To pasja, prędkość i poświęcenie stanowią o jej wyjątkowości.
piątek, 30 marca 2012
Przypadki Sebastiana Vettela - coś ekstra

W kontekście ciekawych występów oraz komentarzy Vettela, przypadkiem znalazłem ten oto filmik.  Zdarzeniem miało miejsce w 2010 roku podczas Grand Prix Belgii na torze Spa. Komentarz Sebastiana po manewrze Roberta jest bezcenny.


czwartek, 29 marca 2012
Przypadki Sebastiana Vettela

Chociaż jest Niemcem i kocha flegmatyczny angielski humor to zdarzają mu się iście południowe wybuchy temperamentu. Oto najciekawsze moim zdaniem przypadki Sebastiana Vettela w Formule 1. Kolejność nie jest chronologiczna.

,,środkowy palec" po kolizji z Karthikeyanem podczas GP Malezji 2012

starcie z Kubicą podczas GP Australii 2009

,,wyprzedzanie" Buttona na Spa w 2010 roku

walka z Webberem w Turcji w tym samym roku

jeszcze jeden kontakt z Webber, w Japonii na torze Fuji w 2007 roku

środa, 28 marca 2012
Grand Prix Malezji wyścig

Bravo, bravo, bravissimo Alonso!

foto: interia.pl

Zdecydowanie fantastyczny wyścig w wykonaniu Hiszpana. Oczywiście pomogła pogoda, ale Alonso zachował zimną krew do końca nawet jak goniący go Perez zbliżył się bardzo bardzo blisko. Chociaż początkowo Fernando miał nad nim 7 sekund przewagi. Sergio niestety nie wytrzymał ciśnienia i popełnił błąd, mimo świeższych opon.

Paradoksalnie wygrana Alonso przypomina zwycięstwo Kubicy w 2008 roku. Wtedy co prawda BMW Sauber było na fali wznoszącej, a potem wstrzymali rozwój auta. Teraz Ferrari było w dołku, ale ta wygrana może dać im wiatr w żagle. Analogicznie jak Robert Fernando został liderem mistrzostw świata jednak należy przypuszczać, iż po weekendzie w Chinach zostanie zmieniony przez któregoś z kierowców McLarena. Gdyby nie pechowa kolizja Buttona z Karthikeyanem można by obstawiać, że to on zmieni Hiszpana na fotelu lidera. Teraz większe szanse na Lewis, jeśli nie zmarnuje po raz kolejny dorobku z kwalifikacji.

Drugie miejsce Pereza nasuwa mi kolejną analogię z teamu BMW Sauber, a mianowicie przyjście do niego Kubicy i jego sukcesy w kontekście bardziej doświadczonego Heidfelda. Tym razem jednak ,,Heidfeldem" jest Kobayashi, którego gwiazda w tym sezonie zaczyna blednąć przy osiągnięciach ,,Checo". Zobaczymy jak rywalizacja potoczy się dalej.

foto: interia.pl

Miłym akcentem w kontekście przypadających w zeszłą środę urodziny Ayrtona Senny były pierwsze punkty w tym sezonie, a drugie w karierze, jego bratanka Bruno. Zwłaszcza, że 6 miejsce to jego najlepszy wynik w F1 oraz duża zdobycz punktowa. Do tego pokazał naprawdę, że potrafi się ścigać i naciskał na dużo bardziej utytułowanych oraz doświadczonych zawodników jak Massa czy Rosberg.

Źle się dzieje za to w Red Bullu jeśli chodzi o Vettela, pomijając pechowe przebicie opony, które zafundował mu Narain, nie powinny mu jednak puszczać nerwy i nie powinien obrażać innych kierowców. Do tego dochodzi jeszcze kwestia problemów ze skrzynią biegów oraz sposobu w jaki ściągnęli go do boksów tuż przed końcem wyścigu, aby uniknąć regulaminowej kary za wymianę tego podzespołu.

Na koniec warto dodać, iż Raikkonen powoli powraca do formy, za to pech nie opuszcza Grosjeana, który po raz kolejny odpadł na pierwszych okrążeniach, chociaż dzielnie walczył w czołówce.

Teraz z utęsknieniem czekamy na Chiny, a potem w końcu europejską część sezonu ze Spa, Monzą i oczywiście Monako!

sobota, 24 marca 2012
Grand Prix Malezji kwalifikacje

Nie mała radość zobaczyć Schumachera w czołowej trójce kwalifikacji, pierwszy raz od...Grand Prix Japonii w 2006 roku!

foto: interia.pl

Tempo Mercedesów podczas kwalifikacji jest równie imponujące co McLarenów. Widać wyraźnie, iż charakterystyka auta zdecydowanie odpowiada Michaelowi, który przez ostatnie dwa lata przegrywał rywalizację podczas kwalifikacji z Rosbergiem. Marzeniem było pierwsze podium od 5lat dla niemieckiego mistrza świata.

Dwójka McLarenów zaczyna przypominać duet Senna-Prost z przełomu lat 80tych i 90tych tylko bez sypiących się iskier wewnętrznej rywalizacji. To może być ich sezon zarówno jeśli chodzi o tytuł kierowców jak i w końcu konstruktorów.

Red Bull na razie bez przebudzenia. Miało być lepiej, a jest jakbym gorzej. Nie mniej nie można ich lekceważyć. Na pewno przygotują nowy pakiet na europejskie Grand Prix i będą chcieli wrócić do gry. Poza tym w 2010 pokazali, że potrafią walczyć do końca. Dlatego zapowiada się ciekawy sezon, szczególnie, że Alonso wyciska wszystko co się da z F2012 i z czasem też może nas zaskoczyć.

Wielkie brawa dla HRT za zakwalifikowanie się do niedzielnego wyścigu!

niedziela, 18 marca 2012
Grand Prix Australii wyścig

Gdyby Jenson Button dodatkowo wywalczył wczoraj P1 mógłby krótko powiedzieć: ,,veni, vidi, vici!". Nie mniej dawno nie oglądaliśmy tak emocjonującego i zarazem spokojnego wyścigu w Australii.

foto: interia.pl

Dlaczego spokojnego? Prowadzenie Button było praktycznie przez cały czas niezagrożone od momentu kiedy wyprzedził Hamilton podczas startu. Potem tylko sprzyjało mu szczęście, tak jak wtedy kiedy zmieniał opony, a w tym czasie Pietrow zaparkował bolid na prostej start-meta wymuszając wyjazd samochodu bezpieczeństwa. Będącemu wówczas na prowadzeniu Vettelowi uciekła niepowtarzalna szansa odjechania na kilka sekund od reszty stawki.

Jeśli dołożymy do pecha Sebastiana fakt, iż wyraźnie widać, że bardziej nadsterowny tegoroczny bolid, pozbawiony dmuchanego dyfuzora, generującego duży docisk na tylnej osi, nie leży jeszcze zbytnio młodemu mistrzowi świata, sezon zapowiada się wyjątkowo emocjonująco i być może będziemy świadkami dużo bardziej zaciętej rywalizacji niż w sezonie 2010. Co ciekawe wydaje się, iż z nowym autem dużo lepiej obchodzi się Mark Webber, co prawda był dopiero 4, co i tak jest jego sukcesem w domowym Grand Prix, to w środku wyścigu jego czasy były lepsze od czołówki o 0,5 sekundy! Warto za to odnotować, iż w przeciwieństwie do niego Lewis był w tym wyścigu całkowicie bez ikry.

foto: wp.pl

Wielka szkoda Schumachera, defekt skrzyni biegów pozbawił go nie tylko szansy na bardzo dobry wynik, chociaż miejsce na podium wydawało się lekko nieosiągalne, ale również my kibice na tym straciliśmy, ponieważ jego walka z Vettelem zapowiadała się pasjonująco. W kontekście późniejszej awarii Rosberga, widać że mają bardzo szybki bolid, ale niestety jak na razie zawodny.

Ogromne uznanie należy się też Fernand Alonso. Hiszpan wycisnął dosłownie wszystko co się dało z F2012, 5 miejsce jest wielkim sukcesem. Pokazał dlaczego jest dwukrotnym mistrzem świata, który pokonał Schumacher. Za to jego partner z zespołu zawiódł na całej linii.

Jeśli chodzi o Raikkonena to dobrze, że wrócił. Bez niego Lotus w ogóle nie miałby szans jakikolwiek wynik. Grosjean był dobry w kwalifikacjach, ale dał się łatwo ograć na starcie, kolizja z Senną to był po prostu pech. Nie mniej ,,Iceman" potrzebuje kilku wyścigów, aby wdrożyć się w odpowiedni rytm startów i wiedzieć np.: dlaczego sędziowie machają niebieskimi flagami na torze :)

sobota, 17 marca 2012
Grand Prix Australii treningi i kwalifikacje

Zazwyczaj nie oglądam treningów przed Grand Prix, ponieważ są one mało fascynujące. Tym razem jednak czekałem z utęsknieniem na pierwsze wolne przejazdy po torze Albert Park, chcąc w końcu na żywo zobaczyć nowe bolidy ,,ze schodkiem".

foto: interia.pl

Była to zdecydowanie najlepsza z decyzji jakie mogłem podjąć. Szczególnie dzisiejszy poranny trening nieprzerywany przez deszcz był równie emocjonujący jak kwalifikacje.

Katastrofa Ferrari

Tak tylko można opisać niestety dotychczasowe występy Scuderii, w ten weekend w Australii. Ciągłe problemy z dociskiem na tylnej osi zaowocowały wypadnięciem Massy z toru podczas trzeciego treningu i ugrzęźnięciem w żwirowej pułapce. Jego wyczyn podczas Q2 powtórzył Alonso, co przy słabej formie Brazylijczyka spowodowało, iż nie zobaczyliśmy ani jednego czerwonego bolidu w Q1. Rewolucyjna konstrukcja F2012 jak na razie okazała się klapą. Na usprawiedliwienie można dodać, iż większość aut ma problem z dociskiem tylnej osi z racji zakazu stosowania dmuchanego dyfuzora. W efekcie z toru podczas treningów wypadali m.in. Schumacher oraz Vettel.

Mercedes - powrót bogów

,,Wunderteam" inżynierów w niemieckim zespole już znalazł lukę w przepisach, które umożliwiła im skonstruowanie tylnego skrzydła z pasywnym kanałem F współpracującym z DRS. Kilka dni temu FIA potwierdziła zgodność tego rozwiązania z przepisami. Natomiast pozostałe zespoły już zapowiedziały protest. Jak na razie wszystko skazuje, iż trzeci rok programu startów Mercedesa w F1 może im faktycznie pozwolić walczyć o podia,  może nawet zwycięstwa. Wszystko zależy od ich realnego tempa wyścigowego, bez skorzystania z tego systemu oraz tego jak poradzą sobie z zużyciem opon. Na razie 4 miejsce Schumachera oraz 7 Rosberga, który mógł być wyżej z powodu błędu na ostatnim kółku, rokują obiecującą przed wyścigiem. Michael zawsze dobrze startuje, a ma przed sobą tylko McLareny oraz powracającego Grosjeana.

foto: interia.pl

Słaby Red Bull

Jak na razie mistrzowie zawodzą. Podczas trzeciego treningu, kiedy Vettel miał właśnie zacząć uzyskiwać dobre czasy, nieobciążonym nadmiernie paliwem bolidem, wypadł z toru. Z kolei Webber jeździ solidnie, ale bez fajerwerków. Czyżby zmierzch dominacji ,,czerwonego byka"?

Romain Grosjean

Powiedzieć, iż widać, że Francuz jest bardzo zmotywowany po powrocie, to jak przerwać w połowie oglądanie finału Ligi Mistrzów. Aktualny mistrz serii GP2 sprawił mega sensację zdobywając trzecie pole startowe! Tym samym bolidem narzekający ciągle na problemy z układem kierowniczym, również powracający po tak samo długiej przerwie, Kimi Raikkonen nie awansował nawet do Q2. Co prawda byłego mistrz świata usprawiedliwia fakt, iż gdyby nie drobny błąd na ostatnim pomiarowym kółku awansowałby pewnie do dalszej części kwalifikacji.

McLaren

Jako jedyny zespół mają normalnie wyglądający bolid bez charakterystycznego ,,schodka" na nosie. Bardzo dobra postawa podczas treningów oraz dwa pierwsze pola startowe są zapowiedzią, iż to może być ich sezon. Zwłaszcza, że w ostatnich latach zwycięzca wyścigu w Australii zostawał mistrzem świata.

foto: interia.pl

Daniel Ricciardo

Młody australijski kierowca wypadł imponując awansując do Q3 nową konstrukcją Toro Rosso. Muszę przyznać, iż nie wierzyłem zbytnio, aby był lepszy od Buemiego lub Algersuariego. Teraz widać wyraźnie, że umieszczenie go najpierw w HRT, a potem Toro Rosso było bardzo dobrym posunięciem dr Helmuta Marko.

stara bieda w HRT

Hiszpański team jako jedyny nie wystartuje w niedzielnym wyścigu. Obaj zawodnicy praktycznie nie uczestniczyli w treningach z powodu problemów z autami, jak również w przedsezonowych testach. Nie udało im się wykręcić 107% czasu zwycięzcy potrzebnego do uczestnictwa w jutrzejszej rywalizacji. Sędziowie sportowi odrzucili również ich odwołanie, przez co zgodnie z tradycją nie wystartują już drugi raz w pierwszym wyścigu sezonu. Obawiam się, iż rezygnacja z usług dr Colina Kollesa była błędem i może poważnie odbić się na formie oraz przetrwaniu zespołu w F1.

Nie wspomniałem o Williamsie, który nie jeździ już w ogonie stawki, ale też nie pokazał nic nadzwyczajnego, chociaż Maldonado awansował do Q3. Podobnie jak Lotus czy Marussia, którym udało się zakwalifikować do wyścigu. Z Force Indii warto docenić dobrą postawę powracającego po roku Nico Hulkenberga, który wywalczył 9 pole startowe.

piątek, 16 marca 2012
Fakty i liczby sezonu 2012

Przed samym startem kolejnego sezonu warto przyjrzeć się ciekawym statystykom.

6 mistrzów świata

Jest to swoisty rekord, do tej pory na torze nigdy nie startowało, aż tylu zawodników z mistrzowskim tytułem. Vettel, Schumacher, Hamilton, Button, Alonso i Raikkonen zdobyli łącznie 14 razy mistrzostwo świata. Realnie patrząc kolejny zwycięzca wyłoni się spośród tej szóstki, a z zawodników nie będących mistrzami świata zagrozić może i tym Mark Webber.

20 wyścigów Grand Prix

Jeśli do skutku dojdzie zaplanowane na połowę listopada Grand Prix USA na torze Austin w Teksasie będzie to rekord jeżeli chodzi o liczbę wyścigów w jednym sezonie F1.

Brak kierowcy z Włoch

Pozbycie się Jarno Trulliego z Caterhama spowodowało, iż po raz pierwszy od sezonu 1970 w stawce kierowców nie będzie ani jednego kierowcy pochodzącego z Italii!

Aż trzech Francuzów

Brak włoski kierowców zrekompensowali za to zawodnicy znad Sekwany, których mamy aż trzech w tym roku. Ostatni raz tak liczne grono Trójkolorowych startował w sezonie 1999, a byli to Jean Alesi, Olivier Panis oraz Stephane Sarazzin.

Jeszcze mniej rund w Europie

Po wypadnięciu tureckiego toru w Stambule z kalendarza oraz dodaniu nowych zawodów w Stanach, liczba europejskich rund zmniejszyła się do zaledwie 8 na 20 rozgrywanych.


Charles Pic

Ostatni z trójki francuskich muszkieterów startujących w tym sezonie. Najmniej znany, najmniej utytułowany, startujący w najgorszym zespole, ale czy najsłabszy? Przekonamy się niebawem.

Data i miejsce urodzenia: 15.2.1990, Montelimar (Francja)

Kraj zamieszkania: -

Wzrost: 178cm

Waga: 58kg 

Zespół: Marussia

Samochód: MR01

Inżynier wyścigowowy: -

Numer startowy: 25

Kamera: żółty

Debiut w GP: Australia 2012

Tytuły Mistrza Świata: -

Miejsca na podium: -

Zwycięstwa w GP: -

Pole Positions: -

Najszybsze okrążenia: -

Liczba startów: 9

Punkty w F1: -

Strona: www.charles-pic.com

Twitter: -

Poprzednie zespoły: -

czwartek, 15 marca 2012
Jean-Eric Vergne

Genialny produkt akademii dr Helmuta Marko. On i Ricciardo wysadzili z siodła Toro Rosso Buemiego oraz Alguersuariego. Spędzają też sen z powiek Webbera. Młody Francuz typowany jest na nowego Vettela, a raczej Prosta.

Data i miejsce urodzenia: 25.4.1990, Pontoise (Francja)

Kraj zamieszkania: -

Wzrost: 177cm

Waga: 73kg

Zespół: Toro Rosso

Samochód: STR7

Inżynier wyścigowowy: -

Numer startowy: 17

Kamera: żółty

Debiut w GP: Australia 2012

Tytuły Mistrza Świata: -

Miejsca na podium: -

Zwycięstwa w GP: -

Pole Positions: -

Najszybsze okrążenia: -

Liczba startów: 9

Punkty w F1: 4

Strona: www.jeanericvergne.com

Twitter @JeanEricVergne

Poprzednie zespoły: -

środa, 14 marca 2012
Raikkonen w programie Top Gear

Co będę opowiadał, to po prostu trzeba zobaczyć!


 
1 , 2
O autorze
F1 Racing
Renault F1 lotus racing shop
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Użyto Bloxie