To pasja, prędkość i poświęcenie stanowią o jej wyjątkowości.
środa, 16 maja 2012
Czy zwycięstwo w F1 się zdewaluowało?

Patrząc na obecny sezon można wysnuć takie wnioski. Co prawda z drugiej strony świadczy to o tym, iż podniósł się albo raczej wyrówna się poziom rywalizacji.

foto: www.interia.pl

Nie ma już sytuacji, kiedy jeden zespół, tak jak Red Bull rok temu, zdominował rywalizację. Oczywiście w przeszłości były sezony kiedy takie teamy jak McLaren, Ferrari czy Williams wgniatały rywali w ziemię. Zdarzało się to częściej niż to co się dzieje w tym roku.

Pastor Maldonado wygrywając w niedzielę wyrównał rekord z sezonu 1983, kiedy to w pięciu pierwszych wyścigach wygrało pięciu innych kierowców startujących dla pięciu różnych zespołów.

Tegoroczne wygrane Lewisa i Sebastiana to zwycięstwa zawodników z dwóch czołowych ekip typowanych do mistrzostwa w tym sezonie. Sukces Alonso uzasadniano splotem sprzyjających okoliczności w Malezji oraz ponadprzeciętnymi umiejętnościami Hiszpana. Wiktoria Rosberga polegała na użyciu pasywnego kanału F dającego większą prędkość maksymalną na prostych podczas użycia systemu DRS, z którego mógł dowolnie korzystać w trakcie kwalifikacji.

foto: www.interia.pl

Czym jednak uzasadnić niedzielne zwycięstwo Maldonado? Szczęście, to za mało powiedziane jeżeli chodzi o kwalifikacje i karę dla Hamiltona. Z drugiej strony i tak udało mu się wywalczyć P2. W wyścigu przegrał co prawda start z Alonso, ale potem był lepszy w boksach i nie dał się wyprzedzić pod koniec zawodów. Realnie patrząc zespół Williamsa po prostu dokonał ogromnego postępu ulepszając auto. Jednak drugi kierowca teamu zanotował jedne z gorszych kwalifikacji, nie mówiąc o wyścigu, a przecież i Wenezuelczyk i Brazylijczyk dysponują identycznymi bolidami. Narodziny nowej gwiazdy? Może, ale to było zbyt łatwe.

Wniosek jest tylko jeden i stanowi o pięknie F1, która jest po prostu nieprzewidywalnym sportem, gdzie o sukcesie lub porażce decydują najdrobniejsze szczegóły tysięcy czynników analizowanych przez inżynierów.

Kolejny zespołem czekającym w kolejce po wygraną w tym roku jest Lotusa, ale tam gotowy na to jest tylko jeden kierowca.

niedziela, 13 maja 2012
Grand Prix Hiszpanii wyścig

Wygrana Maldonando to więcej niż sensacja! Wielki sukces Williamsa!

foto: www.interia.pl

Pierwsza wygrana angielskiego zespołu od 2004 roku i sukcesu Juana Pablo Montoyi w Grand Prix Brazylii jest bez wątpienia wydarzeniem bezprecedensowym. Zwłaszcza, że poprzedni sezon był drugim najgorszym w historii teamu. Dowodzi to tylko jednego, iż Sir Frank Williams mimo niedawno skończonych 70lat dalej ma świetnego nosa do kierowców oraz umiejętność prowadzenia zespołu. Udało mu się otrząsnąć po porażce i pójść dalej do przodu, a przecież po drodze na emeryturę przeszedł Patrick Head, a ostatnio zespół opuścił dość niespodziewanie, typowany na następcę, Adam Parr. Wszystko to, w połączeniu z nieustającą krytyką jeżeli chodzi o zatrudnienie Maldonado na kolejny sezon, nie zachwiało Szefem Williamsa. Muszę przyznać, iż sam dość mocno krytykowałem Pastora, ale w ten weekend zaskoczył mnie bardzo mocno. Myliłem się. Nie sądziłem też, iż uda mu się uciec przed Alonso.

foto: www.interia.pl

Widok bolidu Williamsa, a za nim czerwień Ferrari przypomniało mi sezon 1997 i walkę Michaela Schumachera z Jacquiem Villeneuvem. Osobiście bardzo szkoda mi byłego siedmiokrotnego mistrza świata. Ten sezon zapowiadał się na dużo lepszy dla niego. Tym czasem pierwsze zwycięstwo dla Mercedesa wywalczył nie on, ale Rosberg. Do tego albo odpadał z wyścigu z powodu usterek technicznych, albo ktoś w niego wjeżdżał. W ten weekend dla odmiany on wjechał w Sennę. Nie chcę być złym prorokiem ale obawiam się czy zostanie na kolejny sezon.

Bardzo mocno rozczarowuje mnie w ostatnich wyścigach Jenson Button. Liczyłem, iż po poprzednim sezonie kiedy wbił w ziemię Hamiltona, w tym będzie rywalizował z Vettelem o mistrzostwo, tym czasem od dłuższego czasu ma problemy ze zdobywaniem punktów, nie mówiąc o wygranych czy miejscach na podium. Cały team McLarena sprawia wrażenie jakby zatrzymał się w rozwoju. Najwięcej może o tym powiedzieć Lewis, który stracił cenne punkty i pozycje przez błędy zespołu lub usterki techniczne auta.

Teraz pozostaje czekać tylko na weekend w Monako za 2 tygodnie i tam może po raz drugi w sezonie Ferrari ukończy wyścig jako pierwsze w stawce. Swoją drogą forma Lotusa, a przede wszystkim Kimiego jest dla mnie wielkim zaskoczeniem. Do jego wysokiego poziomu dostroił się Grosjean. Pozostaje tylko żałować, że w drugim aucie obok Fina nie startuje Robert Kubica. Taki duet mógłby dać jeszcze więcej punktów zespołowi.


Sensacja - Maldonado z pole position, ukarany Hamilton!

Z pierwszego, historycznego pole position ruszy dziś do wyścigu Pastor Maldonando!

foto: www.interia.pl

Wszystko to za sprawą surowej kary dla Lewisa Hamiltona, który zaraz po wywalczeniu P1 zatrzymał się na torze z braku paliwa. Tym samym złamał przepisy mówiąc, iż kierowca musi samodzielnie dotrzeć do boksów, a do tego w baku musi pozostać dość paliwa, 1 litr, aby komisja mogła pobrać jego próbki.

Zespół tłumaczył się, iż w wyniku błędu i ,,siły wyższej" źle zatankowali auto akurat przed decydującym momentem kwalifikacji. Ta argumentacja nie przekonała jednak sędziów. Lewis został dopuszczony do wyścigu i startu z końca stawki. Najprawdopodobniej ruszy jednak z pit lane, ponieważ zespół będzie chciał zmienić ustawienia bolidu oraz zastosować inną strategię z oponami.

sobota, 12 maja 2012
Grand Prix Hiszpanii kwalifikacje

Niewiarygodne, po prostu niewiarygodne kwalifikacje do niedzielnego wyścigu na torze Catalunya. Hamilton pozbawił Alonso i Ferrari prawie pewnego P1 i zgasił nadzieję na odbicie się od dna w pierwszym europejskim wyścigu sezonu.

foto: www.interia.pl

Głównym rozgrywającym  poza kierowcą McLarena była pogoda. Temperatura powietrza na początku wynosiła 40 stopni. Wraz z pokonywanymi przez kierowców okrążeniami tor stawał się co raz szybszy za sprawą nanoszonej gumy. Jednocześnie wzrost temperatury o zaledwie 1 stopień spowodował, iż czasy były lepsze od kilka dziesiątych części sekundy.

Już na samym początku prawdziwy jęk zawodu przeżyli brazylijscy kibice, kiedy ich obaj kierowcy odpali w Q1. Senna co prawda popełnił błąd, ale wynik Massy, najgorszy w historii jego startów na tym obiekcie, to prawdziwa katastrofa. Dalej nie wiadomo co się dzieje z kierowcą Ferrari.

Jednak prawdziwymi pierwszymi ofiarami zmieniających się warunków na torze byli Jenson Button oraz Mark Webber. Anglik jak sam powiedział, popełnił błąd, natomiast Australijczyk był niepotrzebnie trzymany w garażu przez zespół. Z drugiej strony zaoszczędził dodatkowy komplet opon, bardzo cenny, ponieważ wszyscy spodziewają się aż 3 pit stopów w niedzielę.

foto: www.interia.pl

Nieprawdopodobnych emocji dostarczył nam ostatni etap kwalifikacji. Pomiarowych okrążeń nie zanotowali m.in. Schumacher oraz Vettel. Jednak fantastyczny czas Alonso, który w mniemaniu wszystkich dawał mu pierwsze tym roku P1 został najpierw poprawiony przez...Pastora Maldonado!, a następnie Lewisa Hamiltona. Biorąc pod uwagę fakt, iż jedynym kierowcą w historii startów F1 na tym torze, który wygrał zawody nie startując z P1, przy jednoczesnym braku deszczu w trakcie wyścigu, był Vettel w zeszłym roku, wygrana Lewisa wydaje się być bardziej niż pewna.

Jeżeli pogoda się nagle nie zmieni w trakcie zawodów, o sukcesie lub porażce w jutrzejszym wyścigu zadecyduje umiejętność dbania o opony oraz odpowiednie rozłożenie pit stopów.


Grand Prix Hiszpanii 1986

Już za niewiele ponad 24 godziny rozpocznie się kolejny wyścig o Grand Prix Hiszpanii. Warto przy tej okazji przypomnieć wspaniały finisz Ayrtona Senny z 1986 roku, kiedy zawody te odbywały się na torze w Jerez. Różnica między nim, a drugim na mecie Nigelem Mansellem wyniosła zaledwie 0.014 sekundy! Do dzisiaj rekord ten nie został pobity. Było to też pierwsze z dwóch zwycięstw  Brazylijczyka na tym obiekcie. Nigdy nie udało mu się wygrać GP Hiszpanii po przeniesieniu tych zawodów na tor Catalunya pod Barceloną.


niedziela, 06 maja 2012
Porsche Supercup 1. i 2. runda w Bahrajnie

Kolejny weekend F1 zbliża się wielkimi krokami, jednocześnie będzie to już 3 runda tegorocznego Porsche Supercup. Dlatego warto przypomnieć sobie rezultaty naszych kierowców podczas pierwszych zawodów w Bahrajnie.

foto: www.porsche.com

Na torze Sakhir rozegrano dwie pierwsze rundy pucharu. Nowym partnerem Kuby Giermaziaka, wyłonionym w castingu został Patryk Szczerbiński. Zastąpił on Słowaka Stefana Rosinę, który przeszedł do zespołu Foerch Racing, w którym startuje też Robert Lukas. Osobiście moim faworytem do startów drugim Porsche w zespole Verva Racing Team był Mateusz Lisowski, który w 2011 jako debiutant wygrał Puchar Volkswagena Scirocco-R Cup. Odniósł 4 zwycięstwa i 9 razy był na podium.

Wracając jednak do Bahrajnu, nasi zawodnicy nie spisali się zbyt rewelacyjnie. Bez wątpienia ogromne oczekiwania były związane ze startami Kuby, który spisywał się rewelacyjnie pod koniec zeszłego sezonu. W tym roku na otwarcie był 8, a w niedziele 5. Z kolei Patryk w debiucie wywalczył 10 pozycję, a potem był 9. Robert Lukas obie rundy ukończył na 13 miejscu.

Pozostaje mieć nadzieję, iż kolejne zawody rozegrane na hiszpańskim torze Catalunya będą bardziej udane dla Polaków. Szczególnie, że na tym obiekcie rok temu Kuba zdobył swoje pierwsze podium w historii startów w Pucharze Porsche Supercup. Teraz może być trochę łatwiej, ponieważ zrezygnował on w tym sezonie ze startów w F3 i skupia się tylko na Pucharze. Ciekawe czy młody Patryk Szczerbiński okaże się równie utalentowany, rozwinie skrzydła i okaże się lepszy od swoich poprzedników, Roberta i Stefana.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Abramowicz w Formule 1!

Partnerstwo, o którym spekulowano od jakiegoś czasu stało się faktem. Roman Abramowicz został sponsorem zespołu Saubera.

foto: www.eurosport.pl

Wszystko to dzieje się w kontekście planowanego na 2014 rok Grand Prix Rosji. Już podczas wyścigów w Chinach oraz Bahrajnie na bolidach teamu z Hinwill pojawił się napisy ,,Out of the Blue" oraz ,,True Blue" nawiązujące do zespołu Chelsea, czyli ,,The Blues", którego właścicielem jest Abramowicz.

W tym sezonie angielski zespół świętuje 20lat swojej obecności w Premier Leauge, a Sauber tyle samo w Formule 1. Współpraca ma m.in. polegać na wymianie know-how w sprawach dotyczących prowadzenia przedsięwzięcia sportowego. Chelsea umieści logo szwajcarskiego zespołu na banerach na stadionie, a od Grand Prix Hiszpanii logo Chelsea pojawi się na autach F1.

Tym samym ucięto spekulacje w kwestii przejęcia części szwajcarskiego zespołu przez rosyjskiego miliardera. Może w przypadku owocnej współpracy i odejścia Pereza do Ferrari, za rok w bolidzie z Hinwill zobaczymy Witalija Pietrowa?

czwartek, 26 kwietnia 2012
Francuz na podium po raz pierwszy od 14 lat!

Kiedy kończył się niedzielny wyścig w Bahrajnie zastanawiałem się kiedy ostatni raz francuski kierowca stał na podium.

źródło: www.formula1onlive.com

Pierwsze co mi przyszło na myśl to wygrana Oliviera Panisa w 1996 roku w Monako, ale to było ostatnie zwycięstwo Francuza we francuskim aucie, Ligierze, na rodzimej ziemi, a nie miejsce na podium w ogóle.

Po dokładniejszym przyjrzeniu się startom kierowców z tego kraju wychodzi, iż nie pomyliłem się wiele. Ostatni raz na podium gościli w 1998 roku podczas Grand Prix Belgii, za sprawę 3 miejsca wywalczonego przez Jeana Alesiego w Sauberze. W tamtym pamiętnym wyścigu team Jordana odniósł swoje jedyne podwójne zwycięstwo, dzięki Hillowi i Ralfowi Schumacherowi. Z kolei Michael miał słynną kolizję z Coulthardem, po której chciał go pobić. Jak sam często mówi, nigdy nie był bardziej wściekły niż w tamtą niedzielę.

Od tego wydarzenia minęło prawie 14 lat. Przez ten czas w F1 startował bez sukcesów m.in. Sebastien Bourdais, 4 krotny mistrz serii Champ Car. Czy Romain Grosjean podąży drogą jedynego francuskiego mistrz świata, Alaina Prosta, przekonamy się wkrótce.

 

źródło: www.yallaf1.com

poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Grand Prix Bahrajnu - wyśćig

Po prostu fantastyczny Kimi Raikkonen!

źródło: www.interia.pl

Wiem, że to brzmi trochę obrazoburczo ale wygrana Red Bulla, a raczej wygrana Vettela była kwestią czasu. Mistrzowskiej formy nie gubi się tak łatwo, nawet kiedy się chce. Zwłaszcza, że obecny sezon jest bardzo nieprzewidywalny, a młody Niemiec wciąż ma jeden z najlepszych bolidów w stawce, chociaż już nie najlepszy.

Prawdziwą kwintesencję F1 pokazał dzisiaj ,,Iceman" oraz zespół Lotusa, do których dołączył Grosjean, wreszcie przekładając dobry rezultat z kwalifikacji, na odpowiedni wynik w wyścigu. Nie ukrywam, iż zachwyciła mnie dzisiaj jazda fińskiego kierowcy, który dysponując dużo gorszym autem przez cały czas po prostu cisnął Vettela. A przecież przebijał się z 11 miejsca dopiero, które podobno było planowane, dzięki czemu miał jeden komplet miękkich opon więcej niż rywale. Nie mniej jego walka na torze przypomniała tą z najlepszych lat startów w McLarenie oraz Ferrari. Po prostu coś niezwykłego. Nie sądziłem, że komuś spoza trójki Alonso, Hamilton, Button uda się wywierać w wyścigu taką presję na Sebastiana. Tak samo jak nie sądziłem, iż Kimi tak szybko osiągnie sukces w słabym Lotusie. Raczej przypuszczałem, że niestety pogodzi los powracającego Schumachera. Dzisiejszym startem, zresztą widać to już było w Chinach, ale zawiodła zła, zespołowa strategia, pokazał, iż faktycznie brakowało mu rywalizacji na torze i towarzyszącej temu adrenaliny.

źródło: www.interia.pl

Słowa uznania należą się również zespołowi Lotusa, którego strategia miękkich, średnich i na końcu miękkich opon okazał się bardzo udana dla Raikkonena. Do tego sprawnie dokonywali pit stopów. Jedyne nad czym można by gdybać, to to co by się stało gdyby Kimi pozostał 1-2 kółka dłużej przed ostatnią zmianą opon i czy udałoby mu się wypracować jakąś minimalną przewagę nad Vettelm czy może straciłbym świetne 2 miejsce.

Chciałbym jeszcze podkreślić jedną rzecz. Pierwsze co powiedział ,,Iceman" przez radio po zakończeniu wyścigu, to przeprosiny za to, że miał tylko jedną okazję aby wyprzedzić Vettela i jej nie wykorzystał tego. To cechuje prawdziwych mistrzów, wieczny głód i chęć wygrywania. Jego 2 miejsce w słabym na tle czołówki Lotusie to wyniki rewelacyjny, jednak jego satysfakcjonuje tylko 1 miejsce. Coś takiego ma też Robert Kubicy, który zawsze się cieszył ze zdobytego podium, ale podkreślał, że w pełni szczęśliwy byłby tylko wtedy gdyby wygrał.

Na sam koniec warto zwrócić uwagę na Felipe Massę. Wygląda jakby przyparty przez wszystkich do muru Brazylijczyk w końcu odzyskał odrobinę dawnej sprawności. Nie odstawał za bardzo od Alonso, do tego stoczył ciekawą walkę z Hamiltonem i kilkakrotnie wyprzedzał rywali ze środka stawki, którzy w ostatnim czasie go objeżdżali. Nie bardzo za to wiadomo co stało się z Nico Rosbergiem, jego incydent najpierw z Lewisem, a potem Fernando, którego wypchnął z toru świadczą o dużym poziomie frustracji albo...głupoty po prostu.

niedziela, 22 kwietnia 2012
Grand Prix Bahrajnu - kwalifiakcje

Chociaż kwalifikacje nie były zbyt porywające moim zdaniem, warto wspomnieć o kilku kwestiach.

źródło: www.interia.pl

Zacznę trochę złośliwie od  cytatu z ,,naszych komentatorów" a propo złej strategi Lotusa podczas GP Chin jeśli chodzi o Kimiego Raikkonena. ,,Robili to (wymianę opon) na 10 i 28, a ponieważ wyścig ma 56 okrążeń to musiał pokonać 56 okrążeń na jednym komplecie opon...". Bezsprzecznie jest w tej wypowiedzi jakaś logika. Chociaż domyślam się, iż osoba mówiąca to miała na myśli, że ,,Iceman" musiał pokonać połowę dystansu na jednych gumach.

Jeśli chodzi zaś o dzisiejsze, a raczej wczorajsze, ponieważ jest już po północy kiedy to piszę, kwalifikacje to widać wyraźnie, iż wszystko co się dzieje w okół Felipe Massy mu nie służy. Ciężko założyć, że kierowca który potrafił wygrywać wyścigi i zdobywać pole position nagle zapomniał jak to się robi. Nawet jeżeli jego partnerem wyścigowym jest jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy kierowca w stawce, strasznie szybki i odporny psychicznie Alonso. Bolid Ferrari nie błyszczy w tym roku i przyzwoite wyniki Hiszpana to wypadkowa jego umiejętności oraz po prostu szczęścia, co nie zmienia to jednak faktu, iż wejściu do Q3 przy wysiłku wkładanym przez Massę podczas kwalifikacji nie powinno być czymś nieosiągalnym. A tak niestety jest i ciężko znaleźć racjonalną przyczynę tego stanu rzeczy.

źródło: www.interia.pl

Miło zobaczyć Vettela na pierwszym polu startowym. Ciekaw jestem jak początkowe niepowodzenia w sezonie podziałają na zespół oraz niego samego w dalszej części sezonu. Czy przełamanie ich wzmocni młodego Niemca oraz jego team, czy raczej będziemy obserwować przejście do historii ery dominacji Red Bulla? Mark wydaj się tym wszystkim nie zrażony i dalej jeździ na swoim, równym, chociaż może nie mistrzowskim poziomie.

Ciekawostką jest dla mnie zespół Mercedesa, któremu nie ukrywam kibicuję, iż życzę jak najlepiej, szczególnie Schumacherowi. Wygląda jednak, iż zaczynają oni trochę podążać drogą BMW Saubera z sezonu 2008, który po zrealizowaniu celów obniżył loty. Oczywiście nie można wnioskować tego po jednych kwalifikacjach, nie mniej awaria bolidu Michaela i jego odpadnięcie już w Q1 wydają się dość dziwne.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59
fone.blox.pl na facebooku fone.blox.pl na YouTube eurosport.pl
F1 Racing
Renault F1 lotus racing shop
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Użyto Bloxie