To pasja, prędkość i poświęcenie stanowią o jej wyjątkowości.
środa, 27 lutego 2013
Kubica oddala się od F1...

Ostatnio jakoś dzieje się, iż przerywam milczenie, tylko wtedy kiedy na horyzoncie pojawiają się mało pocieszające wiadomości, budzące duże emocje.

Nie wiem czy to jakieś fatum, czy raczej nasza szara, krajowa rzeczywistość. Czy może zwyczajny brak bardziej optymistycznych wiadomości spowodowany zimowym letargiem w sportach motorowych, szczególnie tych dotyczących zawodów odbywających się na torach. Tegoroczny Dakar również nie był zbyt optymistyczny. Małym pocieszeniem jest triumf Sebastiana Ogiera w Rajdzie Szwecji, nad swoim bardziej utytułowanym imiennikiem ze stajni Citroena. Tak na marginesie dodam, iż trochę straciłem wiarę w Ogiera kiedy startował Skodą Fabią, jak również nie sądziłem, iż Volkswagen tak szybko odniesie swoje pierwsze zwycięstwo. Kończąc ten wątek dodam, tylko iż ciekawe czy kierownictwo Citroena pluje sobie w brodę, że tak lekko oddało rywalom utalentowanego i niepokornego Ogiera, który pod nieobecność na trasach Loeba może na dłuższy czas zdominować rajdy, a który od samego początku rzucał wyzwanie wielokrotnemu mistrzowi świata, nawet będąc jego zespołowym kolegą.

Wracając jednak do meritum, to bardzo zmartwiła mnie wiadomość jaka pojawiła się w kwestii Roberta, w ostatnim czasie. Zakładając, iż rzeczywiście decyzja o jego startach w ERC kosztem DTM jest prawdziwa, moim zdaniem zamyka mu to na zawsze drogę do F1. Dlatego mam nadzieję, że to zwykła dziennikarska kaczka, tym bardziej że po jego odmowie Mercedes przedłuż kontrakt z Ralfem Schumacherem, który nie wiem dlaczego tam jest tak długo trzymany. Aha wiem, dlatego że ma to samo nazwisko, co jego brat, który był legendą i to tyle jeśli chodzi o mój komentarz co do umiejętności młodszego z braci.

zdjęcie: uk.eurosport.yahoo.com

Robert odrzucając ofertę zespołu spod znaku trójramiennej gwiazdy i możliwość startów w serii DTM popełnił duży błąd. Oczywiście warunki jakie oferował mu niemiecki gigant są tajne i mogły być mało korzystne, ale zakładając, że były normalne, nawet niespecjalnie korzystne, ale po prostu takie jakie dla innych kierowców, to odrzucenie ich, a tym samym wsparcie koncernu to poważny błąd. Nie chodzi tutaj tylko o to, że Mercedes poważnie podchodzi do swojej bytności w F1. Świadczy o tym głęboka reforma przed nadchodzącym sezonem, zwolnienie Norberta Hauga, postawienie dalej na Ross Browna i przede wszystkim ściągnięcie Hamiltona. Kubica jeśli powróciłbym do pełni sprawności, mógłby być świetnym partnerem dla Anglika, zamiast mimo wszystko bezbarwnego Rosberga.

Taka, a nie inna decyzja Roberta może też świadczyć, iż zdaje sobie sprawę z nieodwracalności pewnych biologicznych procesów związanych z jego zdrowiem i ręką. Nie chce mi się wierzyć, aby wybrał ERC kosztem DTM i bliskości świata F1, tylko z miłości do rajdów! Byłoby to całkowicie nieracjonalne, a zawsze tego typu działa cechowały naszego kierowcę. Chociaż pewnie wiele osób ma co do tego wątpliwość biorąc pod uwagę konsekwencje jego rajdowego hobby.

(Raikkonen jeszcze Citroenem C4 WRC w Rajdzie Niemiec 2010)

zdjęcie: zimbio.com

Kolejna kwestia, która mnie nurtuje i wiążę się ze startami w ERC, nie wiem czemu jakoś kwestia jego startów w WRC ucichła, jest komunikacja Polaka z kibicami i mediami. Nie mam na myśli robienia widowiska ze swojego bohaterskiego powrotu do zdrowia i tym podobnych rzeczy, na które decydują się celebryci. Nie mniej większy dostęp do informacji i kontakt z kibicami by nie zaszkodził. Co wytknął mu kiedyś redaktor naczelny jednego z branżowych magazynów, iż nie szanuje przez takie zachowanie, milczenie, sowich fanów.

Kończąc jedynym pozytywnym aspektem startów Kubicy w ERC byłaby możliwość zobaczenia go we wrześniu na mazurskich szutrach w Mikołajkach. Dale jednak uważam, iż medialnie dla niego oraz polskiego motosportu w ogóle, byłoby korzystniejsze, aby brał udział w zawodach WRC. Wiadomo, iż Robert chce wszystko robić powoli i stopniowo, żeby dobrze się przygotować. Inaczej postąpił pewny fiński mistrz świata F1. Nie mniej Polak posiada już spore doświadczenie w tej dyscyplinie, większe niż miał Kimi. Dlatego ciekawie byłoby oglądać jego starty na światowych trasach i móc je porównać z dokonaniami Raikkonena sprzed 2 lat.

Cóż zawsze zostaje emocjonowanie się powrotem Valentino Rossiego do Yamahy i jego rywalizacją z Lorenzo oraz Pedrosą...

sobota, 09 lutego 2013
F1 zniknie z Polsatu? - jestem za!

Informacja jaką podały media w ostatnim czasie, że Polsat przeniesie transmisje F1 z otwartego kanału do TV 4 lub Polsatu News, zelektryzowała mnie na tyle, iż przerwałem milczenie...

(Grand Prix Węgier 2006)

foto: f1fanatic.co.uk

Chociaż wielu to zaskoczy ZDECYDOWANIE POPIERAM taką decyzję, co więcej zrezygnowałbym w ogóle z transmisji F1 prowadzonych w tej stacji z obecnym składem komentującym. Panie Prezesie szkoda na to Pana i reklamodawców pieniędzy!

Od dawna wydarzenie weekendu jakim jest Grand Prix było okaleczane przez ekspertów ze stacji po odejściu Mikołaja Sokoła. Dzisiaj internet jest praktycznie pod każdą strzechą i oglądanie transmisji prowadzonych przez Sky, BBC lub RTL nie stanowi, aż takiego problemu. Oczywiście pozostaje kwestia legalności tego typu działań, ale to temat na inną historię.

Nie mniej popularność sportu takiego jak F1 w Polsce spada, a i tak w szczytowym jego momencie, kiedy Robert tryumfował w Montrealu większość widowni obgryzała paznokcie oglądając występ naszych ,,Orłów" w meczu z Niemcami podczas Euro 2008.

Dlatego uważam, iż sensownie jest obejrzeć występy Kubicy w DTM, o ile tam będzie, na Sport Klubie lub dokonania Polaka w ERC pokazywane na kanale MOTOR TV, a przede wszystkim podczas Rajdu Polski w Mikołajkach, niż namiastkę dobrej relacji z Grand Prix, podczas której dyskutuje się o wszystkim, tylko nie o tym co najważniejsze, czyli tym co dzieje się na torze.

Jeśli F1 zniknie z otwartego Polsatu to w symboliczny sposób zamyka to też nasze, rozbudzone przez Roberta, nadzieje na polskie sukcesy w tej dyscyplinie sportów motorowych. To jedno zwycięstwo to nasza narodowa duma i inspiracja dla przyszłych kierowców. Jednocześnie pokazuje to też nasze obecne miejsce w szeregu, pojedyncze sukcesy sportowców takich jak Agnieszka Radwańska czy Robert, którym nikt poza bliskimi nie pomógł w dojściu na szczyt. Nie ma systemu szkolenia i potencjalnych następców. Buduje się za to skocznię w Wiśle, dwa duże stadiony w Warszawie oddalone od siebie o 2km, ale nie ma funduszy na nowoczesny tor wyścigowy z prawdziwego zdarzenia.

Co kilkanaście lat jesteśmy jedynie w stanie przez przypadek wypuścić po jednym bardzo dobrym piłkarzu, Boniek, Dudek czy obecnie zmierzający ich śladem Lewandowski. Odnosimy za to przypadkowe sukcesy w, nie obrażając nikogo niszowych, dyscyplinach jak skoki czy biegi narciarski, ale i tutaj to zasługa bliskiego otoczenia tych osób, Małysza czy Kowalczyk, a nie działań polskich działaczy lub systemu szkolenia.

Dlatego mniej więcej 5,5 milionowa Finlandia ma 4 tytuły mistrzowskie w F1 i wiele więcej w rajdach, a 38 milionowa Polska jedno zwycięstwo, które zawdzięcza temu, iż Robert w odpowiednim młodym wieku szybko stąd wyjechał do Włoch...

Kończąc światełkiem w tunelu jest to co robi Orlen i Verva Racing Team w Porsche Supercup, ale potrzeba większego zaangażowania polskich sponsorów i działaczy, bo za parę lat okaże się, iż lata 2006-2012 to był złoty okres polskiego motosportu w wyścigach, który się skończył.

O autorze
F1 Racing
Renault F1 lotus racing shop
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Użyto Bloxie