To pasja, prędkość i poświęcenie stanowią o jej wyjątkowości.
czwartek, 30 sierpnia 2012
Toyota powraca na rajdowe trasy!

Legendarna marka powraca na rajdowe trasy za sprawą modelu Yaris w najnowszej specyfikacji R1A.

foto: www.wp.pl

Planowane pierwsze starty odbędą się w przyszłym roku, zaraz po tym jak pod koniec tego roku auto uzyska pełną homologację od FIA. Na razie mogliśmy nacieszyć nią oko podczas niedawno zakończonego Rajdu Niemiec, gdzie startowała jako ,,zerówka".

Auta będą tradycyjnie już budowane w Kolonie, gdzie wcześniej powstawały bolidy F1 tego zespołu oraz auta rajdowe zanim po sezonie 1999 japoński koncern nie wycofał się ze startów.

Warto zaznaczyć, iż podczas 8 lat spędzonych w F1 i corocznego budżetu rzędu 300-400 milionów dolarów udało im się stanąć tylko 13 razy na podium. Dla odmiany pierwsze starty Toyoty w rajdach miały miejsce już w latach 70-tych. Prawdziwe sukcesy stały się jednak ich udziałem w latach 90-tych. W okresie od 1990 do 1999 wywalczyli po 4 tytuły wśród kierowców oraz konstruktorów. W barwach japońskiego zespołu startowały takie gwiazdy jak Carlos Sainz, Juha Kankkunen czy Didier Auriol.

Czarną kartą w historii Toyoty jest sezon 1995 i afera ze sprężynką przy zwężce w układzie dolotowym turbosprężarki. Sprężynka nie działała kiedy silnik był zimny, jednak podczas jazdy gdy wzrastało ciśnienie w układzie dolotowym odchylała zwężkę, przez co do układu dostawało się więcej powietrza, a co za tym idzie rosła moc silnika. Kara była bardzo surowa. Odebrano zespołowi wszystkie zwycięstwa i punkty zdobyte w sezonie oraz zakazano startów na rajdowych oesach przez kolejny rok!

Wracając jednak do czasów współczesnych najbliższe lata, jeśli chodzi o rajdy wyglądają bardzo interesującą. Zwłaszcza, iż od przyszłego roku na trasach pojawi się również Volkswagen Polo prowadzony przez Sebastiena Ogiera. A kolejni producenci również przymierzają się do budowy nowych, tanich aut WRC.

Warto na koniec wspomnieć, iż w tegorocznym rajdzie Niemiec, młody, norweski kierowca, Andreas Mikkelson jako pierwszy w historii zdobył punkty podczas niedzielnego super oesu autem klasy S2000. Jego Fabia dysponuje mniejszą mocą niż Fordy i Citroeny budowano jako WRC. Utalentowany Norweg uzyskał trzeci czas na tym oesie.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012
Kubica testuje Fiestę S2000

Jak podał jeden z portali Robert odbył właśnie 4 dniowe testy z fabrycznym zespołem Forda.

foto: www.sport.wp.pl

Wiadomość tą potwierdził dyrektor techniczny zespołu Christian Loriaux. Kubica testował auto na torze we Francji wraz z dwoma etatowymi kierowcami ekipy, Petterem Solbergiem i Jari-Matti Latvalą.

Jak podaje Loriaux, nasz kierowca wziął udział w testach na własny koszt i spisał się bardzo dobrze, choć sam miał wątpliwości czy wytrzyma je fizycznie.

Biorąc pod uwagę, iż Solbergowi bliżej do końca kariery niż jej początku, a Latvala przeplata fantastyczną jazdę na oesach z dość nieoczekiwanymi błędami i wpadkami, jak w tym roku w Nowej Zelandii czy w 2009 roku podczas Rajdu Polsk, można wysnuć daleko idące przypuszczenie, że gdyby Kubica poświęcił się rajdom, mógłby zdobyć fotel w fabrycznym zespole Forda, a nawet pozycję lidera.

Rajdy cieszą się większą popularnością w Polsce niż F1. Nie ukrywam, iż milej byłoby zobaczyć znowu Roberta w jednomiejscowym aucie, ale jego starty w WRC mogły by się przyczynić do tego, że trzecie raz w historii impreza ta zawitałaby na polskie szutry.

wtorek, 21 sierpnia 2012
MotoGP Grand Prix Indianapolis

W oczekiwaniu na koniec wakacyjnej przerwy w F1 zajrzałem po raz kolejny na królewską scenę w rywalizacji motocyklistów. Wizyta ta pokazała, że w pewnych kwestia MotoGP ma zdecydowaną przewagę nad współczesną Formułą 1 i bliżej jej do emocjonującej rywalizacji rodem z lat 80-tych.

Po pierwsze ku mojemu wielkiemu zdziwieniu kierowcy albo raczej jeźdźcy nie mają aż tak wielkich kagańców medialnych. Mówią często to co myślą o rywalach. Widać to szczególnie wyraźnie w kwestii powrót Valentino Rossiego do Yamahy i komentarz Casey'a Stonera, a propo pobytu Włocha w ekipie Ducati. Tak samo jak znane są nieukrywane animozje między Lorenzo, a Pedrosą, chociaż obaj z sezonu na sezon ocieplają stosunki. W F1 możemy raczej obserwować wzajemne poklepywanie się po plecach, a bardziej kontrowersyjne wypowiedzi, udzielana najczęściej ,,na gorąco" po wyścigu, kończą się poniedziałkowymi przeprosinami. Ewentualne frustracje lub animozje są pokazywane w delikatny i zakamuflowany sposób jak słynny komentarz Webbera po zwycięstwie w Grand Prix Wielkiej Brytanii w 2010 roku:,,nieźle jak na kierowcą numer 2". Raczej nie należy się spodziewać, aby któryś kierowca otwarcie powiedział, iż chce być liderem zespołu i żeby zespół miał tylko jednego lidera, a nie dwóch. Tak jak to miało miejsce na linii Lorenzo-Rossi kiedy obaj startowali 2 late temu razem dla Yamahy. W F1 wszyscy mówią, iż wewnątrz zespołowa rywalizacja motywuje ich do jeszcze lepszych startów.

Po drugie zawodnicy MotoGP mają po prostu jaja i to dużo większe niż nawet Mark startujący z kontuzją w 2010 roku. Najlepszym przykładem tego jest niedzielny start Casey'a Stonera, któy uległ ciężkiej kontuzji podczas wywrotki w kwalifikacjach. Jak ujął to komentator:,,jego prawa kostka wygląda tak jakby wybuchł w niej granat". Połamane kości, zerwane ścięgna i skręcony staw. Mimo tego australijski dwukrotny mistrz świata wystartował i przez cały czas walczył o najniższe miejsce na podium, niestety ukończył zawody na 4 pozycji. Sam start zasługuje na wielki podziw i szacunek, ponieważ po zawodach kiedy zjechał do boksów, potrzebował pomocy aby zsiąść z motocykla. Nie wspominając o licznych innych przypadkach złamań, po których kierowcy wracali na tor w ciągu mniej więcej miesiąca. Prawdziwym rekordzistą jest Hector Barbera, który powrócił do ścigania po zaledwie 26 dniach od momentu złamania kości piszczelowej i strzałkowej prawej nogi.

Kolejną kwestią, która uatrakcyjnia widowisko chociaż jest strasznie frustrująca dla zainteresowanych są awarie. Auta F1 są po prostu niezawodne, chociaż doświadczyliśmy awarii podczas Grand Prix Europy. W MotoGP zdarzają się one dużo częściej i to nawet najlepszym przez co zawody są tak nieprzewidywalny. Idealny przykładem jest tutaj Ben Spies. W niedzielę prowadził w wyścigu jednak nie dojechał do mety z powodu wybuchu silnika. Nie ukończył również wcześniejszych zawodów, gdyż rozpadło się całkowicie tylne zawieszenie w jego fabrycznej Yamasze. Tego typu sytuacji raczej nie oglądamy w F1. Częściej możemy zaobserwować awarie spowodowane ludzkim błędem podczas pit stopów.

Ostatnią rzeczą, na którą chciałbym zwrócić uwagę, a której niestety nie było zbyt wiele podczas zawodów na torze w Indianapolis jest naturalne wyprzedzanie. Nie ma KERS-u, ani DRS-u. Zawodnicy po prostą walczą ze sobą i często jest rywalizacja na zasadzie, ty mnie to ja ciebie. Dzięki temu tworzą niepowtarzalne widowisko i wszyscy czekają do ostatniego okrążenia czy zawodnik zdecyduje się na kolejny atak. W F1 nie ma co się oszukiwać, często ostatnie okrążenia polegają po prostu na dowiezieniu korzystnego rezultatu do mety. Nie twierdzę, iż w MotoGP emocje są zawsze gwarantowane, ale tylko te 4 wymienione przeze mnie czynniki sprawiają, że sport ten ogląda się często z dużo większymi wypiekami na twarzy.

Szkoda, że kolejna runda na torze w Brnie nakłada się z tak wyczekiwanym przeze mnie Grand Prix Belgii na torze Spa i mam nadzieje w końcu rewelacyjnym występie Michaela Schumachera!

piątek, 17 sierpnia 2012
Valentino Rossi odchodzi z Ducati!

To już pewne, włoski mistrz świata odchodzi z Ducati wraz z końcem obecnego sezonu, tym samym stało się to o czym spekulowano od początku tego roku.

foto: www.eurosport.pl

Wiadomość tą potwierdziła zarówna włoska stajnia, sam zainteresowany, jak i nowy-stary pracodawca Rossiego czyli Yamaha.

Dotychczasowy dorobek Doctora w barwach Ducati to zaledwie 2 miejsca na podium. Nie można jednak winić za to samego zawodnika, który w sprzyjających okolicznościach, niczym Alonso w Malezji, wykorzystywał nadarzające się okazje do podjęcia walki z Jorge Lorenzo i jeźdźcami Hondy. Niestety nie udało się odbudować potęgi włoskiej marki z włoskim mistrzem w siodle.

Za brak dostatecznego zaangażowania, podjęcia jazdy na limicie oraz nie chęć do jazdy motocyklem, który nie jest perfekcyjnie przygotowany, skrytykował włoskiego zawodnika Casey Stoner, który w 2007 roku zdobył tytuł z Ducati i jeździł dla nich włącznie do sezonu 2010. Jednocześnie dodał, że jest mu przykro i współczuje Ducatu, ponieważ Valentino przyszedł do nich i nie zrobił nic przez 2 lata, poza narzekaniem.

foto: www.2wheeltuesday.com

Duet Lorenzo-Rossi to bez wątpienia najmocniejsza para kierowców w stawce. Startowali już razem 2 lata temu. Każdy z nich zasługuje na miano lidera. Tym razem jednak Jorge będzie bardziej doświadczonym partnerem dla Valentino niż pierwszym razem, a przez to może spokojniejszym jeżeli chodzi o relacje między zawodnikami, chociaż pewnie nie mniej ambitnym. Wszystko też zależy czy uda mu się w tym roku zdobyć po raz drugi mistrzostwo.

Rossi z kolei wciąż ma szansę do końca roku na wygraną dla Ducati, a tym samym przejdzie do historii jako pierwszy zawodnik, który odniósł 3 zwycięstwa z trzema różnymi markami. Z kolei cel na przyszły sezon z japońską stajnią to 8 tytuł i wyrównanie rekordu legendarnego Giacomo Agostiniego.

Dorobek Valentino z Yamahą to 4 mistrzowskie tytuły, wicemistrzostwo, dwa 3 miejsce, do tego 46 wygranych w 117 startach!

czwartek, 16 sierpnia 2012
Philippe Bugalski nie żyje!

Z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość, iż w zeszłym tygodniu w wyniku obrażeń odniesionych po upadku z drzewa we własnej rezydencji w Vichy, zmarł znany francuski kierowca rajdowy Philippe Bugalski.

 

foto: www.interia.pl

Wiem, iż obecnie każdy na zawodników znad Sekwany patrzy przez pryzmat sukcesów Sebastiana Loeba, jednak nie byłoby ich gdyby nie Bugalski. Dlatego chociaż nie został nigdy mistrzem świata bez wątpienia zasługuje na miano legendy.

Swoją karierę zaczynał w połowie lat 80-tych za kierownicą Golfa GTI, kiedy na rajdowych trasach królowały potwory z Grupy B. Zanim związał się z zespołem Renault, z którego przeszedł do Citroena, dane mu było startować jednym z najbardziej kultowych, rajdowych samochodów, czyli Lancią Delta HF Integrale. Jego starty za kierownicą Citroena przeszły do legendy i bez wątpienia dały podwaliny pod przyszłe sukcesy Loeba. Philippe stał się specjalistą od rajdów asfaltowych. Pomagał przy rozwoju programu rajdowych startów Citroena. Za kierownicą Xsary Kit Car, która była protoplastą mistrzowskiej Xsary WRC, wygrał w 1999 roku 2 rajdy.

foto: www.wrc.com

Pierwszym z nich był Rajd Katalonii, a drugim zawody rozgrywane na Korsyce. Okazał się lepszy od takich sław jak Tommi Makinen, Didier Auriol, Carlos Sainz czy Colin McRae.

Trzykrotnie był mistrzem Francji w rajdach samochodowych. Karierę zakończył w 2003 roku. Rajdowy świat stracił człowieka dzięki, któremu kibice na całym świecie mogli i mogą oglądać sukcesy francuskiego zespołu. Nie wątpliwości, iż nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie sukcesy Bugalskiego i Xsary Kit Car pod koniec lat 90-tych.

niedziela, 12 sierpnia 2012
Grand Prix Węgier

Pora wyrwać się z letniego letargu, chociaż studenckie praktyki w Sądzie Okręgowym okazały się bardziej interesujące niż myślałem, czas napisać dwa zdania o tegorocznym wyścigu rozegranym w kraju Madziarów.

wszystkie foto: www.interia.pl

Zawody odbywające się na Hungaroringu nieodmienne kojarzą mi się z pierwszym zwycięstwem Fernando Alonso w Formule 1 w 2003 roku. Trzy lata później sukces ten powtórzył Jenson Button, a dla nas wszystkich najważniejszy był debiut Roberta Kubicy.

Dlatego węgierski tor jest tak bliski sercom wszystkich polskich kibiców, a dodatkowo sezon ten jest wyjątkowo emocjonujący.

Niestety tegoroczne zawody okazały się równie nudne jak stary polskich sportowców na Olimpiadzie w Londynie. Fani Hamiltona mogą się cieszyć, z jego trzeciego zwycięstwa na Węgrzech. Niestety ja się do nich nie zaliczam, więc mogłem jedynie pocieszać się zaskakującą dobrą dyspozycją Lotusa. Obiektywnie patrząc do czołowych zespołów w kwestii np.: pit stopów brakuje im jeszcze wiele. Mają za to bardzo szybkie auto w tym sezonie i ciekawy zestaw kierowców.

Cieszyć się może Vettel, który odrobił ,,aż" 2 punkty do Alonso w klasyfikacji mistrzostw. Trzeba za to pochwalić Sennę, ciułającego sukcesywnie punkty w stosunku do swojego zespołowego kolegi, który od czasu zwycięstwa w Katalonii nie punktował jeszcze ani razu! Williams mógłby za to zbić kapitał kręcą promocyjny filmik, w którym zawarli by swoja wspaniałą historię, beznadziejny poprzedni sezon i niespodziewany sukces w tym roku.

Martwią mnie za to kolejne wpadki i problemy techniczne związane z Michaelem Schumacherem. Liczę jednak, iż przełomowe dla niego okaże się Grand Prix Belgii, a na razie z wytęsknieniem czekam na kolejny wyścig MotoGP, tym razem na torze w Indianapolis.

Niestety wciąż cicho o powrocie RK, a połowa sezonu za nami...

O autorze
F1 Racing
Renault F1 lotus racing shop
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Użyto Bloxie