To pasja, prędkość i poświęcenie stanowią o jej wyjątkowości.
Blog > Komentarze do wpisu
Grand Prix Japonii

Tytuł felietonu sugeruje, iż skupię się głównie na wydarzeniach jakie rozegrały się w ostatni weekend na torze Suzuka. Nic bardziej mylnego.

foto: smh.com.au

Nie chcę jednak rozczarować osób czytających tego posta, dlatego zacznę od wielkich gratulacji dla Estebana Gutierreza, który w końcu zdobył swoje pierwsze punkty w F1 i to od razu w liczbie 6. Przed teoretycznie możliwym za rok Grand Prix Meksyku to tylko woda na młyn dla latynoskich kibiców.

Na marginesie dodam tylko, iż patrząc na obecną tabelę i różnicę ,,aż" 5 pkt. między Ricciardo, a Vernem, zastanawiam się czym kierował się Helmut Marko typując na drugi fotel w Red Bullu Australijczyka. Jedyne wytłumaczenie to zbyt duże wymagania Kimiego, ponieważ w mojej ocenie żaden z adeptów, przepraszam kierowców Toro Rosso nie zasługuje na miejsce w ekipie, która czterokrotnie zdobywa mistrzostwo w ostatnich latach. Z pewnością też poziom młodzieży z akademii Red Bulla nie podziała zbyt motywująco na pewnego swych umiejętności i sprzętu Vettela, tym lepiej dla jego rywali, że uwierzy w swój sukces.

foto: ultrapassagem.org

Pisząc ten felieton chciałem poruszyć inną kwestię. SEZON 2013 TO KONIEC PEWNEJ EPOKI I TO NIE TYLKO W WYMIARZE V8. Mam raczej na myśli, iż odchodzą kierowcy startujący jeszcze w latach 90-tych lub początku 2000, tworząc klimat i historię tego motosportu w ciągu ostatnich 15 lat.

W polskiej prasie odejście Webbera zostało praktycznie przemilczane. Miło, iż F1 Racing poświęcił mu jeden z ostatnich numerów. Z kolei o Massie milczą wszyscy. Może Brazylijczyk nie był drugim Schumacherem, ale jego walka z Hamiltonem w 2008 roku przeszła do historii F1, tak samo jak pojedynki w kolejnych latach. Ze ,,starej ekipy" został jeszcze Button, Raikkonen i Alonso. O ile Hiszpan próbuje przełamać dominację Vettela, zobaczymy jak mu to będzie wychodzić za rok z Kimim u boku, o tyle Brytyjczyk zajmuje się głównie odcinanie kuponów jako mistrz świata, a de facto najbardziej zabiera sławę Lewisowi, który był pierwszym brytyjskim mistrzem od czasów Hilla.

Odchodzą kierowcy walczący na torze z takimi zawodnikami jak Michael czy Mika, a świat F1 milczy i skupia się na dopchnięciu kolejnego wyścigu do kalendarza, który będzie rozgrywany w trzecim świecie, jeżeli chodzi o motosport. Po czym jak Indie lub Korea zostanie odstawiony na boczny tort.

Dominacja Vettela i Red Bulla nuży jak odcinki Mody na sukces i w przeciwieństwie do czasów Scuderii i Schumachera, austriacki zespół, tak jak Benetton ma szansę zniknąć jednym pociągnięciem swoich włodarzy.

wtorek, 15 października 2013, phk88
Dodaj do Google Reader lub Google IGDodaj do Digg.comDodaj do StumbleUponDodaj do Ma.Gnolia

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/10/15 12:35:26
Co pan myśli o starcie Grosjeana?
-
phk88
2013/10/18 20:27:57
Romain potrafi zaskoczyć udanym startem, zdobył już parę miejsc na podium w tym i zeszłym sezonie, ale nie jest na tyle stabilnym kierowcą jak jego zespołowy kolega. Może się jeszcze bardziej rozwinie. Zobaczymy.
F1 Racing
Renault F1 lotus racing shop
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl Użyto Bloxie