. rozmawiają o tym czy powróci on jeszcze kiedyś do gry. Jednocześnie, co mnie osobiście mocno zdziwiło, padają niewygodne pytania o niechlubny rekord Heidfelda, największą liczbę podiów wywalczonych przy jednoczesnym braku zwycięstwa. Nick pociesza się faktem, że inni nie byli tyle razy w ogóle na podium. Mówi też, iż czas Schumachera jako czołowego kierowcy skończył się - szczery do bólu Nick, który sam marzy o tym żeby wrócić. Moim zdaniem marzenia Heidfelda o powrocie to głos wołającego na puszczy, chyba że kupi sobie miejsce w HRT lub Marussi na kilka wyścigów.

wtorek, 11 września 2012
Grand Prix Włoch

Sukces Perez i klęska Red Bulla na koniec europejskiej części sezonu Formuły 1.

foto: www.interia.pl

Jeżeli chodzi o Lewisa Hamiltona to wyścig w jego wykonaniu najlepiej odzwierciedla stwierdzenie, iż był to jego 20 tryumf w karierze. Od początku do mety praktycznie spokojne prowadzenie, które w połączeniu z pole position oraz faktem, że zawody trwały 53 okrążenia, a nie dłużej dały mu upragniony sukces. Wielki pech jego zespołowego kolegi, który odpadł z powodu awarii.

Perez

Młody Meksykanin wyrasta na prawdziwą gwiazdę. Dobre wyniki i trzecie podium w karierze, zdobyte w imponującym stylu, w końcu mało komu udaje się wyprzedzić Fernando Alonso, to zasługa jego talentu oraz dobrze rozwijanego bolidu. Co prawda jeden z głównych autorów tegorocznego modelu C31, James Key, odszedł do Toro Rosso, nasuwa to skojarzenia z nieumiejętnym rozwijaniem auta Saubera w sezonie 2008 po zwycięstwie Kubicy, nie mniej patrząc po niedzielnym wyniku wydaje się, iż kierownictwo szwajcarskiego zespołu tym razem trzyma rękę na pulsie. Tak samo jak pozostaje mieć nadzieję, że nie za szybko puszczą Sergio do Ferrari lub innego czołowego zespołu, a raczej przy większym wsparciu Telmexu i Carlos Slima, o czym się ostatnio spekuluje, spróbują stworzyć liczącą się siłę w F1. Obecnie wydaje się, iż chociaż zdobyli tylko 3 podia w sezonie, w stosunku do 9 wywalczonych przez Lotusa, są bliżej odniesienia zwycięstwa. Należy jednak pamiętać, iż czarno-złote bolidy lepiej spisują się w cieplejszym klimacie. Z drugiej strony specjalnością Meksykanina jest dbanie o opony w trudnych warunkach, co w tym sezonie jest wielkim atutem.

foto: www.interia.pl

Schumacher

Michael zresztą podobnie jak podążający za nim jak cień pod koniec wyścigu Rosberg, pokazali prawdziwą klasę i słuszność strategii 2 pit stopów, wyprzedzając kolejnych rywali. Gdyby wyścig trwał jeszcze dłużej z pewnością Michael, który miał też udany początek Grand Prix, łyknąłby Raikkonena. Podobnie jak Perez zaczął zagrażać Hamiltonowi.

Ferrari

Wielkie brawa dla obu zawodników Scuderii. Alonso pokazał dlaczego jest liderem klasyfikacji mistrzostw, przebijając się z 10 miejsca na najniższy stopień podium. Massa moim zdaniem zaliczył najlepszy wyścig w sezonie i jako drugi kierowca, wspierający Hiszpana, może zachować fotel na kolejny sezon. Bardziej konkurencyjny zawodnik, wywierający większą, zbędną presję oraz odbierający punkty, nie byłby mile widziany przez Fernando, który jest niekwestionowanym królem Ferrari. To jak dziękował kibicom za wsparcie podczas wręczania pucharów na podium pozostanie długo w pamięci. Wydaje się, iż Hiszpan wolał dowieźć spokojnie cenne punkty niż szaleńczo walczyć z Perezem.

Jednocześnie zachowanie Vettela, kiedy pierwszy raz wyprzedzał go Fernando określiłbym jako karygodne! A nie jako incydent wyścigowy. Kara przejazdu przez boksy wydaje się być najlżejszą z możliwych, zwłaszcza w kontekście wydarzeń na Spa. A tak dla przypomnienia to identyczną sytuację, tylko wtedy Sebastian był zmuszony do opuszczenia toru, za sprawą manewru Roberta podczas Grand Prix Belgii 2010, Niemiec komentował trochę inaczej.

foto: www.interia.pl

Red Bull

O Vettelu już pisałem. Awarie obu ich aut w połączeniu z odpadnięciem Button dają zdecydowanie do myślenia. We wszystkich przypadkach były one spowodowane problemami z silnikiem, które są na Monzie bardzo obciążone przez cały wyścig. Wydaje się, że obecne auta w F1 osiągnęły swojego rodzaju szczyt możliwości. Tegoroczny sezon jest bardzo wyrównany, przez co każdy zespół próbuje za wszelką cenę zyskać ułamki sekund i okazać się lepszym od pozostałych 11. Jak widać nawet tacy guru jak Adrian Newey w pewnym momencie stosują zbyt radykalne rozwiązania mające na celu poprawienie szybkości auta. Najwyraźniej wprowadzane zmiany zbyt mocno obciążyły silnik w autach. Chyba, że błąd popełniło gdzieś Renault. Jednak jednoczesna awaria w dwóch bolidach wydaję się, przy obecnym poziomie technologii i kontroli jakości, dość niewiarygodna.

Kończąc szkoda, iż występ Jerome'a D'Ambrosio przeszedł prawie bez echa. Nie udało mu się też zdobyć upragnionych punktów. Natomiast Belgowie w F1 to temat na inną historię.

poniedziałek, 10 września 2012
Wielki sukces Kubicy!

Milsza wiadomość nie mogła napłynąć z Włoch, Robert Kubica wygrał rajd Ronde Gomitolo di Lana!

foto: www.sport.wp.pl

Słowo wygrał nie oddaje w pełni tego co się działo. Polak po prostu zdeklasował rywali. Wygrał pewnie wszystkie 4 odcinki specjalne i miał prawię minutę przewagi na koniec rywalizacji, nad drugim kierowcą, który startował bardzo konkurencyjnym Mini WRC, młodszym jeżeli chodzi o specyfikację o mniej więcej 10 lat.

Robert jechał Subaru Impreza WRC S12B, po raz kolejny jego wielki hart ducha oraz niebywałe umiejętności. Wbrew różnym opiniom auto nie było specjalnie przygotowane. Po prosty w Subaru Impreza WRC zmienia się biegi przy kierownicy, o czym mówił Tomek Kuchar.

W najbliższą niedzielę Kubica wystartuje w kolejnym rajdzie, San Martino di Castrozza, eliminacji mistrzostw Włoch!

foto: www.interia.pl

3. RONDE GOMITOLO DI LANA
1. Robert Kubica/Giuliano Manfredi (PL/I) Subaru Impreza WRC S12B 23.32,9
2. Omar Bergo/Alberto Brusati (I) Mini WRC +58,8
3. Pierfranco Uzzeni/Danilo Fappani (I) Subaru Impreza WRC S14 +1.11,6
4. Tiziano Borsa/Carla Berra (I) Citroen C4 WRC +1.30,2
5. Augustino Pettenuzzo/Elio Tirone (I) Ford Focus RS WRC 08 +2.02,2
6. Mauro Miele/Luca Beltrame (I) BMW M3 +2.20,7
7. Massimo Lombardi/Paolo Urban (I) Renault Clio S1600 +2.22,6
8. Paolo Bernardi/Ismaele Barra (I) Peugeot 207 S2000 +2.28,2
9. Vanni Maran/Cristina Biasuzzi (I) Renault Clio RS Williams +2.36,4
10. Pierluigi Baldassari/Elena Savarino (I) Renault Clio R3 +2.46,6

A oto opinie innych uczestników rajdu o Robercie.

Na sam koniec zdjęcie, które wszystkich interesuje najbardziej czyli jak wygląda obecnie prawa ręka Roberta.

foto: www.sport.wp.pl

 
1 , 2
O autorze
F1 Racing
Renault F1 lotus racing shop
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Użyto Bloxie