To pasja, prędkość i poświęcenie stanowią o jej wyjątkowości.
niedziela, 29 stycznia 2012
XV Historyczny Rajd Monte Carlo

Dzisiaj o 13.00 z Placu Teatralnego, podobnie jak przed rokiem ruszyły auta do kolejne edycji Historycznego Rajdu Monte Carlo.

Podobne starty miały miejsce m.in. w Oslo oraz Turynie. Wśród startujących samochodów nie zabrakło prawdziwych klasyków teraz imprezy jak Porsche 911, Mini Morris Cooper. Rodzima motoryzacja poza jednym Fiatem 126p i Polonezem była reprezentowana przez liczną grupę Fiatów 125p. Z załóg zagranicznych koniecznie trzeba wymienić Czechów startujących prawdziwą perełką, Skodą 130RS. Bardzo rzadkie auto, które w tamtych czasach było najlepszym sportowym autem z krajów bloku wschodniego i mogło spokojnie rywalizować z zagranicznymi produktami dużych koncernów. Przy nieduże masie 820kg osiągała z pojemności 1.3 litra aż 120KM przy 7500 obrotów na minutę. Silnik zasilały dwa gaźniki Webera. Do tego tarcze z przodu i bębny z tyłu.

Nie wszystkie auta, które dziś były pod Operą startowały w Rajdzie. Z Warszawy po tegorocznej zmianie regulaminu rusza tylko 18 załóg. Reszta pasjonatów przyjechała po prostu, żeby dopingować startujących zawodników i pochwalić się swoimi pięknymi autami.

Gościem specjalnym imprezy był Mistrz Świata z 1979, Szwed Bjorn Waldegard, który w przeszłości startował m.in. legendarną Lancią Stratos HF.

cudowne Volvo Amazon

takim Saabem w przeszłości startował legendarny Stig Blomqvist, rajdowy MŚ z 1984

 

,,Duży Fiat" w wersji Monte Carlo

 

bajeczne BMW 2002, aż serce rośnie

legenda NRD, czyli Wartburg 1000

prawdziwa perełka Skoda 130RS

 

wspaniała 911L z 1968 roku na szwedzkich blachach, wystartowała jako pierwsza

piątek, 27 stycznia 2012
80. Rajd Monte Carlo

Rajdowy sezon w 2012 roku można uznać za otwarty. Rozpoczął go powracający do cyklu WRC po 3 letniej przerwie, najstarszy rajd świata czyli Monte Carlo.

Chociaż po raz 6 w historii imprezę wygrał Sebastian Loeb o dziwo emocji nie brakowało. Sprawcami ich byli Dani Sordo startujący Mini oraz nowy/stary kierowca ekipy Forda, który powrócił do niej po 10 latach, czyli Petter Solberg. Walka tych kierowców rozgrzewała publiczność do czerwoności. Pierwszy raz od dawna można było się emocjonować rywalizacją aut, aż trzech różnych producentów, a nie tylko walką pomiędzy Citroenem, a Fordem. Przypomniało to trochę ubiegłoroczny Rajd Niemiec, gdzie Hiszpan również bardzo udanie wystartował swoim Mini. Ostatecznie we Francji Sordo okazał się lepszy od Norwega.

Dodatkowych wrażeń dostarczyli Jari-Matti Latvala oraz startujący Skodą Fabią S2000 Sebastian Ogier. Swoje auto najpierw rozbił Fin, a potem w efektowny sposób jego wyczyn powtórzył, bardzo dobrze radzący sobie w rajdzie, młody Francuz.

foto: v10.pl

Z kolei Mikko Hirvonen spokojnie uczył się swojego, nowego Citroena DS3, przez co ostatecznie zajął 4 miejsce w imprezie. Udało mu się wygrać aż 3 oesy. Bardzo dobrze na trasie zaprezentował się też niewidziany dawno Jewgienij Nowikow, uplasował się tuż za aktualnym Wicemistrzem świata.

Za młodymi rajdowymi kierowca znalazł się prawdziwy rajdowy nestor, kończący w tym roku 50lat, Wicemistrz świata z 1993 roku, Francois Delecour, który podobnie jak młody Rosjanin wystartował Fordem Fiesta.

W klasyfikacji PWRC po mimo problemów zwyciężył Michał Kościuszko jadący Mitsubishi Evo X. W generalce był 30.

Wypadek Sebastiana Ogier + krótki wywiad z Sebastianem Loebem.


czwartek, 26 stycznia 2012
Niesamowity Walter Rohrl

Chociaż filmik nie jest za bardzo tematyczny, nie przedstawia nawet kawałka niedawno zakończonego rajdu Monte Carlo. Co prawda występuje w nim czterokrotny zwycięzca tego rajdu Walter Rohrl. Nie mogłem się jednak oprzeć, żeby go nie pokazać.

środa, 25 stycznia 2012
d'Ambrosio w Lotusie

 Jerome d'Ambrosio został trzecim kierowcą zespołu Lotusa.

Były kierowca teamu Virgin Racing będzie teraz partnerem Kimiego Raikkonena oraz Romaina Grosjeana. 26letni Belg zajął w poprzednim sezonie 24 miejsce w klasyfikacji generalnej i tym samym okazał się lepszym od bardziej doświadczonego oraz utytyłowanego Timo Glocka, dzięki dwóm czternastym miejscem zdobytym w Australii oraz Kanadzie.

Pod jego ogromnym wrażeniem jest szef zespołu Lotusa Eric Boullier, który uważał iż będzie on mocnym uzupełnieniem teamu, podkreślając iż zaliczył udany debiutancki sezon w F1 oraz dobrze sprawował się jako rezerwowy kierowca w 2010 roku.

foto: gp2series.com

wtorek, 17 stycznia 2012
Senna w Williamsie!

Przyznam się szczerze, iż jest to jedna z ostatnich informacji jak spodziewałem się w kwestii obsady miejsce na sezonie 2012. Nie dlatego, że nie lubię Bruna, ale po prostu nie sądziłem, iż ktoś wymieni najbardziej doświadczonego kierowcę w historii F1, a kogoś kto do tej pory zdobył 2pkt. w swoich startach. Czy oznacza to koniec Rubensa w F1?

Wielu szczegółów nowej umowy nie ujawniono. Wszyscy spekulują, iż powodem takiej,a nie innej decyzji Williamsa byli sponsorzy wspierający Brazylijczyka. Szczególnie, iż gigant AT&T ma się wycofać, z finansowania angielskiego zespołu.

Bruno podąża drogą swojego legendarnego wujka, startował tak jak on w czarno-złotym Lotusie Renault, a teraz czas na Williamsa. Chociaż ten Lotus to było de facto Renault, a Lotusem zespół ten będzie dopiero teraz, wizualnie malowanie było identyczne. Dlatego każdy logicznie rozumując człowiek zakłada, iż kolejnym teamem Senny będzie McLaren.

foto: sport.tvp.pl

Oczywiście, że żartuję, ale zastanawia mnie co tak naprawdę skłoniło zespół Sir Franka Williamsa do podjęcia tej decyzji. Niestety potwierdza to tezy stawiane ostatnio przez Davida Murray'a i Jacques'a Villeneuve'a, iż problemem Williamsa są ludzie, a nie zaplecze, ponieważ maja świetne bazę jeżeli chodzi o infrastrukturę i technologie, a do tego prawie 40letnie doświadczenie w F1.

Dlatego bardzo się dziwię, iż do przynoszącego jedynie duży worek wenezuelskich, petrodolarów, Pastrona Maldonado dołączyli wyróżniającego się jedynie słynnym nazwiskiem kierowcę.

Na sam koniec warto wspomnieć, iż zamyka to drogę do kokpitu tego teamu dla Adriana Sutila, któremu zostaje co raz mniej czasu na znalezienie nowego pracodawcy i co raz mniej ciekawych miejsc do obsadzenia.


Polak wygrał Dakar 2012!

Chociaż brzmi to dość sensacyjnie, a wręcz niewiarygodnie, mamy pierwszy, polski sukces w najtrudniejszym, terenowym rajdzie świata!

Sprawcą tej sensacji jest Darek Rodewald pochodzący z Olesna, a mieszkający od 6 lat w Holandii, mechanik zespołu De Rooy. Wygrał Dakar będąc członkiem załogi ciężarówki Iveco prowadzonej przez Gerarda De Rooya. Trzecim członkiem załogi był Tom Colosoul. Polak jest uznawany za jednego z najlepszych mechaników na świecie, specjalizujących się w Dakarze.

foto: nto.pl

W środku na zdjęciu Darek Rodewald, po prawej Gerard de Rooy, po lewej Tom Colosoul.

poniedziałek, 16 stycznia 2012
Dakar 2012 podsumowanie

Dakar 2012 już za nami. Na trasie opadł już kurz, a zawodnicy pakują swój sprzęt do kontenerów. Wrócą tutaj za rok!

Tego roczny rajd dostarczył na mały pozytywnych i negatywnych emocji. Przeżyliśmy wraz z naszymi zawodnikami prawdziwą huśtawkę nastrojów. Były momenty euforii i pełne dramatyzmu godziny. Chociaż obecnie impreza ta jest mocno skomercjalizowana, a przekaz z niej można śledzić na bieżąco jak w zwykłym rajdzie, to prawdziwymi zwycięzcami są Ci którzy pokonali prawie 8 tysięcy kilometrów, walczyli ze sprzęt oraz swoimi słabościami i dotarli do mety.

Jako, że był to rekordy Dakar jeśli chodzi o liczbę biorących w nim udział polskich zawodników, to chciałbym się skupić głównie na nich. Prześledzmy najważniejsze momenty.

Dramat przed startem.

Jeszcze zanim rozpoczęła się rywalizacja szansę Polaków na bardzo dobry wynik zostały mocno ograniczone. Quady naszych zawodników nie przeszły badania technicznego i zostały niedopuszczone przez organizatorów do oficjalnej klasyfikacji, ponieważ miały silnik motocyklowe. Chociaż FIA bez problemu dopuszczała ich udział w MŚ. Tym samym Rafał Sonik i Łukasz Łaskawiec, zdobywcy trzecich miejsc w dwóch ostatnich odsłonach rajdu nie mieli szans na poprawienie swoich wyników. Do mety ze startującej trójki, Łaskawiec, Albinowski, Sonik, dotarł tylko ten ostatni. Łaskawiec odpadł w wyniku wypadku na 8. etapie. Na szczęście nic mu się nie stało, ale sprzęt nie przetrzymał uderzenia.

foto: dakar.com

Złe dobrego początki

3. etap to katastrofa jeśli chodzi o Orlen Team, ponieważ z powodu awarii motocykla odpadł nasz najlepszy zawodnik, Jakub Przygoński. Był to jednak paradoksalnie bardzo udany dzień, ponieważ ,,Hołek" objął prowadzenia w rajdzie! Marzenia o podium, albo nawet zwycięstwie nabrały realnego kształtu.

Historyczny wynik.

Bez wątpienia na takie miano zasługuje zwycięstwo Krzysztofa Hołowczyca na 5. etapie rajdu, uznawanym za jeden z najtrudniejszych. Do tej pory nie udało się to żadnemu naszemu rodakowi w kategorii samochodów. Rok temu na ostatnim, minioesie, quadem najszybszy był Łaskawiec. W tym roku wygrał 2. etap, ale nie był klasyfikowany dlatego de facto wynik Hołka to najlepszy polski rezultat na typowo dakarowej trasie.

Koniec marzeń.

Niestety nasze rozbudzone nadzieje na bardzo dobry wynik Krzysztofa zostały pogrzebane z powodu awarii układu wspomagania kierownicy w jego Mini podczas 10. etapu. Do tego na sam koniec jeszcze zakopał się, a podczas próby wyciągnięcia go pękła lina. Uszkodzona została również chłodnica. Stracił wtedy do lidera w ciągu jednego oesu prawie 6 godzin i wypadł z czołowej 10. Do tego momentu znajdował się w ścisłej czołówce rajdu, a przy dyskwalifikacji Gordona zajmowałby drugie miejsce.

foto: dakar.com

Ciąg dalszy pecha.

,,Hołek" nie załamał się tylko wziął się do odrabiania strat. Niestety pech go nie opuszczał. Podczas 12. etapu do drugiego punktu pomiaru czasu miał drugi wynik, tracąc zaledwie 2 minuty do kierowcy Hummera. 35 km przed metą zakopał się i stracił prawie 50 minut do zwycięzcy przyjeżdżając jako 12. Na szczęście ostatecznie udało mu się ukończyć rajd w czołowej 10.

Równy poziom.

Tak można określić jazdę Jacka Czachora oraz Marka Dąbrowskiego. Dla pierwszego był to kolejny, 12. o ile się nie mylę, ukończony Dakar. Jacek jechał cały czas w granicach czołowej 20., zaczął jak zawsze bardzo spokojnie. Markowi wiodło się trochę gorzej, oscylował w między 30., a 50. pozycją.

WSPANIAŁY DEBIUTANT!

Bez wątpienia na miano rewelacji, jeśli chodzi o polską ekipę zasługuje Adam Małysz. Nasz skoczek narciarski, w swoim pierwszym starcie, nie tylko ukończył rajd, ale również zajął bardzo wysokie 38. miejsce. Tym samym był lepszy nawet od Hołowczyca, który w debiucie uplasował się na 60. pozycji.

Na sam koniec dwa słowa o naszych ciężarówkach. Zarówno załodze MANa prowadzonego przez Grzegorza Barana, jak i Mercedesowi, którym jechał Rafał Szustkowski z teamem udało się ukończyć zawody w czołowej czterdziestce.

Czekamy na kolejny Dakar za rok!

niedziela, 15 stycznia 2012
Dakar 2012 15. dzień (14. etap)

Ostatni etap tegorocznego Dakaru. Pętla wokół stolicy Peru, Limy, licząca ,,aż" 30km. Trzeci czas Hołowczyc i 10 miejsce na koniec imprezy. Cóż były szanse na lepszy wynik, ale zwycięstwo etapowe oraz niepowtarzalne emocje, kiedy prowadził w rajdzie pozostaną z nami na kolejny rok.

Adam Małysz zajął dziś 41 miejsce, w Dakarze ostatecznie uplasował się na bardzo wysokiej 38 lokacie! Zwłaszcza, że był to jego debiut w tej imprezie i w zasadzie, w ogóle w zawodach tej rangi.

foto: dakar.com

Piotr Beaupre dotarł 42 na metę, a w generalce zajął 53 miejsce. Zawody wygrał oczywiście Stephane Peterhansel przed Nanim Romą, to jego 3 zwycięstwo samochodem. Wcześniej wygrał Dakar 6 razy na motocyklu.

Czachor był dziś 12, a Dąbrowski dopiero 34. W generalce Jacek ukończył zawody na 13 miejscu, a Marek był 29. W klasyfikacji motocykli najszybszy był Cyril Despres.

Rafał Sonik nieoficjalnie uplasował się na 4 pozycji wśród zawodników startujących na quadach. Najlepszym zawodnikiem okazał się zwycięzca sprzed roku Alejandro Patronelli, który finiszował przed swoim bratem Marcosem.

Na metę w Limie dotarły też obie polskie ciężarówki biorące udział w rajdzie. Załoga Mercedesa prowadzonego przez Szustkowskiego była ostatecznie 30. Z kolei weteran Dakaru Grzegorz Baran w MANie zajął 36 lokatę na koniec. Najszybciej trasę ponad 8 tysięcy kilometrów ciężarówką Iveco pokonał Gerard De Rooy. Z kolei wspominany przeze mnie Mika Biasion dotarł ostatecznie jako 6 zawodnik.

foto: dakar.com


Dakar 2012 14. dzień (13. etap)

Za nami ostatni typowo dakarowy etap i jednocześnie drugi na terytorium Peru. Krzysztof notował bardzo dobre czasy, niestety znowu były problemy i auto się zakopało. Do mety dotarł 12. Na szczęście udało się wbić do czołowej 10tki. Sukces w rajdzie zaklepał się Stephane Peterhansel.

A oto co powiedział nasz kierowca na mecie oesu:

,,Znowu bardzo chcieliśmy coś pokazać i wygrać. Po wczorajszych przygodach na wydmach startowaliśmy dziś z odległej pozycji za ciężarówkami. Na wydmie dogoniłem jedna z nich, chciałem ją wyprzedzić. Szlak był na jednio auto, a ciężarówki jadą w specyficzny sposób. Dojeżdżają do górki, tam staja na chwilę i dopiero zjeżdżają. I tak właśnie utkwiliśmy po raz pierwszy, wykopywanie nie zajęło długo, bo około pięciu minut. Wiedzieliśmy już jednak, że ciężko będzie dogonić czołówkę. Pojechaliśmy dalej i w terenie, który był opisany w książce drogowej jako „small dunes” stanęliśmy na dobre. Wyskoczyliśmy i samochód zarył dziobem w piach. Tam już straciliśmy bardzo dużo i to było po odcinku specjalnym. To dobre doświadczenie, bo wiem, że jeszcze nie czuję się pewnie na wydmach i musze się nauczyć je czytać."

foto: dakar.com

Kolejny bardzo udany start zaliczył Adam Małysz. Dziś Polak dojechał na bardzo wysokim 28 miejscu. Obecnie zajmuje 37 lokatę w generalce. Z kolei Piotr Beaupre dotarł 55 i jest 52 w łącznej klasyfikacji.

W rajdzie niestety nie jedzie Albert Gryszczuk, któremu zabrakło czasu na naprawę auta po czwartkowym etapie.

Jacek Czachor na zakończenie prawdziwego, dakarowego oesu wykręcił 20 czas, a Marek Dąbrowski był 31. W generalce pierwszy jest 14, a drugi 30. Liderem z prawie godzinną przewagą nad Markiem Comą jest Cyril Despres.

Szustkowski ciężarowym Mercedesem był dzisiaj 23 i jest 28 w łącznej klasyfikacji. Z kolei Baran swoim MANem zajmuje 35 lokatę w generalce.

piątek, 13 stycznia 2012
Dakar 2012 13. dzień (12. etap)

Po prostu sinusoida! Na drugim punkcie pomiaru czasu wszyscy byliśmy w niebie. Hołowczyc z drugim czasem tracił do Gordona niewiele ponad 2 minuty. Niestety zakopał się na 35km i ostatecznie stracił do kierowcy Hummera, aż 50minut, dojeżdżając jako 12 tego dnia. W generalce jest dalej 11.

Nie był to też najlepszy dzień dla motocyklistów Orlen Teamu. Czachor przyjechał dopiero jako 26, a Dąbrowski był 35. Na szczęście Jacek jest 13 w generalce, a Marek ,,tylko" 19 miejsc dalej na 32 pozycji.

Adam Małysz dojechał na 38 miejscu i obecnie zajmuje taką samą pozycję w generalce. Za to Piotr Beaupre był 42 i jest 55.

To był za to dobry dzień dla Rafała Sonika, ponieważ wykręcił trzeci czas i w nieoficjalnej klasyfikacji zajmuje wciąż 4 pozycję.

foto: dakar.com

żółte auto należy do Naniego Romy, zielonym startuje Stephane Peterhansel, a czerwonym Ricardo Dos Santos


 
1 , 2 , 3
O autorze
F1 Racing
Renault F1 lotus racing shop
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Użyto Bloxie