To pasja, prędkość i poświęcenie stanowią o jej wyjątkowości.
środa, 25 lipca 2012
Grand Prix Niemiec

Nie ukrywam, iż taki finał Grand Prix w tym roku chciałbym oglądać jak najwięcej razy.

foto: www.interia.pl

Warto jednak na chwilę cofnąć się do samych kwalifikacji, które za sprawą deszczu były po raz kolejny bardzo ciekawe w tym sezonie. Ferrari nie ma idealnego samochodu, do tego niemiłosiernie masakruje on opony, szczególnie tą bardziej miękką mieszankę. Jednak Włosi mają kogoś kto potrafi wycisnąć 110% możliwości ze sprzętu, którym dysponuje i nie popełnia głupich błędów, tym kimś jest Fernando Alonso.

Obecny sezon zaczyna trochę przypominać rok 2010. Vettel popełnia w tym roku błędu, a do tego zdarzają mu się awarie. Alonso zaś po raz kolejny w sprawiającym problemy Ferrari sukcesywnie mnie się w górę. Mam tylko nadzieję, iż tym razem kolejność na koniec sezonu będzie odwrotna niż 2 lata temu. Warto też pochwalić Scuderię za systematyczne ulepszanie bolidu z wyścigu na wyścig, etapami, co jest prawdziwą sztuką.

Bez wątpienia Adrian Newey przygotuje jakieś nowe rozwiązania dla swojego zespołu, pytanie czy jeszcze przed wakacyjną przerwą, czy dopiero po. Cieszy mnie przewaga 44 pkt. Alonso nad Vettelem. Liczę przewagę nad niemieckim kierowcą, który jest dopiero trzeci, a nie nad drugim Webberem, ponieważ jestem pewien iż zespół nawet kosztem Australijczyka będzie starał się pomóc Sebastianowi walczącemu o trzeci tytuł z rzędu i przejście do historii F1.

foto: www.interia.pl

Warto wrócić jeszcze raz na chwilę do kwalifikacji, które pokazały iż kluczem do skrajnie różnych występów Schumacher oraz Rosberga jest odmienne ustawienie bolidów obu kierowców. Chociaż Michael jest geniuszem jazdy po mokrej nawierzchni, czego nie można powiedzieć o Nico, to 3.5 sekundy różnicy po między nimi w Q2 to efekt krańcowo odmiennego ustawienia aut. Taktyka o tyle skuteczna, iż zawsze któryś z zawodników ma szansę na sukces. Gorzej działa kiedy kwalifikacje odbywają się w innych niż wyścig warunkach. Stąd spadek Schumachera z czołowych lokat i awans Rosberga z końca stawki na 10 miejsce.

Na sam koniec nie mogę nie pochwalić świetnej jazdy Button. Jenson w moim odczuciu pojechał najlepszy wyścig w sezonie, lepszy nawet niż w Australii. Do tego świetnie bronił się przed Vettel zmuszając go do wyprzedzania w sposób niedozwolony. Chichotem losu jest fakt, iż Sebastian powoli zaczyna mieć tak jak Brytyjczyk problem z odniesieniem sukcesu w domowym wyścigu.

poniedziałek, 23 lipca 2012
Tragiczny wypadek na Rajdzie Coppa Citta di Lucca

Załoga Peugeota 207 S2000 zginęła podczas 47. Rajdu Coppa Citta di Luca we Włoszech.

Do zdarzenia doszło podczas czwartego odcinka specjalnego. Załoga Valerio Catelani oraz Daniela Bertoneri, a prywatnie para, wypadła z prasy po przejechaniu mniej więcej 3,5 kilometra. Auto stanęło w płomieniach. Kierowcy i pilotowi nie udało się opuścić samochodu, spłonęli żywcem.

Wypadek tej kochającej rajdy pary pokazuje jak niebezpieczny jest motosporty, a w szczególności rajdy. Jednocześnie zdarzenie to przypomniało mi inną tragedię, która miała miejsce 26 lat temu. 2 maja 1986 roku podczas Rajdu Korsyki zginęła załoga Henri Toivonen, Sergio Cresto, startująca Lancią Deltą S4. Oni również wypadli z trasy, po czym ich auto stanęło w płomieniach. Wypadek ten przyczynił się do zakazu startów samochodami rajdowej grupy B, a tym samym końca pewnej epoki w motosporcie.

foto: motorpix.com

Toivonen odniósł 3 zwycięstwa w Rajdowych Mistrzostwach Świata. W 1980 i 1985 wygrał Rajd Wielkiej Brytanii, a rok później Monte Carlo. Dwa ostatnie sukcesy odniósł za kierownicą Lancii Delta S4. W przeszłości startował też dla zespołów Opla oraz Porsche.

poniedziałek, 16 lipca 2012
WRC Rajnd Nowej Zelandii

W przerwie od Formuły 1 warto zajrzeć na chwilę na rajdową scenę, która tym razem zawędrowała na sam koniec świata do kraju Maorysów.

Tegoroczny rajd był o tyle interesujący, iż uczący się od początku sezonu nowego auta Hirvonen, po pierwszych kilometrach okazał się szybszy od Loeba. Coś takiego nie zdarza się nazbyt często, nawet kiedy Francuz postanawia spokojniej rozpocząć rywalizację. Niestety dla jakości widowiska, a na szczęście dla sympatyków Sebastiana, już pod koniec dnia dogonił on fińskiego kierowcę i nie oddał prowadzenia do końca imprezy.

Interesujące rzeczy działy się za plecami dwójki rywalizującej o zwycięstwo. Petter Solberg jako jedyny z czołówki zdecydował się założyć twardszą mieszankę opon od samego początku rajdu. W rezultacie tracił po kilkadziesiąt sekund na jednym odcinku do czołówki. Jego partner z zespołu Forda, Latvala szalał na oesach starając się dogonić Citroeny. Finalnie niestety popełnił błąd na zakręcie i wypadł z trasy. Wygrzebanie się z nowozelandzkiego pastwiska i powrót na odcinek zaowocowały 9 lokatą na koniec pierwszego dnia.

Wielkie słowa uznania należą się dla Novikova, który po pierwszym dniu zajmował miejsce na najniższym stopniu podium. W ciągu kolejnych dwóch dni musiał jednak uznać wyższość równo jadącego Solberga, który okazał się szybszy. Co ciekawe po tym rajdzie Latvala oznajmił, iż stracił w tym sezonie szanse na mistrzostwo, dlatego cały swój wysiłek skupi na wspieraniu Petter w walce z Citroenami. Na razie norweski, były mistrz świata traci 27 pkt. do Mikko i aż 55 do Loeba. Przed zawodnikami jeszcze 6 rund. Patrząc jednak po tym, iż Sebastianowi też zdarzają się błędy lub awarie teoretycznie wszystko jeszcze jest możliwe. Realnie jednak wydaje się, iż w zasięgu Solberga może być jedynie tytuł wicemistrza świata, więc będziemy wiedzieć po Rajdzie Finlandii, który czek nas już na początki sierpnia.

piątek, 13 lipca 2012
Logo Senny zostaje na bolidach Williamsa

Wbrew rozpowszechnianym opiniom w ostatnim czasie, również w trakcie polskiej transmisji Grand Prix Wielkiej Brytanii, zespół Williamsa nie zamierza zdejmować ze swoich aut loga Ayrtona Senny.

Słynne ,,eski Senny" znalazły się na bolidach angielskiego zespołu na pamiątkę tragicznej śmierci trzykrotnego mistrz świata i są na nich obecne nieprzerwanie od 18 lat. W tym tygodniu Williams zaprzeczył jakoby miał je usunąć, co podawały niektóre media i dziennikarze.

 

foto: www.williamsf1.com

środa, 11 lipca 2012
Życie kierowcy F1

Ciekawy filmik obrazujący w zabawny sposób życie kierowcy F1. Gorąco polecam!


wtorek, 10 lipca 2012
Grand Prix Wielkiej Brytanii

W ten weekend wyścig na torze Silverstone przyćmiły nie tylko burzowe chmury, ale przede wszystkim występ Agnieszki Radwańskiej w finale Wimbledonu oraz sukces polskich siatkarzy w Lidze Światowej.

foto: www.redbull.com

Po sobotnich kwalifikacjach rozegranych w dramatycznych warunkach atmosferycznych, niedzielny, słoneczny wyścig był niczym spacerek po zielonym, angielskim trawniku. Na szczęście nie zabrakło jednak emocji oraz walki na torze.

Wniosek po tym weekendzie jest tylko jeden, Fernando Alonso jest bezapelacyjnie najlepszym kierowcą spośród obecnie startujących zawodników i uwzględnieniem takiej, a nie innej formy Schumacher po jego powrocie do F1. Hiszpan potrafi wycisnąć ostatnie soki ze swojego czerwonego bolidu, aczkolwiek nie zawsze wygrywa. Rewelacyjnie panuje nad autem, chociaż ma też dużo szczęścia tak ja w Q2, kiedy po błędzie o włos byłby roztrzaskał swoje Ferrari o ścianę. Czegoś takiego nie potrafi Hamilton w słabnącym ostatnio McLarenie, a tym bardziej Button, który z nieznanych przyczyn stracił całkowicie skrzydła i nie jest tym samym zawodnikiem, który miał tak fantastyczną końcówkę zeszłego sezonu oraz początek tegorocznego. Również Vettel wydaje się jakby był pozbawiony Bożej iskry, jakkolwiek Adrian Newey stara się poprawić ich RB8.

Na tym tle zdecydowanie wybija się też Mark Webber. W mojej obecnie może mieć tak jak w 2010 roku szansę na walkę o mistrzostwo do samego końca. Warunkiem koniecznym jest też to, aby Red Bull na siłę nie próbował podciągnąć Sebastiana zaniedbując Australijczyka. Jeżeli Mark utrzyma formę i zachowa zimną krew może spełnić swoje marzenia, ponieważ sukcesy Alonso zależą też niestety od pokerowych zagrywek z oponami jego zespołu. Bolid Scuderii po prostu dewastuje miękkie ogumienie, co było widać podczas zawodów w Kanadzie oraz Wielkiej Brytanii.

foto: www.interia.pl

Cieszy mnie, iż w trudnych warunkach, tak jak w ten weekend oraz na wymagających torach jak w Walencji, Michael Schumacher potrafi pokazać swój potencjał i być lepszym od Rosberga. Miło było ujrzeć jak minął Hamiltona. Nie wiedzieć czemu Nico, pokrzepiony zwycięstwem w Chinach, ostatnio mocno spuścił z tonu. W Monako wywalczył przecież jeszcze 2 miejsce. Dla porównania Maldonado co raz bardziej szaleje na torze bez opamiętania i bez sensu.

Wielkie słowa uznania należą się Felipe Massie, należy tylko żałować, iż nie udało się wywalczyć miejsca na podium, na które czeka od 2010 roku i wyścigu w Korei. Co ciekawe niedzielny rezultat to jego najlepszy wynik od czasu wspomnianych zawodów na torze Yeongam. Pozostaje mieć nadzieję, iż uda mu się to podczas Grand Prix Niemiec, ponieważ dotychczas na Hockenheim był już dwa razy drugi i raz trzeci. Czas na zwycięstwo, to byłoby coś piękne i łzy radości na podium.

Na sam koniec warto wspomnieć o cudownym malowaniu obu Red Bulli składającym się ze zdjęć ponad 25 tys. fanów nadesłanych w ramach charytatywnej akcji ,,Wings for Life".

sobota, 07 lipca 2012
Druga operacja Mari de Villota

W piątek dzięki poprawie stanu zdrowia zawodniczki możliwe było przeprowadzenie drugiej operacji.

Była ona zdecydowanie krótsza od pierwszej, lekarze zajęli się głównie jej twarzą. Jednocześnie poprawia się stan zdrowia Hiszpanki. Obecnie jest określany jako poważny, ale już nie krytyczny.

czwartek, 05 lipca 2012
Nie udało się uratować oka Mari de Villota

Jak podają różne portale, w środę rano zakończyła się wielogodzinna operacja czaszki.

Jej stan jest określany jako krytyczny, ale stabilny. Ma liczne obrażenia głowy oraz twarzy. Niestety lekarzom nie udało się uratować prawego oka zawodniczki. Na razie zespół nie podaje więcej informacji w trosce o dobro Mari i jej rodziny, która przebywa z nią w szpitalu.

Najprawdopodobniej przyczyną wypadku była aktywacja mechanizmu zabezpieczającego silnik przed zgaśnięciem, który podnosi nagle obroty silnika. Mogło to zaskoczyć Marię, kończącą przejazd, w konsekwencji nie opanowała auta i uderzyła w stojącą ciężarówkę zespołu.

wtorek, 03 lipca 2012
Tragiczny wypadek Mari de Villota!

Maria de Villota miała tragiczny wypadek podczas testów przed Grand Prix Wielkiej Brytanii, jej stan jest ciężki.

32-letnia Hiszpanka, kierowca testowy zespołu Marussia, testowała boli na lotnisku Duxford we wtorek rano. Kończąc przejazd z nieznanych powodów uderzyła przodem auta w ciężarówkę zespołu. Szybko udzielono jej pomocy na miejscu, jednak przez 15 minut się nie ruszała, a obrażenia, które odniosła zagrażały jej życiu. Na szczęście popołudniu dotarła wiadomość, iż odzyskała świadomość.

foto: www.eurosport.pl

O autorze
F1 Racing
Renault F1 lotus racing shop
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Użyto Bloxie